Terlikowska: Gwałty w imię Peace & Love
Otwartość na innych, ubogacenie kulturowe – te argumenty powtarzane są niczym mantra w kontekście imigrantów. Szkoda, że na tym się kończy. Bo ta otwartość ma także swoją drugą, ciemną stronę, a nazywa się ona gwałt. Wystarczy do wyszukiwarki internetowej wrzucić hasła imigranci i gwałt i wyświetlają się dziesiątki informacji. Z Niemiec, Szwecji, Belgii, Finlandii i wielu, wielu innych krajów. Gwałt, odrażające przestępstwo, spowszechniał. Tyle tego jest, że powoli przestają te informacje robić na kimkolwiek wrażenie. Nawet doniesienia z nocy sylwestrowej w Kolonii i innych europejskich miastach szybko znalazły swoich obrońców. Tak jak i swoich obrońców znajdują gwałciciele. Dość przypomnieć akcję wręczania kwiatów imigrantom przez niemieckie kobiety zaraz po sylwestrowych zajściach. Albo tłumaczenie ich zachowania tym, że to młodzi mężczyźni i muszą się wyszumieć, bo ileż można siedzieć w ośrodku dla uchodźców. Jasne, lewactwo tropi tylko gwałty w rodzinie i małżeństwie, a nie widzi l