Lis boi się faszyzacji Polski
Zamachy terrorystyczne? Drobnostka. Gwałty zbiorowe? Nic takiego. Zamknięte dzielnice, do których boi się wejść policja? A kto by się tym przejmował. Tak myśli najwidoczniej Tomasz Lis, który boi się nie tego, czego reszta Polaków. On boi się „faszyzacji Polski”.