Wiadomości
Odwiedził mnie w Parlamencie Europejskim w Brukseli znajomy z Charleroi. Miasto znane Polakom z dwóch powodów: po pierwsze historycznie, bo niegdyś były tam kopalnie węgla, w których pracowali nasi rodacy ( ostatnią zamknięto w latach 1990...) i wciąż jest polska „kolonia”. Po drugie jest tu lotnisko, które obsługuje tanie linie lotnicze latające z Warszawy. Stąd raptem tylko godzinę drogi autobusem, jest stolica Belgii. Znajomy mieszka w dzielnicy Marchienne-au-Pont i mówi, że chrześcijanie są tam już w mniejszości, a coraz więcej mieszkańców podąża do funkcjonujących tam dwóch meczetów. Opowiadał też, że coraz więcej kościołów w Królestwie Belgii, zwłaszcza francuskojęzycznej Walonii, jest zamykanych, bo nie ma księży i nie ma wiernych. Cóż, taka jest fotografia rzeczywistości. Bynajmniej nie kolorowa, a czarno-biała. Z przewagą czerni.