Marek Budzisz: Rosyjskie działania w Wenezueli
Wydarzenia w Wenezueli obserwuje się w Rosji z wielką uwagą. Powodów jest co najmniej kilka, ale zacznijmy od warstwy, którą można określić jako psychologiczna. Władza dość tradycyjnie, było to zresztą wprost powiedziane w wystąpieniach Ministra Spraw Zagranicznych Ławrowa, jest zdania, że to co możemy obserwować na ekranach telewizorów w Caracas i innych miastach kraju nie jest żadnym ludowym buntem, tych którzy mają już dość socjalistycznego eksperymentu, ale próbą zamachu stanu inspirowaną przez Waszyngton. Czyli innymi słowy, kolejną fazą wojny hybrydowej. Opozycja zaś patrzy na Wenezuelę z dość słabo skrywaną nadzieją, że być może to co się tam dzieje powtórzy się i w Rosji. Tym bardziej, że gdyby okazało się, iż opozycja zwycięża, to byłaby to już druga w ciągu roku porażka (po aksamitnej rewolucji w Armenii) przyjaciół Putina. A to mogłoby odebrać część otaczającego go nimbu skutecznego, w planie międzynarodowym, polityka.