Rosja uderzy Łukaszenkę po kieszeni
Moskwa grozi Białorusi ograniczeniem dostaw ropy naftowej. Mińsk dostaje ją na preferencyjnych warunkach, przetwarza we własnych rafineriach i eksportuje – dochody z tego są jednym z najważniejszych źródeł pieniędzy zasilających budżet państwa. Rosjanie twierdzą, że utrzymywanie dotychczasowego mechanizmu nie opłaca im się ekonomicznie, a poza tym będzie to konsekwencja zmian w opodatkowaniu sektora naftowego w samej Rosji. Trudno jednak nie zauważyć, że obecne zapowiedzi Moskwy wpisują się w szereg decyzji, które ochłodziły relacje rosyjsko-białoruskie, jak choćby nominacja nowego ambasadora FR w Mińsku Michaiła Babicza de facto wbrew woli Aleksandra Łukaszenki. Nic dziwnego, że znów pełno spekulacji, że Kreml jest zmęczony rządami Baćki i chce dokonać zmian w reżimie tak, by mieć w Białorusi nie tyle pewnego sojusznika, co wasala, i to takiego, którego nie trzeba ekonomicznie wspierać. Rosja obawia się, że czas nie gra na jej korzyść – choćby kwestia budowy białoruskiej elektrowni at