Imperium KŁAMSTWA, czyli rosyjska propaganda w UE
Ponad 5 tysięcy przypadków rosyjskiej dezinformacji odnotowano od 2015 roku w państwach Unii Europejskiej – informuje Beata Płomecka, korespondentka Polskiego Radia w Brukseli.
Kategoria
Podkategoria: Rosja
Ponad 5 tysięcy przypadków rosyjskiej dezinformacji odnotowano od 2015 roku w państwach Unii Europejskiej – informuje Beata Płomecka, korespondentka Polskiego Radia w Brukseli.
Kolejny ,,aktor Putina''. John Travolta odwiedził właśnie ze swoją rodziną Rosję. Wychwalał Moskwę, a w jednej z restauracji rozmawiał... z rzecznikiem Putina. Czyżby Travolta wchodzi w buty Jeana Depardieu, któremu Rosja niedawno się znudziła?
Rosja rozpoczęła kolejny etap przejmowania ukraińskiego Donbasu. W ,,republikach'' Doniecka i Ługańska wkrótce przyznawane będą rosyjskie paszporty. Otrzymają je Ukraińcy zatrudnieni w administracji państwowej, wojsku, policji oraz emeryci. Cała operacja ma ruszyć w kwietniu.
Grono zagorzałych zwolenników polityki Władimira Putina rozczarowanych „zdradą” najbardziej imperialnych jej elementów staje się aktywne politycznie. Póki co organizowane przez nich wiece nie cieszą się dużą frekwencją, zaś wymierzone we władze hasła unikają bezpośredniego atakowania Putina, ale nie można wykluczyć, że w przyszłości to środowisko może stać się problemem dla reżimu.
W czwartkowym „The New York Times” ciekawy rysunek: prezydent Rosji przedstawiony jako gimnastyk, który ćwiczy na przyrządzie zwanym koniem z łękami. Na jednym z przyrządów widać napis „NATO”, na drugim „Krym”, na trzecim „Syria”.
W drugiej połowie marca ruszyła nowa fala zmian personalnych na poziomie przywódców regionów Federacji Rosyjskiej. W ciągu kilkudziesięciu godzin Władimir Putin wymienił czworo gubernatorów, a to jeszcze nie koniec. W ten sposób Kreml realizuje strategię wzmacniania kontroli władz federalnych nad poszczególnymi regionami. Centralizacja wpisuje się w politykę zaostrzania kursu wewnętrznego i przygotowań reżimu na poważne wewnętrzne wstrząsy społeczno-polityczne.
"W marcu mija piąta rocznica okupacji Krymu przez siły rosyjskie. Warto krótko podsumować, co Putin osiągnął dzięki swojej akcji"-powiedział dr Jerzy Targalski na początek swojego programu "Geopolityczny tygiel".
O tym, że na Kremlu intensywnie analizują kwestię sukcesji Putina wnosić można jeszcze z dwóch przynajmniej źródeł. Dziennikarze Bloomberga powołując się na trzy niezależne od siebie źródła informacji donoszą, że omawiane są możliwe scenariusze odejścia obecnego prezydenta. Pierwszy, chyba najmniej prawdopodobny, to wariant który można umownie nazwać „drogą Nazarbajewa”, ale zdaniem wielu rosyjskich politologów jest on najbardziej ryzykowny i najmniej prawdopodobny.
Grono zagorzałych zwolenników polityki Władimira Putina rozczarowanych „zdradą” najbardziej imperialnych jej elementów staje się aktywne politycznie. Póki co organizowane przez nich wiece nie cieszą się dużą frekwencją, zaś wymierzone we władze hasła unikają bezpośredniego atakowania Putina, ale nie można wykluczyć, że w przyszłości to środowisko może stać się problemem dla reżimu.
Nie tylko liczna mniejszość rosyjska (czyli okupanci i ich dzieci) są pretekstem dla Rosjan, by uznawać Litwę, Łotwę i Estonię, czy za swoje terytorium, czy za strefę swoich wpływów. Dla Moskwy liczy się też to, że kraje te w okresie zaborów były pod rosyjską władzą, co zresztą powinno uświadomić Polakom, że i część Polski (w tym i Warszawa) z faktu tego, że był zabór rosyjski, należą według Rosji do rosyjskiej strefy wpływów).Podporządkowanie krajów nadbałtyckich jest celem rosyjskiego imperializmu. W najnowszym numerze „Rzeczy Wspólnych” pretensje rosyjskich imperialistów pod adresem Litwy, Łotwy i Estonii opisali Grzegorz Kędzia, Piotr Kościński, i Wojciech Tomaszewski.Piotr Kościński w najnowszym numerze „Rzeczy Wspólnych” opisał współczesną Litwę. Litwini odmiennie od Polaków negatywnie oceniający unie litewsko-polską i pamiętają przedwojenne złe relacje Litwy i Polski. Szczęście Litwinów polega na tym, że mają małą rosyjską mniejszość narodową (czyli przyjezdnych okupantów i ich
W Moskwie ostro zareagowali na oświadczenie polskiego premiera Mateusza Morawieckiego, że Rosja jest największym zagrożeniem dla Polski.
To milowy krok w ograniczaniu wolności słowa w Rosji. 13 marca wyższa izba parlamentu przyjęła dwie ustawy, które przewidują kary finansowe i więzienia za rozpowszechnianie w Internecie fake newsów i za znieważanie w Internecie władz. Prawo zostało tak sformułowane, że pozostawia prokuraturze, która otrzymuje w tej kwestii większe kompetencje, szerokie pole do interpretacji i umożliwia skuteczniejszą walkę nie tylko z krytykami reżimu, ale generalnie cenzurę opinii publicznej. To kolejny krok świadczący o zaostrzaniu przez Kreml autorytarnego kursu w polityce wewnętrznej. To potwierdza, że władze nie liczą już na odbudowę zaufania społecznego skutecznymi w przeszłości środkami (finansowymi i w polityce zagranicznej), pozostaje więc utrzymanie władzy represjami.
Na początku lat siedemdziesiątych XX wieku we Francji ukazała się książka „Wielcy homoseksualiści” J.W. Sokołowa. W Związku Sowieckim krążyła ona jako wydanie samizdatowe (publikacja rozpowszechniana w Związku Radzieckim bez wiedzy i zezwolenia władz) zagrożone wieloletnim więzieniem dla każdego posiadacza. W książce tej jako jednym z najważniejszych „wielkich homoseksualistów” jest Lenin. Dopiero w 2010 roku książka została opublikowana. Od czasów, gdy Sokołow mógł dotrzeć do surowo wcześniej zakazanych dokumentów, zainteresowały go dokumenty osobiste działaczy tak zwanego „leninowskiego” naboru /zaciągu/, czyli elitarny rdzeń sowieckiego bolszewizmu. Zwrócił szczególną uwagę na tych działaczy, którzy zostali poddani represjom po śmierci Lenina. Udało mu się przejrzeć dokumenty niektórych i opublikować.
Stany Zjednoczone przeznaczą więcej finansowej pomocy na zakup broni przez Ukrainę, pomogą też we wzmacnianiu potencjału ukraińskiej floty wojennej. W groźnym nie tylko dla Ukrainy konflikcie z Rosją Kijów może też liczyć na pełne poparcie NATO i liczyć w przyszłości na członkostwo w Sojuszu – wynika z raportu sekretarza generalnego NATO Jensa Stoltenberga.
Rosja ukrywa dane dotyczące rozmieszczenia uzbrojenia na zaanektowanym Krymie. Najpierw rosyjskie agencje państwowe podały, że Moskwa rozlokowała na półwyspie bombowce Tu-22M3 oraz systemy rakietowe Iskander-M, które są zdolne do przenoszenia ładunków jądrowych.