Jan Bodakowski: Zostałem wykluczony z Marszu Świętości Życia
Od 30 lat uczestniczę we wszystkich konserwatywnych demonstracjach. Wybrałem się więc na Marsz dla Życia i Rodziny. Kiedy podchodziłem do kolumny Zygmunta na warszawskim starym mieście, by dołączyć się do wchodzącego na plac Zamkowy Marszu nagle podbiegła do mnie jakaś niska brunetka i oświadczyła mi, że jestem wykluczony z marszu. Co ważne, tabliczkę z hasłem miałem w torbie i nawet nie wszedłem pomiędzy uczestników marszu. Pani chodziło więc nie o moje hasło tylko o to, że jestem tym Janem Bodakowskim.