Kościół
Kardynał Kazimierz Nycz i arcybiskup Henryk Hoser postanowili zrobić porządki i postawić na rzetelne przygotowanie narzeczonych do sakramentu małżeństwa, a nie na fikcję, jaką często były weekendowe kursy. Ot, taki kościelny „fastfoodzik”. Ma być łatwo, przyjemnie, a przede wszystkim szybko. Dlatego w swoich diecezjach powiedzieli takiej formie przedślubnego przygotowania „nie”. Biorąc pod uwagę statystyki, liczbę rozpadających się małżeństw (tych sakramentalnych), okazuje się, że wiele par absolutnie nie jest gotowych na realizację tego zobowiązania, które ślubują sobie przed Panem Bogiem. Jeśli do tego dołożyć rodzinne doświadczenia związane z rozwodami, to z przykrością trzeba stwierdzić, że słowa przysięgi małżeńskiej dla niektórych są pustą, nic nieznaczącą formułką.