Gdzie są zmarli? Gdzie są ich dusze?
Gdzie są zmarli? Gdzie są ich dusze? – to jedno z częściej stawianych sobie lub zadawanych innym pytań. Ten problem zostanie omówiony w obecnym rozdziale.
Kategoria
Sekcja: Duchowość i wiara
Gdzie są zmarli? Gdzie są ich dusze? – to jedno z częściej stawianych sobie lub zadawanych innym pytań. Ten problem zostanie omówiony w obecnym rozdziale.
W czasach ZSRR sowieccy ateiści kpili sobie z ludzi wierzących w istnienie nieśmiertelnej ludzkiej duszy, twierdząc, że jej nie ma, bo nie widać jej na prześwietleniu. Inni byli przekonani, że dusza ludzka jest materialną energią i da się ją badać, ale są i tacy ateiści, dla których dusza to tylko produkt ludzkiego mózgu lub zwykłe złudzenie.
Przychodzą za przyzwoleniem Boga, by dać świadectwo, że życie ludzkie nie kończy się wraz ze śmiercią. Wracają, by przekonać nas, iż oprócz wymiaru fizycznego, w którym żyjemy, istnieje inna rzeczywistość, jaką pochopnie zwykliśmy wkładać między bajki - duchowa. Wreszcie, wracają zawsze w konkretnym celu: z prośbą o modlitwę. W zamian potrafią się odwdzięczyć: im więcej im pomagamy, tym skuteczniej wstawiają się za nami.
Jan Paweł II nazwał ją „perłą Umbri”, odnosząc się nie tylko do jej niewysokiego wzrostu i szczupłej budowy, ale do tego, kim jest dla Kościoła. Św. Rita z Cascia, niczym perła, drogocenna i wspaniała, w dalszym ciągu pozostaje kimś nieznanym, ukrytym.
Z okazji przypadającej w tym roku 70. rocznicy święceń kapłańskich Benedykta XVI, imienin Józefa i 70-lecia Niższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Częstochowskiej, któremu patronuje św. Józef, wspólnota seminaryjna wysłała list do papieża seniora. Seminarium opublikowało poruszającą odpowiedź Benedykta XVI.
Jaki sposób nawiązać łączność z Duchem Świętym? Zacznijmy od sprawy fundamentalnej: ta łączność już istnieje, ponieważ jesteśmy ochrzczeni, większość z nas jest bierzmowana, jesteśmy stworzeni na Boży obraz i podobieństwo, nosimy w sobie tchnienie życia, istniejemy. A zatem, przypomnijmy sobie po raz kolejny słowa św. Pawła zapisane w Dziejach Apostolskich, kiedy Paweł mówi, że: w Bogu żyjemy, poruszamy się i jesteśmy. To tchnienie Ducha już w nas jest i być może nie do końca poprawne jest to sformułowanie, że z Duchem Świętym trzeba nawiązać kontakt czy więź, czy łączność, ile bardziej trzeba sobie uświadomić, że w tym Duchu już jesteśmy zanurzeni i to Boskie życie już w nas pulsuje.
Zmienia się formuła Synodu Biskupów. Nie będzie on już jednorazowym wydarzeniem, lecz procesem podzielonym na trzy etapy: lokalny, kontynentalny i powszechny w Rzymie. Jak podkreśla sekretarz Synodu chodzi o to, by w jak największym stopniu zaangażować w ten proces cały Lud Boży, aby każdy mógł się wypowiedzieć. „Proces decyzyjny w Kościele rozpoczyna się bowiem zawsze od słuchania, bo tylko w ten sposób możemy zrozumieć, jak i gdzie Duch chce prowadzić Kościół” – powiedział Radiu Watykańskiemu kard. Mario Grech.
Pytanie, czy Judasz musiał zdradzić Jezusa to tak naprawdę pytanie o naszą grzeszność: czy muszę grzeszyć? Odpowiedź brzmi - zdecydowanie nie! Nie muszę grzeszyć! Skoro więc nikt mnie nie przymusza do grzechu, dlaczego to robię?
Św. Jan urodził się w Pomuku (Nepomuk) koło Pragi. Rok jego przyjścia na świat nie jest dokładnie znany. Jego ojciec, Velfia, byl miejscowym urzędnikiem. Pierwsza ścisła wiadomość o Świętym pochodzi z roku 1370. Figuruje on wtedy jako kleryk zatrudniony w charakterze notariusza w kurii biskupiej w Pradze. W roku 1380 został wyświecony na kapłana i otrzymał probostwo przy kościele św. Galla (Gawla) w Pradze. Równocześnie pełnił dalej obowiązki notariusza przy arcybiskupie Janie Jenzensteinie. W roku 1381 metropolita wysłał Jana na studia uniwersyteckie w Pradze a potem w Padwie (1382-1387). Wrócił do Pragi w charakterze doktora prawa. Został mianowany kanonikiem - proboszczem przy kolegiacie św. Idziego, a dwa lata później kanonikiem - proboszczem przy kościele św. Piotra i Pawła w Wyszechradzie. W roku 1390 arcybiskup mianuje św. Jana archidiakonem i proboszczem w Saaz. Niedługo tu wszakże zabawił, gdyż stad metropolita powołał Jana na swojego wikariusza generalnego.
- W Boga nigdy nie wierzyłem, do Kościoła chodziłem, bo moja mama chciała bym tam chodził. Nie widziałem w tym sensu i w czasie bierzmowania pożegnałem się z Kościołem. W szkole średniej zaczęły się imprezy, alkohol, narkotyki, agresja. Wtedy pierwszy raz zapaliłem marihuanę. Każdą wolną chwilę spędzałem na jaraniu z chłopakami. Zapominałem o szarej rzeczywistości, która mnie otaczała. Później pojawiły się narkotyki twarde - wspomina Emil.
Wielu wierzących chrześcijan, konfrontując swoje życie z opisem życia Apostołów, o którym czytają w Dziejach Apostolskich, czuje frustrację. Chcieliby żyć wiarą tak jak Apostołowie, ale nie potrafią. Chcieliby tak jak Apostołowie się modlić, ale kiedy się modlą, czują zniechęcenie i nie mają pragnienia modlitwy. Chcieliby jak Apostołowie głosić Ewangelię, ale nie potrafią mówić innym o swojej wierze, często się jej wstydząc i obawiając, że z jej powodu zostaną odrzuceni w swoich środowiskach. Chcieliby, aby ich moralność przypominała moralność Apostołów, ale nie potrafią poradzić sobie ze swoimi ułomnościami, przyzwyczajeniami i słabościami.
To prawdziwa historia: Chrześcijanka stała się medium, czarownicą i okultystką. Gdy spotkała w końcu prawdziwego demona, wezwała pomocy Jezusa i nawróciła się na wiarę w Boga.
Artur Wolski opowiada Kasi Supeł-Zaboklickiej swoje świadectwo o mocy modlitwy różańcowej i cudach, jakie Maryja czyni w życiu swoich dzieci. Różaniec ocalił małżeństwo Pana Artura, a także zaowocował pokojem i radością na każdy dzień.
„To prawdopodobne, że niektórzy biskupi nie wierzą w istnienie piekła albo po prostu nie troszczą się o to, jeśli dusze zostają zgubione i cierpią potępienie przez całą wieczność. Innym czynnikiem jest to, że są tchórzami i nie chcą wycierpieć tego, co Najwyższy Pasterz wycierpiał dla zbawienia dusz” – pisze Rodney Pelletier, publicysta „Church Militant”, zastanawiając się nad stosunkiem hierarchów katolickich w USA do udzielania Komunii św. proaborcyjnym politykom.
PIERWSZE CZYTANIE Paweł przed Sanhedrynem