Tylko u nas
Zarabiający po około 25 tysięcy złotych miesięcznie sędziowie Trybunału Konstytucyjnego, zwyczajowo pobierający po ponad 100 tys. zł ekwiwalentów urlopowych, standardowo otrzymujący ryczałty na paliwo czy dodatki z tytułu rozłąki z rodziną, sędziowie, którym państwo polskie opłacało zakwaterowanie w Warszawie, delegacje służbowe i szkoleniowe np. do Chin, którzy mieli do dyspozycji po dwóch, trzech a czasem nawet czterech asystentów każdy, zlecali pisanie projektów orzeczeń Trybunału podmiotom zewnętrznym na podstawie umów o dzieło. Takie działania godzą nie tylko w powagę stanu sędziowskiego i poczucie elementarnej przyzwoitości, która nakazuje urzędnikom państwowym wysokiego szczebla sumienne wykonywanie powierzonych im obowiązków, ale godzi przede wszystkim w powagę jednej z najważniejszych instytucji państwa.