Wiadomości
Owszem, ale jak się okazuje na dyskusję o zupełnie innych sprawach niż te, które starali się forsować mówcy. - Organizatorzy debaty zgłosili się do szkoły przez jedną z uczennic, mówili, że chcą rozmawiać o tolerancji i równości szans – mówi portalowi Fronda.pl Krystyna Sobczak. Dyrektorka dostała na piśmie plan debaty, ale jak mówi, nie było w nim mowy o tym, co później było rzeczywistą treścią spotkania.- Szkoła to miejsce, gdzie młodzież się kształci i wychowuje. Jest to też miejsce na rzeczową debatę, w której ścierają się różne poglądy. Oczekiwałam, że Panowie będę merytorycznie przygotowani. Ale zamiast rzeczowych argumentów usłyszeliśmy apoteozę homoseksualizmu – mówi dyrektorka szkoły.