- Mam nadzieję na liczny protest przeciwko reakcyjnym, rewanżystowskim, rewizjonistycznym, nacjonalistycznym, rasistowskim, homofobicznym, elitarystycznym, wychwalającym przemoc i ślepo posłusznym korporacjom – powiedziała Gabi Mair z partii Zielonych. Chyba bardziej niż sami zainteresowani na zjazd austriackich i niemieckich "Burschenschaften" do Innsbrucka przygotowuje się lewica, która chce korporantom przeszkodzić w obchodach dwusetlecia walki o wolność Tyrolu.

W 1809 roku wybuchło tyrolskie, nieudane powstanie przeciwko francuskim okupantom. Z okazji dwusetnej rocznicy tego wydarzenia do Innsbrucku zjeżdżają w dniach 19-21 czerwca 2009 przedstawiciele austriackich i niemieckich korporacji akademickich. W tym czasie odbywać się będą wykłady i spotkania towarzyskie, a także uczczona zostanie pamięć tyrolskiego bohatera narodowego, Andreasa Hofera, który został rozstrzelany z rozkazu Francuzów w 1810 roku. Organizatorami są innsbruckie korporacje Brixia oraz Suevia.

Cała impreza nie podoba się lewicy, która zarzuca korporacjom ciągoty nazistowskie, "wsteczne" poglądy oraz wychwalanie przemocy. Z tego względu różne grupy protestują przeciwko zjazdowi. Tyrolskim socjaldemokratom, zwykle hojnie wykorzystującym fundusze publiczne, nie podoba się, że obchody odbędą się po części z pieniędzy podatników. - Zastanawiam się, czy organizacje antydemokratyczne zasługują na prawo do gromadzenia się – mówi wręcz Hannes Gschwentner, przewodniczący tyrolskich socjaldemokratów. - Rok 2009 powinien nam umożliwić krytyczne rozważanie nad historią Tyrolu, a nie czynić z nazistowskiego bagna smutnego gwoździa programu – piszą z kolei w swoim oświadczeniu członkowie młodzieżówki partii.

- To bzdura – mówi Maciej Miłosz z lubelskiej korporacji Concordia w rozmowie z portalem Fronda.pl. - Adolf Hitler zakazał działalności korporacji na terenie Rzeszy. To ruch konserwatywny, częściowo narodowy, w Niemczech i Austrii bardzo prężny. W Polsce korporacji jest niewiele, natomiast tam jest ich setki i to różnych rodzajów. Mamy więc Corpsy, mocno konserwatywne i nieco paniczykowskie – należą do nich głównie ludzie z wyższych sfer, Burschenschafty, które są nieco upolitycznione, a także korporacje chrześcijańskie, które np. zupełnie zrezygnowały z menzury, czyli tradycyjnych pojedynków na broń białą – dodaje korporant.

Tradycja korporacji akademickich w Niemczech i Austrii sięga I połowy XIX wieku. Ruch korporacyjny w Austrii liczy kilkadziesiąt korporacji, w Niemczech - około dwustu. Przystępować mogą do niego studenci płci męskiej, a członkostwo w nim jest dożywotnie.

 

sks/Die Presse

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »