Wiadomości
Na pierwszy rzut oka nie widać tutaj żadnego niebezpieczeństwa. Zaprzestanie uporczywej terapii, która oznacza dla pacjenta wyłącznie cierpienie nie dając przy tym najmniejszych szans na poprawę stanu zdrowia eutanazją nie jest i nawet Kościół Katolicki dopuszcza taką możliwość. Wyobraźmy sobie jednak taką sytuację: uczestniczymy w wypadku samochodowym, w wyniku którego doznajemy poważnych obrażeń i tylko szybkie podłączenie nas do aparatury medycznej daje szansę na uratowanie życia. Lekarz, zanim to zrobi, sprawdza w rejestrze i odstępuje od czynności. Bo parę lat wcześniej, w obawie przed ciężką, obłożną chorobą wyraziliśmy wolę by nie podtrzymywać na siłę naszego życia. Umieramy, choć istniała szansa byśmy po wypadku całkowicie, bądź prawie całkowicie, wrócili do zdrowia.