Nelson Mandela nie żyje. Trzeba się modlić, a nie wynosić go na ołtarze
Zacznę od tego, że rozumiem walkę o równouprawnienie i sprzeciw wobec apartheidu. Z katolickiego punktu widzenia nie da się zaakceptować rozwiązań z białego okresu RPA. Segregowanie ludzi ze względu na kolor skóry jest i musi być potępione. Nie można się też zgodzić, a tak przez wiele lat to wyglądało, na osobne kościoły i wspólnoty wyznaniowe dla białych i czarnych czy na jawną dyskryminację. I z tym należało walczyć.