Wiadomości
To nie żart. Za umycie kawałka podłogi „artystka” Aleksandra Polisiewicz vel Aleka Polis dostała 1200 złotych. Bo to nie było zwykłe mycie podłogi. Nie, nie, podłogę umyć może każdy. Jedni mopem, inni szmatą. Jedni lepiej, drudzy gorzej, ale z tym raczej nieskomplikowanym zajęciem jest w stanie poradzić sobie nawet małe dziecko. Co więc odróżnia zwykle mycie podłogi od tego zaprezentowanego w Koszalinie? Po pierwsze, to było mycie podłogi w wykonaniu artystki, a nie pani sprzątaczki, a to już podnosi rangę całego przedsięwzięcia. Artystka specjalnie się do tego wydarzenia przygotowała i pod okiem specjalistów opracowała „specjalne gesty codzienności”, które zaprezentowała zgromadzonej widowi. Skąpo zgromadzonej, a nawet bardzo skąpo.