Wiadomości
W zasadzie można się już do tego przyzwyczaić, że winni za całe zło tego świata są katolicy. I za to, że ludzie są dla siebie niemili, za brak empatii, za globalne ocieplenie, za upał, albo za mróz, za kolejki do lekarzy. Za wszystko. Musi być przecież jakiś kozioł ofiarny. Przy okazji wszelkiej maści antyklerykałowie mogą wytknąć palcem hipokryzję katolików. Tu niby do Pana Boga się modlą, ale drugiemu są wilkiem. W autobusach i tramwajach przecież też podróżują – jak wiadomo - wyłącznie katolicy, więc to tylko przez nich ciężarne kobiety muszą tam stać.