Matka Kurka o „Kongresie babochłopów”
U mnie konsekwencja jest na pierwszym miejscu, jeśli mówię, że powiewa mi rejting kilogramem kitu na agrafce, to nie mówię, tylko mi powiewa. Podniecenie się z góry zapłaconym szalbierstwem, nie ma najmniejszego sensu, co więcej dopóki podniety będą występowały, to szalbierze będą odcinać kupony. Nie odniosę się połówką słowa do cyrku zwłaszcza, że mam dużo ciekawszy temat. Gdybym żył na przełomie XIX i XX wieku byłbym feministą. Poważnie i z pełnym przekonaniem składam niniejsze oświadczenie. W owym czasie społeczna pozycja kobiet była katastrofą i marnotrawstwem jednocześnie. Nie bez przyczyny w Seksmisji pojawiła się słynna riposta z Marią Skłodowską, bo właśnie takie kobiety przecierały szlaki przez samczą głupotę i próżność. Sto lat temu naruszanie praw człowieka, blokowanie karier, czyli po prostu najzwyklejsze w świecie poniżanie i wykorzystywanie kobiet było faktem blokującym rozwój cywilizacyjny i intelektualny. Pierwsze protesty sufrażystek nie polegały na dzisiejszej karykat