Paweł Chmielewski dla Frondy: Pani Sarah Mullally błogosławi w Watykanie. Weszliśmy w nową erę
Sarah Mullally, która od stycznia 2026 roku pełni funkcję anglikańskiego arcybiskupa Canterbury, przyjechała do Rzymu. Skandal wybuchł niemal od razu.
Autor
Artykułów: 84
Sarah Mullally, która od stycznia 2026 roku pełni funkcję anglikańskiego arcybiskupa Canterbury, przyjechała do Rzymu. Skandal wybuchł niemal od razu.
Kilka dni temu rozpoczęły się przygotowania do ważnej dla Kościoła rocznicy: setnych urodzin papieża Benedykta XVI. Joseph Ratzinger przyszedł na świat 16 kwietnia 1927 roku. Nie ulega wątpliwości, że był jednym z najważniejszych teologów XX i początku XXI wieku - a zarazem jednym z najbardziej zaskakujących papieży w całej historii katolicyzmu.
Papież Leon XIV poleciał do Afryki. Jan Paweł II widział w tym kontynencie nadzieję dla chrześcijaństwa. Wielu katolików uważa, że to błąd, bo Kościołowi na Czarnym Lądzie, jak sądzą, brakuje wystarczającej kultury intelektualnej, by stanowić podporę katolicyzmu.
Prezydent Donald Trump nigdy nie wygrałby z Kamalą Harris, gdyby nie wyborcy katoliccy. Obrażając papieża, a nade wszystko bluźniąc samemu Panu Jezusowi, działa nie tylko skandalicznie: działa też po prostu nieracjonalnie.
Czy moralność jest jedna – czy możne być różna, zależnie od kontekstu? Jako katolicy powiedzielibyśmy, że jedna – dla każdego człowieka. W końcu Dekalog obowiązuje wszystkich ludzi, nawet jeżeli nie wierzą w Chrystusa. Dlatego tak bardzo zaskoczył mnie wywiad, jakiego udzielił kardynał Grzegorz Ryś „Gazecie Wyborczej”.
List Konferencji Episkopatu Polski na temat Żydów wywołał w Polsce gigantyczne emocje. Nic dziwnego, bo zawierał całą masę skrajnych uproszczeń, by nie rzec – ewidentnych błędów. Musimy jednak walczyć z błędami doktrynalnymi również na innych polach.
W niedzielę 22 marca w niektórych polskich kościołach odczytano list KEP na temat judaizmu i antysemityzmu. Treść dokumentu jest skandaliczna, bo nie da się jej pogodzić z nauczaniem Kościoła. Są jednak tacy, którzy bronią tego dokumentu. Problem w tym, że… nie ma po temu żadnych podstaw.
Kościół katolicki w Niemczech od lat spędza sen z powiek wielu katolikom zatroskanym o ortodoksję. To właśnie tam wymyślono udzielanie Komunii świętej rozwodnikom w powtórnych związkach. Niemcy namówili Franciszka, żeby wprowadził taką opcję w „Amoris laetitia”. To za Odrą zaczęto dopuszczać do Eucharystii protestantów. To w Niemczech rozpoczęto wielką akcję błogosławienia par tej samej płci. To tam utworzono Konferencję Synodalną, która zasadza się na egalitarnej władzy świeckich i biskupów. To wreszcie w Niemczech przeprowadzono wielką kampanię na rzecz zmian w celibacie i dopuszczenia kobiet do kapłaństwa. Mógłbym wymieniać jeszcze długo. Za Odrą zmiany dokonują się szybko – i na ogół nie są to zmiany zgodne z nauką Kościoła katolickiego.
Europejczycy naprawdę nienawidzą samych siebie. Wystarczy spojrzeć na statystyki dotyczące przestępczości w Niemczech. Przecież oni sami to sobie zrobili...
Komentatorzy na całym świecie prześcigają się w podawaniu wytłumaczeń dla wojny USA i Izraela z Iranem. Tylko niewielu zwraca uwagę na komponent religijny. Nie chodzi wcale o islam czy obronę chrześcijaństwa. Chodzi o chrześcijański syjonizm.
Kościół katolicki obchodził 1 marca niedzielę „ad gentes”, czyli dzień jedności z misjonarzami. Misja powinna stać w samym sercu Kościoła. Dziś coraz częściej jest spychana na margines albo w ogóle kwestionowana.
Wszystko wskazuje na to, że synodalność Kościoła będzie trwać dalej – pomimo zmiany na tronie św. Piotra. Dwaj najważniejsi polscy biskupi rozpoczynają właśnie synody w swoich archidiecezjach.
Bractwo Kapłańskie św. Piusa X ogłosiło, że odrzuca propozycję dialogu ze Stolicą Apostolską. Wyświęci nowych biskupów wbrew woli Rzymu. Jedną z kluczowych kwestii w sporze pomiędzy Bractwem a Watykanem jest pytanie o to, kto może zostać zbawiony.
Żadnej rewolucji w sprawie kapłaństwa. Ksiądz ma żyć w celibacie, skupiać się na Eucharystii i głosić ludziom Słowo Boże, wskazując swoim życiem na wyjątkowość chrześcijaństwa. Tak widzi to papież Leon XIV.
To prawdziwy rewolucyjny obłęd. Gdyby Kościół katolicki miał wyglądać tak, jak proponuje ceniony za granicą i w Polsce (sic) teolog moralny Paul Zulehner, nie różniłby się w ogóle od sekt protestanckich.