W wywiadzie z Rzeczpospolitą Żurek odniósł się między innymi do zarzutów, że on i rządząca koalicja nie mają odpowiedzi na prezydenckie weta i inne inicjatywy Nawrockiego. Minister sprawiedliwości uważa, że jest dokładnie na odwrót.
„To my ogrywamy prezydenta, tylko metodami zgodnymi z prawem. Prezydent zawetował dobrą ustawę o Krajowej Radzie Sądownictwa i jego ekipa pomyślała: koniec, będzie bojkot, nie wybiorą przecież nowej KRS na bazie starej ustawy, którą sami kwestionowali. I pani Dagmara Pawełczyk-Woicka będzie pełniła obowiązki przewodniczącej Rady do końca świata i o jeden dzień dłużej. Ale sędziowie uwierzyli demokratycznym politykom” – powiedział Żurek.
Zdaniem Żurka nowelizacja ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa – zawetowana przez Nawrockiego w lutym – to „wielki sukces” rządu Tuska. Szef resortu sprawiedliwości dodał, że wobec weta jest w tym zakresie obecnie realizowany „plan B”.
O obecności w nowej KRS Łukasza Piebiaka, wiceministra sprawiedliwości w rządzie PiS, Żurek powiedział, że „w każdym koszu trafiają się śliwki robaczywki”.
„Najważniejsze, że mamy Radę wyłonioną zgodnie z konstytucją i europejskimi standardami, to znaczy z częścią sędziowską wyłonioną w większości niezależnie przez samych sędziów. [...] Stowarzyszenia sędziowskie spotykały się z przedstawicielami sądów, a kandydatury zostały wypracowane oddolnie. W obecnej KRS zasiadają sędziowie różnego szczebla z całej Polski. Jeszcze raz podkreślę: to wielki sukces” – dodał.
Tymczasem coraz częściej w przestrzeni publicznej wskazuje się, że Żurek staje się powoli obciążeniem dla rządu Tuska. Jego nominacja w miejsce Adama Bodnara miała na celu przyspieszenie „rozliczeń” z politykami poprzednio rządzącego PiS. To jednak nie nastąpiło, miały za to miejsce takie zdarzenia, jak spektakularny wylot Zbigniewa Ziobry do USA po przejęciu władzy na Węgrzech przez Petera Magyara.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.