Wiadomości

„To już koniec” - Trump zamyka drzwi przed Teheranem po atakach w Cieśninie Ormuz

Donald Trump ogłosił w Ankarze, że nie widzi już sensu dalszych rozmów z Iranem po najnowszej eskalacji w Cieśninie Ormuz. Prezydent USA, pytany przez dziennikarzy o przyszłość porozumienia z Teheranem, odpowiedział bez dyplomatycznych ozdobników: „Moim zdaniem to już koniec”. Dodał, że nie chce „mieć już z nimi do czynienia”, a rozmowy z władzami Iranu nazwał „stratą czasu”.

3 min czytania
Donald Trump
Donald Trump · fot. Flickr/White House

Słowa Trumpa padły w czasie szczytu NATO w Ankarze, nad którym cieniem położyły się amerykańskie uderzenia na cele w Iranie. Według U.S. Central Command siły USA przeprowadziły 7 lipca nową serię ataków odwetowych, uderzając w ponad 80 celów. CENTCOM poinformował, że była to bezpośrednia odpowiedź na irańskie ataki na statki handlowe przepływające przez Cieśninę Ormuz.

„To bardzo interesujące pytanie. Moim zdaniem to już koniec. Nie chcę już mieć z nimi do czynienia” — powiedział Trump, pytany o porozumienie z Iranem. Jak relacjonuje Reuters, amerykański prezydent stwierdził w Ankarze, że memorandum podpisane z Iranem w sprawie zakończenia konfliktu jest „over”, czyli zakończone, a irańskie kierownictwo nazwał „chorymi ludźmi”.

Trump przyznał, że w jego otoczeniu nadal są osoby opowiadające się za kontynuowaniem kanałów dyplomatycznych. „Wysłannicy chcą negocjować” — mówił. Sam jednak nie zostawił większych złudzeń co do własnego stanowiska. „Jeśli o mnie chodzi, to rozmowy z nimi to po prostu strata czasu” — podkreślił.

To gwałtowny zwrot po czerwcowym porozumieniu, które miało wstrzymać działania zbrojne między USA i Iranem oraz stworzyć czas na wypracowanie trwalszych ustaleń. Teraz Waszyngton oskarża Teheran o złamanie rozejmu poprzez ataki na żeglugę handlową w jednym z najważniejszych punktów światowego transportu ropy i gazu. The Guardian podawał, że amerykańskie dowództwo uznało ataki Iranu na trzy jednostki handlowe za „jasne naruszenie” zawieszenia broni.

Reuters informował, że odpowiedzią USA była nie tylko nowa fala uderzeń, ale również cofnięcie licencji, która pozwalała Iranowi na ograniczoną sprzedaż ropy. Według agencji amerykańskie ataki objęły m.in. infrastrukturę wojskową, systemy obrony powietrznej, stanowiska dronów i łodzie Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Iran oskarżył Stany Zjednoczone o naruszenie porozumienia i zapowiedział odwet.

Stawka jest ogromna, bo Cieśnina Ormuz pozostaje jednym z najważniejszych szlaków energetycznych świata. Przez ten wąski przesmyk między Iranem a Omanem przepływa znaczna część światowego handlu ropą i gazem. Każde uderzenie w bezpieczeństwo żeglugi natychmiast podnosi ryzyko skoku cen paliw, zakłóceń w transporcie i dalszej destabilizacji Bliskiego Wschodu. Al Jazeera zwracała uwagę, że eskalacja w rejonie cieśniny może odbić się na kosztach energii, handlu i planowaniu gospodarczym daleko poza samym regionem Zatoki Perskiej.

Teheran przedstawia amerykańskie uderzenia jako agresję i złamanie porozumienia. Według The Guardian Iran twierdzi, że naloty USA naruszyły kruche zawieszenie broni oraz memorandum dotyczące dalszych negocjacji pokojowych i kwestii nuklearnych. W odpowiedzi Iran miał przeprowadzić ataki rakietowe i dronowe na amerykańskie instalacje wojskowe w Bahrajnie i Kuwejcie, co jeszcze bardziej zwiększa ryzyko wymknięcia się konfliktu spod kontroli.

Dla Trumpa sprawa ma jednak wymiar prosty: Iran zaatakował statki handlowe i pokazał, że nie traktuje porozumienia poważnie. Dlatego amerykański prezydent nie mówi już o cierpliwej dyplomacji, ale o końcu rozmów. Jego wypowiedź z Ankary brzmi jak sygnał do sojuszników i przeciwników: Waszyngton nie będzie negocjował w nieskończoność, jeśli Teheran odpowiada ogniem na ustalenia zawarte przy stole.

Szczyt NATO, który miał koncentrować się m.in. na bezpieczeństwie Europy, wojnie Rosji przeciw Ukrainie i wydatkach obronnych, został więc zdominowany także przez pytanie o granice amerykańskiej cierpliwości wobec Iranu. Associated Press pisała, że nowe uderzenia USA na Iran „zawisły” nad spotkaniem przywódców Sojuszu w Ankarze, zmieniając polityczną atmosferę rozmów.

W praktyce oznacza to, że czerwcowe porozumienie USA–Iran może być martwe, zanim zdążyło przynieść realny przełom. Trump nie zamknął formalnie wszystkich kanałów, ale jego słowa są jednoznaczne: „to już koniec”. Jeśli Teheran odpowie kolejnymi atakami, Bliski Wschód może wejść w następną fazę konfliktu — z Cieśniną Ormuz jako najniebezpieczniejszym punktem zapalnym dla całej światowej gospodarki.

Źródło: mp/PAP, Reuters, Associated Press, Al Jazeera, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej