Sprawa dotyczy kary nałożonej przez UOKiK za brak współpracy Gazpromu w postępowaniu dotyczącym finansowania gazociągu Nord Stream 2. Urząd wskazywał, że rosyjski koncern nie przekazał wymaganych dokumentów, co utrudniło wyjaśnienie okoliczności sprawy. UOKiK podkreślał, że sąd potwierdził obowiązek Gazpromu do współpracy z polskim regulatorem.
Gazprom kary dobrowolnie nie zapłacił. Już jesienią 2025 roku „Puls Biznesu” informował, że rosyjski koncern odmawia wykonania prawomocnego wyroku polskiego sądu. UOKiK szukał więc drogi do odzyskania pieniędzy z zamrożonych udziałów Gazpromu w EuRoPolGazie.
Problem wybuchł, gdy dwa organy skarbowe przyjęły różne interpretacje przepisów. Urząd Skarbowy Warszawa-Śródmieście miał uznać, że egzekucja z zamrożonych aktywów jest dopuszczalna. Odmiennie ocenił sprawę Dolnośląski Urząd Celno-Skarbowy we Wrocławiu, odpowiedzialny za wykonywanie sankcji wobec rosyjskich podmiotów. Według tego stanowiska zwolnienie części zamrożonego majątku mogłoby zostać potraktowane jako pośrednie udostępnienie środków podmiotowi objętemu sankcjami. W kwietniu „Puls Biznesu” pisał, że konflikt może przeciąć minister finansów. Teraz okazało się, że Andrzej Domański stanął po stronie wrocławskiego urzędu.
Decyzja wywołała ostre reakcje. Prezes UOKiK Tomasz Chróstny, który karę nałożył i obronił ją przed sądami, według relacji „Pulsu Biznesu” jest „zbulwersowany”. Urząd ma analizować dalsze możliwości prawne, bo w praktyce decyzja resortu finansów może zamknąć drogę do odzyskania pieniędzy należnych Polsce.
Krytycznie do stanowiska fiskusa odniósł się także ekspert podatkowy Radosław Żuk. Jego zdaniem egzekucja kary nie oznaczałaby przekazania pieniędzy Gazpromowi, lecz przeciwnie — odebranie ich rosyjskiemu podmiotowi i przekazanie do polskiego budżetu. Ekspert wskazał również, że unijne przepisy sankcyjne przewidują możliwość zwolnienia zamrożonych aktywów w celu wykonania prawomocnych orzeczeń, jeżeli nie służy to interesom podmiotu objętego sankcjami.
Sprawa ma również wymiar polityczny. Nord Stream 2 od początku był projektem uderzającym w bezpieczeństwo energetyczne Europy Środkowej, wzmacniającym wpływy rosyjskie i omijającym kraje tranzytowe, w tym Polskę i Ukrainę. Choć sąd prawomocnie uchylił gigantyczną karę ponad 29 mld zł nałożoną wcześniej przez UOKiK na Gazprom i jego partnerów za koncentrację bez zgody polskiego regulatora, osobna kara za brak współpracy z UOKiK została utrzymana.
Dlatego decyzja ministra finansów brzmi szczególnie paradoksalnie. Państwo polskie najpierw wygrało spór o 174,5 mln zł, uzyskało tytuł egzekucyjny, wskazało zamrożone aktywa rosyjskiego koncernu, a potem samo zatrzymało mechanizm, który mógłby doprowadzić do odzyskania pieniędzy. W praktyce to Gazprom korzysta dziś z ostrożności polskiej administracji bardziej niż polski budżet.
Najważniejsze pytanie pozostaje więc bez odpowiedzi: czy polskie państwo naprawdę nie może odebrać Gazpromowi pieniędzy, które ten ma zapłacić na podstawie prawomocnego rozstrzygnięcia, czy też administracja Tuska sama stworzyła interpretację, która chroni zamrożone aktywa rosyjskiego giganta przed egzekucją?
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.