Wiadomości

Kuźmiuk: Wybrał ją Tusk. Przez rok nie zrobiła nic, a teraz w 4 dni ma przygotować reformy

„Każdy logicznie myślący człowiek wie, że skoro minister nie przygotowała reform przez rok, to tym bardziej nic sensownego nie przygotuje w 4 dni, ale wygląda na to ,że premier nie będzie chciał odwoływać Pani minister, którą sam wymyślił i powołał, że przyjmie wszystko to co mu przyniosą i będzie żądał natychmiastowego wprowadzenia tego w życie w tym także być może uchwalenia jakiejś ustawy przez Parlament i podpisania przez prezydenta” – podkreśla Zbigniew Kuźmiuk.

5 min czytania
Jolanta Sobierańska Grenda
Jolanta Sobierańska Grenda · fot. Fot. screenshot (Youtube) - Janusz Jaskółka

1. W lipcu poprzedniego roku po odwołaniu minister zdrowia Izabeli Leszczyny „czarodziejskiej różdżki”, premier Tusk dokonał osobistego wyboru i zdecydował się powołać do swojego rządu Jolantę Sobierańską -Grenda, która wcześniej połączyła 4 szpitale samorządowe. Ich organem założycielskim był samorząd województwa pomorskiego, zarządzany wyłącznie przez polityków Platformy, w ramach konsolidacji połączono dwa szpitale w Gdańsku , jeden w Gdyni i jeden w Wejherowie, tworząc spółkę prawa handlowego i likwidując wiele oddziałów szpitalnych we wszystkich połączonych placówkach. solidacja szpitali, jak się wydaje jest najważniejszym pomysłem z jakim przyszła do resortu nowa minister i od 1 lipca uruchomiony został taki program, do którego mogą zgłaszać samorządy swoje szpitale w celu ich łączenia. Minister zdrowia będzie na te procesy konsolidacji udzielać dotacji do maksymalnej kwoty 70 mln zł, wcześniej bowiem „ograbiono” Fundusz Medyczny na kwotę 1,1 mld zł i to z tych środków będą pochodziły wspomniane środki finansowe.

2. Minister Sobierańska-Grenda, nie tylko chce konsolidować szpitale, ale także dokonała licznych cięć w wydatkach na ochronę zdrowia, które powodują z jednej strony redukcję łóżek, szczególnie w szpitalach powiatowych, z drugiej ograniczają dostęp do badań diagnostycznych, wypychając pacjentów z publicznej opieki zdrowotnej do sektora prywatnego. Przypomnijmy, że te działania likwidacyjne zaczęły się już na początku 2024 roku ,kiedy resort zdrowia określił, że oddział położniczo-ginekologiczny może przetrwać w szpitalu, tylko wtedy kiedy odbywa się na nim przynajmniej 400 porodów rocznie, co spowodowało, że ograny założycielskie dla szpitali, a więc powiaty i gminy, zdecydowały o likwidacji już co najmniej 40. takich oddziałów w całym kraju. Z kolei od niedawna obowiązuje rozporządzenie już tej ministra zdrowia, które pozwala na uzyskanie finansowych bonusów za likwidację oddziałów funkcjonujących całodobowo, albo ich zamianę na oddziały planowe, czy też oddziały procedur jednodniowych. Ten bonus to 50% dotychczasowego ryczałtu na funkcjonowanie oddziału, płacone przez NFZ, aż przez 2 lata, jednak pod warunkiem jego likwidacji, albo też wspomnianej zamiany na oddział z przyjęciami planowanymi, czy procedurami jednodniowymi, a więc znacznie „tańszymi” od tych dotychczasowych, ale nie koniecznie lepszych dla pacjentów. Pomysł aby płacić szpitalom 50% dotychczasowego ryczałtu i to przez 2 lata, za to tylko, że nie będzie się na tym oddziale przyjmować pacjentów i ich leczyć, jest dosłownie „z piekła rodem”, bo wręcz wymusza na samorządach, będących organem założycielskim dla szpitali, do których jest on adresowany, tego rodzaju decyzje.

3. Oprócz pomysłów likwidacyjnych i konsolidacyjnych, kolejnym obszarem cięć forsowanych przez obecną minister zdrowia jest ograniczanie płatności za tzw. usługi ponadlimitowe, w tym także w diagnostyce, czego spektakularnym przykładem było rozporządzenie z 1 kwietnia tego roku, którym wprowadzono zaledwie 50% odpłatność NFZ za ponadlimitowe usługi medyczne w zakresie rezonansu magnetycznego i tomografii komputerowej i 60% odpłatność dotyczącą usług medycznych w zakresie gastroskopii i kolonoskopii. Co więcej jeżeli jakaś placówka ochrony zdrowia zdecyduje się świadczyć tego rodzaju usługi, mimo tak głębokich cięć płatności, to rozliczenia z NFZ-tem z tego tytułu, nie nastąpią w następnym kwartale po wykonaniu usługi, ale po zakończeniu roku kalendarzowego, więc zastosowano rozwiązanie, które wręcz całkowicie zniechęca placówki ochrony zdrowia do świadczenia tego rodzaju usług poza przyznanymi limitami. Wprowadzenie tego rozporządzenia powoduje, że szpitale muszą wręcz drastycznie ograniczyć diagnostykę pacjentów, co w praktyce z jednej strony uniemożliwia racjonalne leczenie, z drugiej w sposób wręcz nieprawdopodobny, wydłuża kolejki do tego rodzaju badań, często do kilkunastu miesięcy, a nawet dwóch lat i więcej. W sektorze prywatnym ochrony zdrowia natychmiast nastąpiła reakcja na ten stan rzeczy, firmy oferujące usługi tomografii komputerowej, czy rezonansu magnetycznego w związku z tym, że są to badania drogie, od niedawna oferują możliwość rozłożenia płatności za nie na raty z ich zerowym oprocentowaniem.

4. Jednak przez blisko rok minister Sobierańska-Grenda nie wprowadziła żadnych rozwiązań, które uszczelniłby wypłaty środków z NFZ, nie pozwalając na wypłaty środków publicznych na usługi medyczne wątpliwe, usługi o wyraźnie zawyżonych kosztach, czy też usługi fikcyjne, a także rozwiązań eliminujących „kominy płacowe” szczególnie lekarzy. Brak wprowadzenia takich rozwiązań jest co najmniej zastanawiający, bowiem NFZ prowadzi rozliczenia świadczonych usług przez placówki medyczne, które są raportowane cyfrowo i to w krótkim czasie po ich wykonaniu, a więc Fundusz dysponuję wręcz kopalnią szczegółowych informacji jakie usługi i po jakich kosztach są realizowane w ramach podpisanych kontraktów i ponad te kontrakty. W tej sytuacji wręcz szokuje brak reakcji zarówno NFZ, które ma rozbudowane komórki kontrolne i na szczeblu centralnym i w oddziałach wojewódzkich na coraz liczniej pokazywane patologie i wyłudzenia środków finansowych, które są opisywane przez dziennikarzy w sytuacji kiedy pełnym zestawem informacji na ten temat dysponuje Fundusz, a w konsekwencji może nimi dysponować resort zdrowia.

5. Premier Tusk w związku z rozlaniem się afery Szpitala Południowego w Warszawie, a także skandali płacowych w kilku innych szpitalach w kraju, dał 4 dni na przygotowanie głębokich reform w ochronie zdrowia przez minister zdrowia i szefa NFZ, grożąc odwołaniem obojga, co wygląda na klasyczny teatr z udziałem „dobrego cara i złych bojarów”. Każdy logicznie myślący człowiek wie, że skoro minister nie przygotowała reform przez rok, to tym bardziej nic sensownego nie przygotuje w 4 dni, ale wygląda na to ,że premier nie będzie chciał odwoływać Pani minister, którą sam wymyślił i powołał, że przyjmie wszystko to co mu przyniosą i będzie żądał natychmiastowego wprowadzenia tego w życie w tym także być może uchwalenia jakiejś ustawy przez Parlament i podpisania przez prezydenta. Wydaje się jednak ,że takim teatrem, Tusk nie wybroni od odpowiedzialności za te skandale w ochronie zdrowia, ani siebie, ani Pani minister, którą sam przecież wybrał, bowiem oburzają one zdecydowaną większość Polaków, niezależnie od poglądów politycznych.

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej