Najpoważniejsze pytanie dotyczy jednak Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi: czy resort zbyt późno przekazał Brukseli dokumentację potrzebną do notyfikacji programu?
Problem jest tym bardziej niezrozumiały, że konieczność uzyskania zgody Komisji Europejskiej nie pojawiła się nagle. Już 12 maja 2026 roku Rada Ministrów przyjęła projekt zmian wraz z uchwałą pozwalającą na notyfikowanie Komisji zmienionego programu pomocy. Sam rząd informował wówczas, że zgoda Brukseli jest konieczna ze względu na charakter dopłat jako pomocy publicznej.
Nowelizacja została ogłoszona 20 lipca. Co szczególnie ważne, ustawodawca wpisał do niej wprost, że część nowych regulacji dotyczących dopłat będzie stosowana dopiero od dnia ogłoszenia pozytywnej decyzji Komisji Europejskiej. Resort wiedział więc z wyprzedzeniem, że bez unijnej decyzji nowe rozwiązania nie będą mogły w pełni ruszyć.
System miał być prostszy, ale – jak za Tuska – wyszło jak zawsze
Jeszcze w lipcu minister rolnictwa Stefan Krajewski przedstawiał nowe przepisy jako sukces.
– „To świetna wiadomość i krok w dobrą stronę. To ważne zmiany, na które czekają rolnicy” – mówił, zapewniając, że uproszczenie zasad sprawi, iż ubezpieczenia staną się bardziej dostępne i tańsze.
Tymczasem według nieoficjalnych ustaleń wPolityce.pl zgłoszenie zmian do Komisji Europejskiej miało zostać dokonane dopiero w sierpniu, już po uchwaleniu i podpisaniu ustawy. Na początku września Bruksela miała ponadto zażądać pełniejszej dokumentacji niż ta, którą pierwotnie przygotowała strona polska. Portal podaje, że jej przygotowanie może potrwać kolejne tygodnie, a nawet miesiące, a resort publicznie nie podał daty przekazania kompletnego wniosku ani harmonogramu uzyskania nowej zgody.
Warto podkreślić, że rząd od maja znał konieczność notyfikacji, a od lipca obowiązuje ustawa uzależniająca stosowanie części nowych przepisów od pozytywnej decyzji Komisji. Jednocześnie oficjalne materiały resortu nadal informują, że w 2026 roku państwo pokrywa do 65 proc. składki ubezpieczeniowej, a minister zawarł umowy z dziewięcioma zakładami ubezpieczeń.
Rolnik nie potrzebuje zapewnienia, że kiedyś otrzyma prostszy system. Potrzebuje polisy wtedy, gdy trwa sezon ubezpieczania upraw. Jeżeli zakłady ubezpieczeń rzeczywiście wstrzymują ofertę z powodu niejasnego stanu prawnego i braku decyzji Brukseli, konsekwencje administracyjnego zamieszania ponosi nie urząd, lecz gospodarstwa rolne.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.