Wcześniej sam prezydent Nawrocki potwierdził, że dzień wcześniej rozmawiał z Zełenskim. Dopytywany o możliwą kolejną rozmowę, ocenił, że byłoby to naturalne. „Wydaje mi się to naturalne, że państwa, które są sąsiadami, które mają wspólnego wroga, jakim jest Federacja Rosyjska, pozostają ze sobą w dialogu niezależnie od pewnych napięć bilateralnych” — powiedział Nawrocki.
To ważne zdanie, bo pada w momencie największego od miesięcy napięcia między Warszawą a Kijowem. Nawrocki daje do zrozumienia, że Polska nie zamierza zrywać dialogu z Ukrainą w czasie wojny z Rosją, ale jednocześnie nie wycofuje się ze swojego stanowiska w sprawach historycznych. Jak podkreślił, rozmowa z Zełenskim miała charakter „kurtuazyjny”, a jego poglądy dotyczące sporów w relacjach polsko-ukraińskich pozostają „niezmienne”. Dodał jednak, że to „nie wyklucza naszego dialogu, naszej dyskusji”.
Sprawa ma już także wymiar międzynarodowy. Parlament Europejski w rezolucji dotyczącej drogi Ukrainy do Unii Europejskiej skrytykował nadanie jednostce imienia „Bohaterów UPA”, wskazując, że była to niepotrzebna eskalacja i lekceważenie polskiej wrażliwości historycznej. To pokazuje, że problem nie jest już wyłącznie polsko-ukraińską wymianą ostrych zdań, ale zaczyna być oceniany także w kontekście europejskich standardów pojednania i pamięci.
W Ankarze Nawrocki prowadził także rozmowy z innymi przywódcami. Podczas szczytu NATO mówił m.in. o stałej obecności wojsk amerykańskich w Polsce i informował, że krótko rozmawiał z Donaldem Trumpem. Według relacji mediów temat amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce był jednym z najważniejszych wątków jego aktywności na marginesie szczytu.
Szczyt NATO w Ankarze odbywa się w czasie, gdy Ukraina zabiega o dalsze wsparcie wojskowe, w tym o wzmocnienie obrony powietrznej. Zełenski przed szczytem wskazywał jako priorytety m.in. nowe ustalenia dotyczące systemów przeciwlotniczych, dronów i współpracy przemysłowej z państwami Zachodu.
Ewentualna druga rozmowa Nawrockiego z Zełenskim byłaby politycznie ważna. Z jednej strony Polska i Ukraina pozostają sąsiadami zagrożonymi przez tę samą imperialną Rosję. Z drugiej — Warszawa nie może udawać, że decyzje Kijowa w sprawie UPA nie mają znaczenia. Dialog jest konieczny, ale nie może oznaczać milczenia wobec banderyzmu ani odkładania prawdy o Wołyniu na później.
Nawrocki próbuje więc połączyć dwie rzeczy: strategiczną odpowiedzialność za bezpieczeństwo regionu i twardą obronę polskiej pamięci. Właśnie dlatego jego słowa brzmią jak sygnał do Kijowa: rozmowa tak, sąsiedztwo tak, wspólny front wobec Rosji tak — ale bez relatywizowania zbrodni UPA i bez oczekiwania, że Polska zapomni o własnych ofiarach.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.