NPR to katolicka hipokryzja? - zdjęcie
23.11.13, 09:21fot. milan6/sxc.hu

NPR to katolicka hipokryzja?

85

Wokół naturalnych metod planowania rodziny narosło wiele mitów, nie tylko tych dotyczących ich rzekomej nieskuteczności, czy trudności w stosowaniu. Dezinformacja sięga tak głęboko, że dość częste jest przekonanie, iż stosowanie NPR to zwykła hipokryzja, bo metody te niczym nie różnią się od antykoncepcji. Tymczasem różnica między metodami naturalnymi a antykoncepcją jest mniej więcej taka, jak między przechodzeniem przez ulicę na zielonym świetle, a przebieganiem na czerwonym, w skafandrze ochronnym.

W naturze nie ma antykoncepcji

Dlaczego metody naturalne nie są antykoncepcją? Bo opierają się tylko i wyłącznie na naturalnych mechanizmach działania organizmu ludzkiego. Człowiek natomiast jest częścią przyrody, a ta nie potrzebuje antykoncepcji. Mechanizmy antykoncepcyjne byłyby właściwie szkodliwe dla natury – przecież podstawowym dążeniem wszystkich gatunków jest przetrwanie; aby gatunek trwał muszą rodzić się kolejne pokolenia. Antykoncepcja jest tu nie tylko zbędna, ale wręcz niebezpieczna. Oczywiście człowiek jest „koroną stworzenia” i zasadniczo różni się od zwierząt – posiada rozum i wolną wolę, a tym samym jego działanie nie jest oparte tylko na instynktach. Jednak biologia człowieka kieruje się tymi samymi mechanizmami, co w przypadku innych istot żywych, nie ma więc mowy o wytworzeniu „naturalnej antykoncepcji”.

W zasadzie jednak rozbieżności między NPR-em  a antykoncepcją sięgają jeszcze głębiej. Kluczem do zrozumienia tej podstawowej różnicy jest porównanie stosunku do seksualności, płodności i przede wszystkim do rodzicielstwa. W przypadku stosowania antykoncepcji zachodzi oczywisty skutek rozdzielenia samego aktu seksualnego od rozrodczości. Celowe zablokowanie możliwości zapłodnienia pozwala na korzystanie z przyjemności, jaką niesie ze sobą współżycie, bez przyjmowania jego ewentualnych konsekwencji. Pod tym względem wynalezienie wystarczająco skutecznej antykoncepcji (czyli tabletki antykoncepcyjnej  w roku 1960) było prawdziwą „rewolucją seksualną”. Spowodowało rozdzielenie seksualności i płodności, dwóch sfer, które wcześniej były nierozerwalnie ze sobą związane. Co za tym idzie, rozdzielone zostały także hedonizm i odpowiedzialność. I choć trzeba zaznaczyć, że czerpanie przyjemności ze współżycia nie jest niczym złym (wręcz przeciwnie!), to nastawienie tylko na nią, bez brania odpowiedzialności za swoje działania, staje się już moralnie niewłaściwe.

Tu więc wyraźnie zaznacza się różnica między antykoncepcją, pozwalającą na korzystanie ze współżycia bez konsekwencji, a naturalnym planowaniem rodziny, w które wpisana powinna być odpowiedzialność za możliwość poczęcia dziecka, nawet jeśli nie jest ono w danym momencie planowane. Ta możliwość najczęściej (przez większość cyklu) jest tylko teoretyczna, ale nie jest celowo zablokowana.

Antykoncepcja i NPR różnią się także w podejściu do płodności człowieka. Antykoncepcja ma za zadanie zablokować naturalną płodność kobiety lub mężczyzny, a często również uniemożliwić implantację zarodka w przypadku, gdyby doszło jednak do poczęcia. Choć dla mniej zorientowanych może się to wydać zaskakujące, to należy zauważyć, że właściwie wszystkie obecnie stosowane hormonalne środki antykoncepcyjne mają działanie wczesnoporonne (hamują naturalne wydzielanie hormonów w organizmie kobiety, blokując jajeczkowanie, zmieniając błonę śluzową macicy, tak że implantacja zarodka jest niemożliwa, a także powodując zmiany w śluzie szyjkowym, tak iż staje się on nieprzepuszczalny dla plemników; mogą także opóźniać transport zygoty przez jajowód, w wyniku czego dochodzi do jej obumarcia). W przypadku antykoncepcji mamy do czynienia z negowaniem wartości tak ważnego aspektu ludzkiej natury, jak możliwość przekazywania życia. Absolutnie odmienne podejście do płodności znajdziemy w naturalnych metodach planowania rodziny. Tu płodność traktowana jest jako dar i szanowana. Nie jest obciążeniem, niebezpieczeństwem, ani przeszkodą w korzystaniu z przyjemności, jaką niesie współżycie, ale cenny i nierozerwalnie z tą przyjemnością połączony element naszego człowieczeństwa.

Takie pozytywne podejście do płodności w przypadku NPR-u implikuje także pozytywne podejście do dzieci. Brak strachu przed poczęciem, który występuje w przypadku, gdy para stosuje antykoncepcję, nazywa się „otwartością na życie”. Ta otwartość nie oznacza bynajmniej (co często jest obiektem żartów przeciwników metod naturalnych) konieczności rodzenia dzieci co roku. Jak wskazuje sama nazwa, te metody umożliwiają małżonkom planowanie rodziny (bo nawet nie tylko dziecka!), poprzez decydowanie o tym, czy w danym momencie swojego życia chcą odłożyć poczęcie, czy też zamierzają do niego dążyć. Jeśli chwilowo zapada decyzja o odkładaniu ciąży, wówczas współżycie można podejmować w okresach niepłodnych, jeśli zaś chcemy począć dziecko, należy zaplanować je na okres płodny. Naturalne metody zakładają korzystanie z tego, co jest zaplanowane w biologii człowieka – z cyklicznej płodności kobiet, pozwalającej na współżycie w takich momentach cyklu, gdy nie ma możliwości poczęcia (czyli wspomniane przechodzenie przez ulicę na zielonym świetle), zamiast sztucznego blokowania tej możliwości, wtedy gdy ona występuje (przebiegania na czerwonym w skafandrze ochronnym). Nawet, jeśli para chwilowo nie planuje dziecka, nie boi się go i nie traktuje jak wroga, przed którym należy się za wszelką cenę obronić. Każde dziecko, nawet jeśli pojawi się, mimo iż nie było planowane (trzeba zaznaczyć, że metody naturalne mają dużą skuteczność w odkładaniu ciąży, porównywalną z najnowocześniejszymi tabletkami antykoncepcyjnymi, nie są jednak skuteczne stuprocentowo, najczęściej na skutek nierzetelnych obserwacji lub złej interpretacji objawów płodności), powinno być przez rodziców chciane.

Czy NPR może być antykoncepcją?

Choć z jednej strony NPR często błędnie traktowany jest jak antykoncepcja, którą nie jest, to istnieje też zupełnie odwrotne, mało znane zagrożenie – używanie metod naturalnych w sposób antykoncepcyjny. Co to oznacza?

Sednem naturalnego planowania rodziny, które właściwie jest całym stylem życia, skoncentrowanym wokół pozytywnego podejścia do seksualności i płodności oraz otwartości na życie, są techniczne wytyczne obserwacji objawów płodności (które dla odróżnienia można określić „metodami rozpoznawania płodności”). Oba te aspekty powinny być nierozerwalnie powiązane, bowiem technika obserwacji płodności w założeniu ma działać w służbie naturalnego planowania rodziny jako stylu życia. Jednak oczywiście możliwe jest korzystanie z metod rozpoznawania płodności na gruncie czysto technicznym. Metody te, opierające się na mierzeniu temperatury i obserwacji wydzieliny z dróg rodnych, a także, pomocniczo, kontrolowaniu innych, pośrednich objawów płodności, dają jedynie możliwość zorientowania się, w jakim momencie cyklu znajduje się kobieta i czy istnieje prawdopodobieństwo poczęcia dziecka. Kluczowym elementem jest tu to, kiedy podjęte zostanie współżycie, a więc jak wykorzystane zostanie naturalna cykliczna płodność kobiety. O podejmowaniu współżycia decydują małżonkowie, w zależności od tego, jakie są w danym czasie ich plany prokreacyjne. I tu pojawia się możliwość zastosowania metod naturalnych jako antykoncepcji.

Aby mogły być uznane za moralnie dobre, metody naturalne muszą zawsze być stosowane z otwartością na życie. Nie oznacza to konieczności płodzenia dzieci przy okazji każdego współżycia. Kościół Katolicki, zalecający małżonkom NPR jako metodę regulacji poczęć alternatywną dla antykoncepcji, pozwala, a wręcz zaleca, rozsądne zarządzanie małżeńską płodnością. Zrodzenie i wychowanie dzieci jest oczywiście obowiązkiem małżonków, jednak powinni oni poddawać swoje plany prokreacyjne ocenie, uwzględniając zarówno dobro własne, jak i dobro narodzonych i nienarodzonych jeszcze dzieci, okoliczności życiowe, tak materialne jak i duchowe, warunki czasowe, dobro rodziny, Kościoła i społeczeństwa.[i] Właśnie od uczciwej oceny swoich motywacji do planowania lub odkładania poczęcia zależy to, czy małżonkowie zachowują zasadę otwartości na życie, która jest podstawą odróżnienia między naturalnymi metodami planowania rodziny a antykoncepcją. Nawet, jeśli poczęcie jest czasowo odkładane, dziecko nie jest postrzegane jako niebezpieczeństwo. W przypadku metod naturalnych najistotniejsze jest podkreślenie wartości życia i naturalnego sensu miłości małżeńskiej, jakim jest nie tylko budowanie relacji dwojga ludzi, ale także współuczestnictwo w stwarzaniu nowego życia.

Jeżeli w małżeństwie zabraknie miłości do dziecka, nawet odkładanego (takiego, które może nigdy już się nie urodzić!), miłości do dzieci w ogóle, wówczas metody naturalne stają się w rzeczywistości antykoncepcją. Strach przed dzieckiem i odrzucenie go, a także powiązane z nim odrzucenie współmałżonka, poprzez nieprzyjęcie w pełni jego oddania we współżyciu, powoduje budowanie u małżonków mentalności antykoncepcyjnej. To właśnie ta postawa jest kluczowym elementem niemoralnego stosowania NPR-u. Jak ochronić się przed mentalnością antykoncepcyjną? Przede wszystkim trzeba uczciwie podejść do samego siebie. Dostrzeżenie niewłaściwych motywów we własnym działaniu może być bardzo trudne, dlatego często przydatne okazuje się skorzystanie z pomocy osób trzecich, na przykład spowiednika, któremu łatwiej będzie obiektywnie ocenić naszą prawdziwą postawę. Warto zawalczyć o oczyszczenie swoich motywacji i o to, aby prawdziwie otworzyć się na życie. Ta otwartość pozwala nie tylko na życie w zgodzie z moralnymi zasadami katolicyzmu. Przede wszystkim daje prawdziwą wolność, otwierając na miłość i zabierając strach.

Aleksandra Gajek

*autorka jest żoną Mateusza, mamą dwójki dzieci, pedagogiem dyplomowanym, nauczycielem NPR

Komentarze (85):

anonim2013.11.23 9:41
Nie, to nie hipokryzja. To założenie, że katolicy na słowo uwierzą, że gumka jest BE, a badanie śluzu jest OK, chociaż cel jest IDENTYCZNY. NIE MIEĆ DZIECKA, GDY SIĘ NIE CHCE GO MIEĆ. Cała reszta tłumaczenia to wyżyny poezji teologicznej, której 75% katolików nie rozumie, bo kwestię trzeba rozumem zbadać, a nie wmawiać, że coś jest czarne, a coś jest białe.
anonim2013.11.23 9:44
Czytając tego typu teksty zawsze się zastanawiam, na ile są one komunikatywne, a ile przemawiają do rozumu, a nie do ślepej wiary w pewne aksjomaty wiary. Ten tekst nie przymnożył przestrzeni mysli.
anonim2013.11.23 9:51
I jeszcze jedno - w naturze też nie ma tabletek przeciwbólowych.
anonim2013.11.23 10:00
Dzięki tej burzy wokół plemników jaka przetacza się na portalu dowiedziałem się o wielodzietnych.org. Wytrzeszczyłem ślipia i aż mnie przytkło...Co to za jedni? To jakiś ekskluzywny klub dla nadkatolików? Inna sprawa...To wszystko staje się już bardzo męczące... Co wolno, czego nie wolno, gdzie jest grzech, a gdzie go nie ma, czy wypada w niepłodne, czy nie wypada, czy Duch Św. jest obecny przy kopulacji, czy też wieje kędy wola... Seks jawi się jako jeden wielki stres. Może rzeczywiście po prostu trzeba sobie darować tę sferę i zająć się czymś innym. Ryzyko nerwicy jest zbyt duże...
anonim2013.11.23 10:11
Przecież to zwykłe nawijanie makaranonu na uszy. Stosowanie metod NPR wcale nie dowodzi, że dziecko jest bardziej chciane wtedy kiedy NPR zawiodą. Cel jest ten sam - unikanie posiadania potomstwa w wyniku stosunku seksualnego. NPR są reklamowane w poradniach gdzie kluczowym argumentem jest wysoka skuteczność metod. Uczyłem się o NPR na studiach i nie widzę różnicy między współżyciem z premedytacją w okresach niepłodnych a przymowaniem tabletek hormonalnych. W obu przypadkach dochodzi do celowego unikana możliwości poczęcia i czy wykorzysta się do tego wiedzę o etapach cyklu płodności czy stricte wiedzę o hormonach (w kwesti pigułek) to naprawdę rzecz drugorzędna. W obu przypadkach cel i nastawienie moralne do skutków płodności są takie same. "Aby mogły być uznane za moralnie dobre, metody naturalne muszą zawsze być stosowane z otwartością na życie. Nie oznacza to konieczności płodzenia dzieci przy okazji każdego współżycia. " To jest teoria bo jak jest w praktyce wie każdy. Są stosowane w celu unikania potomstwa. Równie dobrze takie słowa możnaby napisać o prezerwatywach. Mam nadzieję, że kiedyś Kościół potępi NPR tak jak potępia resztę metod antykoncepcyjnych.
anonim2013.11.23 10:13
I z tego tekstu wyraźnie widać że tu nie o sposób antykoncepcji chodzi tylko o tzw. "otwartości na życie". "Sednem naturalnego planowania rodziny, które właściwie jest całym stylem życia, skoncentrowanym wokół pozytywnego podejścia do seksualności i płodności oraz otwartości na życie.." "Aby mogły być uznane za moralnie dobre, metody naturalne muszą zawsze być stosowane z otwartością na życie. Nie oznacza to konieczności płodzenia dzieci przy okazji każdego współżycia." "Jeżeli w małżeństwie zabraknie miłości do dziecka, nawet odkładanego (takiego, które może nigdy już się nie urodzić!), miłości do dzieci w ogóle, wówczas metody naturalne stają się w rzeczywistości antykoncepcją. " Mam wrażenie ze autorka została by "zjedzona" przez tutejszych komentujących w niedługim czasie podczas dyskusji. A co jeżeli ktoś używa prezerwatyw ale jest całkowicie otwarty na możliwość że może zdarzyć się sytuacja, w której kobieta zajdzie w ciążę i rodzina się powiększy? W tym artykule wszystko jest czarne albo białe, a to zakłamywanie rzeczywistości:/ To co ważne to kwestia odpowiedzialności za własne czyny.
anonim2013.11.23 10:20
" I jeszcze jedno - w naturze też nie ma tabletek przeciwbólowych." niestety , ignorancja kolego .... tabletek w sensie produktu przemysłu farmaceutycznego nie, natomast jest wiele substancji które służą eliminacji bólu, łącznie z narkotykami, ba wręcz leczeniu .... wiedza kolegi w zakresie npr jest też ignorancka??
anonim2013.11.23 10:21
" Dzięki tej burzy wokół plemników jaka przetacza się na portalu dowiedziałem się o wielodzietnych.org. Wytrzeszczyłem ślipia i aż mnie przytkło...Co to za jedni? To jakiś ekskluzywny klub dla nadkatolików? Inna sprawa...To wszystko staje się już bardzo męczące... Co wolno, czego nie wolno, gdzie jest grzech, a gdzie go nie ma, czy wypada w niepłodne, czy nie wypada, czy Duch Św. jest obecny przy kopulacji, czy też wieje kędy wola... Seks jawi się jako jeden wielki stres. Może rzeczywiście po prostu trzeba sobie darować tę sferę i zająć się czymś innym. Ryzyko nerwicy jest zbyt duże..." Biedny frustracie i ignorancie .....
anonim2013.11.23 10:24
" To jest teoria bo jak jest w praktyce wie każdy. " wie każdy? skąd ten kwantyfikator nie mający nic wspólnego z prawdą, brak otwartości na wiedzę , przecież "wie każdy" A jeśli " wie każdy" z WAS to nie jesteście sami ... są inni którzy nie wiedzą ....
anonim2013.11.23 10:27
I oczywiście odwieczny temat ... o co wam chodzi ? dlaczego tak zawziecie przekonujecie innych o bezwartościowości NPR? a może to tęsknota za rozumem???
anonim2013.11.23 10:42
Merak, nie zrozumiałeś. Chodziło o to, że zwolennicy NPR żonglują sobie naturą az miło. Raz mówią, że człowiek nie jest zwierzakiem i nie powinien chucią się kierować, powinien się umieć opanować. A zaraz potem mówią, że w naturze antykoncepcji nie ma, człowiek ma swoje "naturalne rytmy", które powinien umieć obserwować. To jak to jest? Nie jest ta natura instrumentalnie traktowana?
anonim2013.11.23 10:45
Merak "" To jest teoria bo jak jest w praktyce wie każdy. " wie każdy? skąd ten kwantyfikator nie mający nic wspólnego z prawdą, brak otwartości na wiedzę , przecież "wie każdy" A jeśli " wie każdy" z WAS to nie jesteście sami ... są inni którzy nie wiedzą .... " W Polsce jest zadeklarowanych 90 czy ponad 90% wierzących-to teoria. Jak w praktyce jest z jakością tej wiary każdy widzi.
anonim2013.11.23 10:48
Lilik, a jak ja mam już 2 dzieci i nie chcę mieć więcej, to jestem otwarty czy zamknięty na życie?
anonim2013.11.23 11:15
Przygłupy, czy wam podoba się współżycie z gumą:). Niedorajdy
anonim2013.11.23 11:55
Lilik, i to nas różni. Ja uważam, że małżeństwo ma prawo kochać się wtedy, gdy ma na to ochotę, a nie wtedy, gdy TYLKO MOŻE.
anonim2013.11.23 11:55
OK, moge zrozumiec, ze nie pasuje wam antykoncepcja hormonalna ze wzgledu na zbytnia ingerencje w organizmie i "mieszanie" w gospodarce hormonalnej. Takich funkcji nie posiada jednak prezerwatywa a wiec - jesli bede otwarta na zycie tzn. zaloze, ze prezerwatywa moze nie chronic przed poczeciem w 100% i stosunek moze skutkowac ciaza, a ja tego dziecka nie odtrace, to moge prezerwatywy stosowac. Jednym slowem po przeczytaniu argumentow autora - moge stosowac prezerwatywy, jesli jestem otwarta na zycie. koniec
anonim2013.11.23 12:14
Czy nie lepiej jest wproadzaić dogmat że wulkanizajca gumy i latex stworzył szatan i po kłopocie nikt bedzie produkował gumek:))
anonim2013.11.23 12:29
Ja nie rozumiem jednego... czym się różni podejście antykoncepcyjne od odkładania poczęcia w czasie.. Bo dla mnie szczerze mówiąc, niczym. Stosuję z mężem NPR w celu uniknięcia poczęcia, bo nie mamy na razie warunków na dziecko, co więcej, żadne z nas nie czuje się jeszcze gotowe na zostanie rodzicem. Mnie osobiście przerażają dzisiejsze nastolatki, dzisiejszy świat, i nie czuje się jeszcze na siłach tłumaczyć dziecku dlaczego nie może przebrać się za kościotrupa w Halloween, oglądać MTV, malować się w gimnazjum, uprawiać seksu w liceum, czemu homoseksualizm jest zły itp itd..Nie podoba mi się, że w przedszkolu uczą dzieci o seksualności człowieka, że w szkole uczą zakładać prezerwatywy, że nie można dziecku dać w tyłek, skrzyczeć, bo podżegane przez media pójdzie do psychologa i zamkną mnie w więzieniu, a dziecko oddadzą do domu dziecka.. Płodzenie dzieci "ku chwale ojczyzny" w ilościach hurtowych jest idiotyczne ze względów finansowych. Nic tak nie łamie człowieka jak bieda, a dzieciom należy zapewnić godne warunki życiowe. I nie mówię tu o laptopie na urodziny i markowych ubraniach, tylko mamy taką "wspaniałą" politykę prorodzinną, że rodzinom trudno jest nakarmić dzieci, zapłacić podstawowe rachunki za ogrzewanie czy prąd, nie wspominając o kosztach książek itp. Nie wiem, czy kiedyś zrozumiem, co jest złego w czerpaniu przyjemności ze współżycia małżeńskiego, oddzielając od tego częściowo prokreację. Całkowicie się nie da - i tu widzę otwartość na życie. Nigdy nie skrzywdziłabym dziecka poczętego, nawet tego w postaci jednej komórki. Ale skoro tego dziecka nie ma, to ja niczyjej krzywdy tu nie widzę..
anonim2013.11.23 12:56
Oczywiście autorka artykułu ma rację, NPR nie jest hipokryzją, nie jest formą antykoncepcji, i absolutnie nie służy do tego aby ograniczać ilość dzieci w rodzinie, bo jak wiadomo, zwolennicy NPR są otwarci na życie. Zapewne dlatego właśnie ze świeczką można szukać zwolenników NPR którzy by mieli więcej niż dwójkę dzieci...
anonim2013.11.23 13:00
Air Wolf, powiem Ci, że łatwo się przestraszyć bezrobocia, baku mieszkania, perspektyw, kredytu, gdy się MYŚLI o dziecku.
anonim2013.11.23 13:18
@ tomek f. Człowiek jest JEDYNĄ istotą o takiej " funkcjonalności seksu" .... nie ma co szukać analogii do świata zwierząt... zwierzęta kopulują wyłącznie w okresie rui " pociagu" w innych okresach nie odczuwają .... a więc? to ZUPEŁNIE inne zjawisko ... Bóg "dał" CZŁOWIEKOWI ekspresję seksualną również w innych celach niż prokreacja .... a temat NPR ... można inaczej .... nasza wiedza o płodności pozwala równoważyć "potrzeby " człowieka jako gatunku ... kiedyś ludzi musiało - ze względu na śmiertelnośc - sie więcej a obecnie ??? ludzi trzeba mniej ....
anonim2013.11.23 13:19
A antykoncepcja? czym jest może zrozumieć tylko ten kto obserwuje a sam się w nią nie uwikłał ....
anonim2013.11.23 13:23
" W Polsce jest zadeklarowanych 90 czy ponad 90% wierzących-to teoria. Jak w praktyce jest z jakością tej wiary każdy widzi. " Chrześcijanin, katolik, wierzący .... to ludzie którzy deklarują pewna chęć dążenia do celu - wiecznego życia w Bogu .... czy robią to dobrze? na pewno nie .... otrzymali WOLNOŚĆ ... mogą więc czynić zło .... i czynią ... nawet nie zdając sobie z tego sprawy ....
anonim2013.11.23 13:24
" a jak ja mam już 2 dzieci i nie chcę mieć więcej, to jestem otwarty czy zamknięty na życie?" Dziś nie chcesz .... a "jutro" ?? odpowiedzią będzie twój stosunek do płodności ... zniszczysz ją czy zaakceptujesz ....
anonim2013.11.23 13:28
" Lilik, i to nas różni. Ja uważam, że małżeństwo ma prawo kochać się wtedy, gdy ma na to ochotę, a nie wtedy, gdy TYLKO MOŻE." kocha w małżeństwie się cały czas ... chyba nie rozumiesz słowa kochać ... i tu być może problem ... to co opisujesz to kopulacja ( termin biologiczny ) chyba nawet nie akt małżeński ....
anonim2013.11.23 13:33
Nie potraficie jeszcze docenić jednego ... zamiast planowania wielkiej wyprawy wysokogórskiej i jej realizacji, daliście się oszukać, że spacer kilka razy na pobliską górkę jest lepszy .... skąd więs te zachwyty nad alpinistami, podróżnikami? W dziedzinie tzw. seksu daliście się sprowadzić do malutkich konsumencików co kupią byle co a wystarczy aby było dużo ....
anonim2013.11.23 13:38
@ _kreska_ " Ale skoro tego dziecka nie ma, to ja niczyjej krzywdy tu nie widzę.. " Może to krzywda przyszłego dziecka? będzie się rozwijać w NIEEKOLOGOCZNYM środowisku matczynego łona ( to poetycko, a biologiczne w zaśmieconym sztucznymi hormonami organizmie matki ..) zniszczonym seksualną hedonią wyczerpanym i zniesmaczonym do tzw. seksu jak obżartuch co codziennej porcje lodów .... przecież w codziennym bilansie kalorii da się to umieścić ....
anonim2013.11.23 13:44
@ airwolf porównać antykoncepcję z npr? a jak? możemy spróbować, na początek prosta wprawka ... porównaj mrówkę do pociągu ... to i to się przemieszcza ... ba nawet towary wozi .... oooo ... pociąg lepszy ... może więcej ..... i wyszedł niezły obraz tego "waszego seksu" jeśli rozważymy TYLKO masę przenoszonego ładunku ... tyle wam z aktu małżeńskiego zostało ...
anonim2013.11.23 14:09
" Jeśli każdy akt powinien być otwarty na nowe życie, to katolicy w ogóle nie powinni zaglądać w kalendarz, ale przyjmować dziecko za każdym razem kiedy uprawiają seks. " A niby dlaczego ??? bo nie rozumiesz " otwarty na życie"??? dlaczego chcesz komuś wmawiać swoje chore wydumki ??? poziom argumentacji w stylu chrześcijanin nie powinien sie leczyć tylko czekać na cud ... a czyńcie sobie ziemie poddaną to niby do kogo? ..... płodność ma być poddana mądrości .... niszczenie mądrością nie jest ....
anonim2013.11.23 14:10
i proszę o precyzyjna odpowiedź co to znaczy "kochać się" .
anonim2013.11.23 14:27
W naturze nie ma antykoncepcji. Ale jest porzucanie nadliczbowych osobników lub karmienie tylko tych najsilniejszych. Jak to jest - kopiujemy tę mądrą przyrodę, której jesteśmy częścią czy jednak dodajemy coś od siebie, aby w ramach boskiego planu odróżnić się od ptaszków, zajączków a nawet naczelnych człekokształtnych?
anonim2013.11.23 15:27
naturalne metody rozwijąją małżeństwa. powodują że mąż ma szacunek do żony pomimo 50 lat małżeństwa!
anonim2013.11.23 15:42
"Szczęście ludzkie jest jak aloes, jest kwiatem powoli rosnącym." ---------------------------- Samuel Taylor Coleridge. ---------------------------- Pozdrawiam, Przyjaciele :):)
anonim2013.11.23 16:07
Niewiarygodnie bełkotliwy artykuł, w zasadzie nie wyjaśniający problemu. Kto to pisze? Ktoś to potem redaguje? Sprawdza? Prosi o wyjaśnienia? Czy może zapętlanie w kółko tego samego zdania to standard?
anonim2013.11.23 16:16
W dzisiejszych czasach to doprawdy rzadko kóre małżeństwa "rozeznają", że mogą mieć więcej niż 1-2 dzieci. Wiem co piszę, mam dwoje dzieci, żyjemy z jednej pensji, nie ma takiej logistycznej i finansowej możliwości, żebysmy mieli więcej dzieci, po prostu nie może się przydarzyć!!! Prócz fatalnych finansów to nie poradziłabym sobie sama z trójką. JUż teraz mam problem logistyczny jak odprowadzić starszą do szkoły i odebrać po lekcjach, jak młodsza jest chora, czy ogarnąć dwoje dzieci, zakupy, gotowanie, pranie etc. Przy trójce to bym się załamała normalnie. Nikogo do pomocy przy dzieciach nie mamy. NPR stosujemy restrykcyjnie od czasu urodzenia się drugiego dziecka- czyli tylko III faza. Z I-szej fazy zrezygnowaliśmy, nawet mąż się boi tej I fazy, kto ma dzieci wie o czym piszę. to nie sama radość ale przewrócenie życia do góry nogami, masa wydatków, stres, choroby itd. No ale przyznam, że to jest za rzadko seks tylko co miesiąc no i w I fazie "grzeszymy" (szkoda tak pisać o małżeńskiej miłości). We wstrzemięźliwości od III fazy -do III fazy żyć nie potrafimy, no cóż, a gumek to nie lubimy (no i też grzech).
anonim2013.11.23 16:21
@Agnieszka dlatego te metody nazwane są naturalnymi ;) bo naturę wywalają do góry nogami ;) A tak swoją drogą, czy gdzieś w Biblii napisane jest o dopuszczalności stosowania antybiotyków ? Czy jako coś sztucznego są zgodne z naturą ?
anonim2013.11.23 18:04
Czy w ramach odpowiedzialnego zarządzania płodnością małżonków istnieje możliwość stosowania nienaturalnych metod (w sposób zgodny z nauką Kościoła)? Na przykład stosowanie gumki zamiast technicznych obserwacji płodności? Oczywiście przy założeniu pełnej świadomości braku 100% skuteczności metody i otwartości na nowe życie - jeśli się pojawi. Pytam o prezerwatywy a nie inne środki antykoncepcyjne. Proszę kogokolwiek o wyjaśnienie czym różni się stosowanie prezerwatywy od NPR przy założeniu, że są stosowane z otwartością na życie. Jeśli stosując NPR mam 100% pewności, że nie dojdzie do poczęcia a przy prezerwatywie (powiedzmy) tylko 99% to świadomie stosowana prezerwatywa pociąga za sobą większą otwartość na nowe życie. Dziękuję z góry za odpowiedź. Pozdrawiam.
anonim2013.11.23 18:08
Dlatego dla mnie i męża po 2-gim dziecku NPR - to jest po prostu ekologiczna antykoncepcja. Nie jesteśmy już otwarci na życie, uważamy, że plan rozmnażania dla naszego małżeństwa zrealizowaliśmy - a i tak finansowo nam jest kiepsko przy dwójce dzieci.Teraz skupiamy się na wychowaniu i UTRZYMANIU dzieci, które już mamy, co wcale łatwe nie jest. Mąż stwierdził, że NPR to jest taka sprytna taktyka KK - bo dopóki się nie ma dzieci, to wszystkie fazy są dobre na współżycie, jak się już ma 1-2 dzieci, to się nie chce ryzykować i lepiej z 1 i 2 fazy nie korzystać, zostaje tylko bezpieczna 3-cia faza - a wytrzymać jest trudno cały miesiąc bez seksu do tej 3-ciej fazy. POza tym kochanie się tak rzadko i tłumienie w sobie cielesnych potrzeb przez resztę cyklu wywołuje w moim małżeństwie sztuczność i oddalenie i wcale nas nie zbliża. Skutki sa wręcz odwrotne i niekorzystne dla naszego związku!!! Pozostaje więc: 1 - ryzykować - i ewentualnie się mnożyć jak będzie wpadka albo 2 2 - seks oralny bez stosunku (i latać do spowiedzi w nadziei poprawy) 3 -strzemięźliwość (w zdrowym małżeństwie dla mnie NIEWYKONALNE).
anonim2013.11.24 1:50
Całe te NPR to wielkie oszustwo. Wszystko wygląda pięknie na pogadankach dla narzeczonych, a w praktyce stosować się tego po prostu nie da. NPR mają bowiem dwie fundamentalne wady: 1. zabijają spontaniczność w seksie, gdyż współżycie podejmuje się nie wówczas, gdy ma się na to ochotę, ale wtedy, gdy pozwalają na to wyniki obserwacji cyklu, a wtedy ze względów biologicznych kobieta ma akurat najmniejszą ochotę na seks. 2. wymagają, zwłaszcza od kobiety, niezwykłej regularności trybu życia, gdyż każde wachnięcie typu kieliszek wina lub zarwana noc może powodować zaburzenie pomiaru i w efekcie prowadzić do błędnego określenia momentu cyklu. Są to więc metody świetne dla sióstr zakonnych, ewentualnie kobiet przed pierwszym dzieckiem, prowadzących w miarę unormowany tryb życia. A tak w ogóle, to po owocach ich (a w tym wypadku: je, czyli NPR) poznacie. Owoce te są zaś zazwyczaj bardzo liczne, co niekoniecznie stanowi dobrą rekomendację dla ludzi, którzy z różnych względów nie są gotowi na powiększanie swojej rodziny ad infinitum.
anonim2013.11.24 14:10
Zgadzam się w 100%, że NPR zabija spontaniczność! Tzn. ochota na seks jest u mnie w I i II fazie a w III fazie to wogóle. Na dodatek III faza zbiega się u mnie z napięciem przedmiesiączkowym i pobolewaniem brzucha. Nie dość że chodzę podminowana, to jeszcze średniawo się czuję. I faza - jest zbyt ryzykowna na seks, zwłaszcza przy krótkich cyklach. A trudno się zmuszać aby "chciało się chcieć" w tej nieszczęsnej III fazie. - To wg mnie bardziej sensowny (bo przynajmniej spontaniczny) jest seks oralny w I czy II fazie. Każde z małżonków ma ochotę a tu KK mówi, że to grzech, bo seks oralny jest dopuszczony tylko w fazie wstępnej do stosunku, masakra!!! :-((((
anonim2013.11.24 14:37
"Dezinformacja sięga tak głęboko, że dość częste jest przekonanie, iż stosowanie NPR to zwykła hipokryzja, bo metody te niczym nie różnią się od antykoncepcji." Nie wiem jakie jest "częste przekonanie", ale wynik zastosowania NPR niczym nie różni się od antykoncepcji. Cel jest ten sam - nie dopuścić do poczęcia dziecka. Powody mogą być różne i to ONE powinny być oceniane, nie cel nieposiadania dziecka jako taki. "Wokół naturalnych metod planowania rodziny narosło wiele mitów, nie tylko tych dotyczących ich rzekomej nieskuteczności (...)" Uśrednionej skuteczności dla użytkowników, a nie bezwzględnej skuteczności w przypadku bezbłędnego używania. "Tymczasem różnica między metodami naturalnymi a antykoncepcją jest mniej więcej taka, jak między przechodzeniem przez ulicę na zielonym świetle, a przebieganiem na czerwonym, w skafandrze ochronnym." Pod warunkiem że skafander chroni przed 96% wszystkich stłuczek i nie każdy patrzy dokładnie na światła - przez co NPR też jest zawodną metodą. "Mechanizmy antykoncepcyjne byłyby właściwie szkodliwe dla natury – przecież podstawowym dążeniem wszystkich gatunków jest przetrwanie (...)" Ale nie dla każdego osobnika danego gatunku jest przydatne by inne osobniki tego samego gatunku przeżyły. Jest mnóstwo metod antykoncepcyjnej rywalizacji między zwierzętami, poczynając od "wyciorów" na penisie, po "milicję" mrówkową. (ant policing) Natomiast to że dla pojedynczy osobnik nie wykształca metod antykoncepcji dla swojego własnego potomstwa wynika z faktu, że natura tak skonstruowała życie, by zawsze próbowało bezrozumnie przekazywać swoje geny. Ludzie są inni, gdyż mogą świadomie planować narodziny swoich potomków, a nawet uznawać fakt narodzin kolejnych ludzi za niekorzystny. (antynatalizm) "nie ma więc mowy o wytworzeniu „naturalnej antykoncepcji”." Dodajmy do tego fakt że nawet na najprostszym poziomie życia istnieje "życie" którego jedynym celem jest namnażanie się kosztem komórek które faktycznie żyją - wirusy. Jak powiedział Agent Smith w Matrixie - życie to "choroba". Życie musi się namnażać kosztem innego życia i nieżycia, kosztem innej materii. Antykoncepcja jest więc rzeczywiście sprzeczna z takim "systemem", bo jest próbą świadomego tworzenia życia, w dogodnej chwili. Samo tworzenie nowego życia przestaje mieć znaczenie w stosunku do jakości tego życia. I wg. mnie to jest jak najbardziej dobre, bo przestajemy skupiać się wyłącznie na instynktach, jak zresztą zauważyła pani Aleksandra w tym samym paragrafie. "Kluczem do zrozumienia tej podstawowej różnicy jest porównanie stosunku do seksualności, płodności i przede wszystkim do rodzicielstwa." To już jest niestety "przydawanie gęby" jednej formie antykoncepcji i faworyzowanie drugiej. Ideologia. I NPR i prezerwatywy czy tabletki to narzędzia, narzędzia których użytkowników intencji możemy się jedynie domyślać. W przypadku stosowania antykoncepcji zachodzi oczywisty skutek rozdzielenia samego aktu seksualnego od rozrodczości." Bełkot. NPR w oczywisty sposób wykorzystuje stan niepłodny kobiety, a więc sam jest "rozdzieleniem aktu seksualnego od rozrodczości", czy raczej "wykorzystaniem faktu zajścia takiej okoliczności". "Celowe zablokowanie możliwości zapłodnienia pozwala na korzystanie z przyjemności, jaką niesie ze sobą współżycie, bez przyjmowania jego ewentualnych konsekwencji." I tak samo jest z NPR. "I choć trzeba zaznaczyć, że czerpanie przyjemności ze współżycia nie jest niczym złym (wręcz przeciwnie!), to nastawienie tylko na nią, bez brania odpowiedzialności za swoje działania, staje się już moralnie niewłaściwe." Czyli, gdybyśmy opracowali 100% skuteczną metodę antykoncepcji która nie naruszałaby ani zdrowia ludzkiego ani płodności człowieka, to już byłoby moralnie właściwe, bo nie byłoby za co brać odpowiedzialności? "Tu więc wyraźnie zaznacza się różnica między antykoncepcją, pozwalającą na korzystanie ze współżycia bez konsekwencji, a naturalnym planowaniem rodziny, w które wpisana powinna być odpowiedzialność za możliwość poczęcia dziecka, nawet jeśli nie jest ono w danym momencie planowane." Czyli jak katolik korzysta z antykoncepcji to automatycznie zwalnia się z konsekwencji spłodzenia potomka w wyniku wady mechanicznej prezerwatywy czy innych czynników? A jak nawet satanista stosuje NPR to "domyślnie" godzi się na konsekwencje? Dobrze zrozumiałem? "Ta możliwość najczęściej (przez większość cyklu) jest tylko teoretyczna, ale nie jest celowo zablokowana." Ależ prezerwatywy też niczego nie blokują. One tylko korzystają z faktu że nieprzepuszczalna błona jest na czyimś przyrodzeniu. Co z tego że ktoś ją tam założył? Ktoś dokładnie tak samo celowo mierzy te wszystkie fluidy u kobiety, aby widzieć kiedy "nie trzeba niczego blokować". Zaciemnianie etyki efektywizmu takim biadoleniem że "NPR niczego nie blokuje" jest czystą ideologią. "W przypadku antykoncepcji mamy do czynienia z negowaniem wartości tak ważnego aspektu ludzkiej natury, jak możliwość przekazywania życia." Ideolo pier**lolo, bo przecież korzystając z NPR wcale nie negujemy przekazywania życia kopulując z pełną świadomością o niepłodności partnerki. Ale jak ktoś taki sam stan wywoła okresowo tabletką to już nie jest OK. (nie spieram się teraz o to czy tabletki hormonalne są zdrowe, tylko o głupie gadanie że ingerencja człowieka w naturę to zło) Propozycja dla autorki: Używanie komputerów przez zwierzęta też nie jest naturalne, więc porzućmy je, bo to ingerowanie w naszą inherentną naturę!
anonim2013.11.24 23:12
Może zamiast odpowiadać na tabloidowe pytanie w nagłówku, po prostu poszukajmy logiki w tym zdaniu. "Takie pozytywne podejście do płodności w przypadku NPR-u implikuje także pozytywne podejście do dzieci. Brak strachu przed poczęciem, który występuje w przypadku, gdy para stosuje antykoncepcję, nazywa się „otwartością na życie”. Ta otwartość nie oznacza bynajmniej (co często jest obiektem żartów przeciwników metod naturalnych) konieczności rodzenia dzieci co roku."
anonim2013.11.24 23:32
....Ale oznacza więcej dzieci niż 1-2, sorry to nie dla mnie! Skoro życie jest tylko JEDNO to ja oprócz rodzenia, pieluch prania i gotowania oraz wychowyuwania dzieci chcę doświadczyć jeszcze innych dzieci: studiów (już ukończyłam), pracy zawodowej, chodzenia do kina i z mężem na imprezy, zwiedzania świata i kąpieli w SPA. Gdyby istniała reinkarnacja, to miałabym nadzieję na nadrobienie w innym życiu a tak? :-) Jak ktoś inny odbiera swoje powołanie jako zrodzenie i wychowania wielu dzieci - OK, jego sprawa i sprawa między nim a BOgiem, ale to nie jest moim powołaniem ani powołaniem innych małżeństw. Mam wrażenie, że małżeństwa mające wiele dzieci chciałyby aby i inne małżeństwa postępowały w taki sam sposób chyba aby było im raźniej - ale to nie ma żadnego sensu. Każde małżeństwo samo rozeznaje sytuację życiową pomiędzy swoim małżeństwiem - a Bogiem;Jedno małżęństwo poprzestanie na 1 dziecku - i może pójść do nieba tak samo jak to małżeństwo które ma 7 czy 10 dzieci. Ilość dzieci nie ma tu żadnego znaczenia.
anonim2013.11.24 23:53
Otwartość na życie...? Okna są otwarte, tyle że w tym przypadku solidnie zakratowane...
anonim2013.11.25 7:58
Kochani, skąd tak głebokie zainteresowanie katolicką filozofią życia? kogo chcecie uszczęśliwić? powtarzacie fakty znane od lat .... niewiedzieć tylko dlaczego w dojrzalszych społeczeństwach zainteresowanie NPR rośnie ... nie dziwi przyrównywanie do antykoncepcji .. np w Great Britan ... trzeba to tak nazywać ... dopiero wtedy ludzie kupują i płaca kilkanaście funtów za godzinę konsultacji ... a, że to nasza " stara Kramarkowa czy "brytyjska " wieloobjawówka to tym przyjemniej .... a ograniczenia? oczywiście ... świat chrześcijan to nie świat hedonii prowadzącej do zagład, to świat CZŁOWIECZEŃSTWA ... dla cywilizacji turańskiej bomba atomowa i mordy milionów innych to też nie zło , szybciej pozwala się wzbogacić ....
anonim2013.11.25 9:31
Wzrost rteligijnośći może i tak, ale czy wzrost wiary? religijność to dla mnie jakaśi deologiczna sprawa. Mam już dość wstrzemioęźliwośći. Mamy już trójkę dzieci. Popieram w znacznej mierze Agnieszkę. Uważam, że tak rygorystyczne stanowisko kościoła oddala mnie od niego a i trochę od Boga. Zastanawiam się nawet nad zmianą wyznania...ale po przemyśleniach doszłam do wniosku , że ni potrafię. NIe potrafię żyć w kościele, ale i nie potrafię poza nim. nie wiem co z tego wyjdzie. uważam, że antykoncepcja powinna być wewnętrzną sprawą małżonków. wsadzaniesposób nosa przez osoby trzecie w tak intymne sprawy małżonków może nieźle namieszać w psychice, duszy.
anonim2013.11.25 9:38
wkleiłam komentarz, który pisałam pod innym artykułem na frondzie, Chcę sprostować ..Nie zgadzam sięz komentarzem Agnieszki 10 pod powyższym artykułem w kwestii czerpania z życia, spa itd. Mnie na to nie stać.....:):):) ja po prostu nie wyrabiam psychicznie przy trójce dzieciaków .
anonim2013.11.25 9:44
@ matka Polka ... droga wolna .... twarda jest ta mowa .... nie chcesz przyjąć tej twardej mowy ? nie musisz, nie dla psa kiełbasa .... zwyciężą Ci którzy wytrwają ..... i wyobraź sobie, że istnieją tacy którym to nie przeszkadza, ba, twierdzą, że rozwinęło , pozwoliło spokojnie przejść przez burze ... współżyją w wieku 70 lat są szczęśliwi i spełnieni ..,. Temat, szkodliwości, ekologii, filozofii jest dla nich tylko przyczynkiem potwierdzającym, że właściwą drogę wybrali .... możesz brać przykład z podstarzałych nieszczęśliwych idolek (dla przypomnienia idol - bożek) ..wolna droga ...
anonim2013.11.25 9:45
a z argumentów prymitywnych ... kiedy wolność dla kleptomanów???
anonim2013.11.25 9:49
" ja po prostu nie wyrabiam psychicznie przy trójce dzieciaków ." Antykoncepcja wyrabiania nie poprawi ... to nie ten temat ... wyrabianie to raczej kwestia psychiki .. tam by szukać przyczyny i terapii ... problem w tym, że poza " rygorystycznym KK z konkretnymi receptami ... nikt się tym nie przejmuje ... nie bada ... nie leczy .... za mało kasy to daje .... taki wyleczony mógłby z antykoncepcji, antydepresantów, czy in vitro nie chcieć korzystać ... więc ... pożytek marny ....
anonim2013.11.25 9:51
" Nie wiem jakie jest "częste przekonanie", ale wynik zastosowania NPR niczym nie różni się od antykoncepcji." U zwierząt tak ... a u ludzi??? proszę o wyniki badań ...
anonim2013.11.25 9:51
Drogi Marku jestem mimo wszystko kobietą........... a i swojemu psu np. w niedzielę daję kawałek kiełbasy...........by mu radosści dać ciut. Nauka ta ponoć nie jest dogmatem wiary i ni wiem czy wiesz papież Jan Paweł I miał inne stanowisko w kwestii antykoncepcji....wiedział co znaczy bieda rodzin i uważał, że nie można dokładać im ciężarów dodatkowych...............poszukaj sobie jeśli nie wiesz. Dzięki za słowa pokrzepienia. nic nie wiesz o moim życiu a bijesz po twarzy. Gdzie Twój szacunek do kobiet? Przykre. Rozumiem ,że stosujesz się do nauki kościoła w sferze gaci............lecz miłości i szacunku dla drugiego u Ciebie nie widzę. Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamień......................................Jezus kocha grzeszników podobno.........
anonim2013.11.25 10:13
Czytanie Anonymousa to sama przyjemność:) Podziwiam cierpliwość i zapał do komentowania:)
anonim2013.11.25 11:06
Matko polko zawsze będę twardy w zakresie zasad ... co do sprawiania cierpienia .. ten sam argument co gejów ... im też ktoś przydaje cierpienia nie pozwalając zawrzeć małżeństwa ... ot hedonizm ... a życie? najłatwiej przez nie przebrnąć i dojść do wieczności stosując twarde zasady .... a mój "szacunek dla kobiety" nigdy nie przejawi się w zezwoleniu na trucie fizyczne czy psychiczne ... nawet pod pozorem dobra ...
anonim2013.11.25 11:13
wiesz proszę nie porównuj gejów do małżeństwa używającego prezerwatyw i mającego rójkę dzieci........sorry. chcesz naprawdę by Bóg mierzył Cię taką samą miarą jak Ty innych? hedonizm....wiesz powiem Ci tak miałam też bardzo ortodoksyjny stosunek do wielu kwestii do czasu............i mam nadzieję , że Bóg mi wybaczy zmianę. Życie nas uczy i tylko krowa nie zmieni zdania jak mawiają. A moja ortodoksja wynikała z wielu grzechów jakich się dopuściłam w młodośći, a nie z miłości do Boga. Wynikała ze strachu przed Bogiem...........
anonim2013.11.25 13:07
O tak bozia na pewno pobłogiosławi cie za używanie prezerwatywy .... a jak po nastu latach twój najukochańszy odejdzie do młodszej sztuki ( byc może oczywiście ) to z prezerwatywą tego nie połączysz a może ... odejdzie jak nie będzieśz już mogła i żadna prezerwatywa nie pomoże ( choroba?) wszak przyzwyczaił sie że ZAWSZE można .... ... można i tak ....
anonim2013.11.25 13:08
A to już są dane ze słuchanicy a nie z wysokich obcasów ... statystyk nie będzie bo dane poufne ....
anonim2013.11.25 13:11
Co do Boga i jego miary ... o tak .. jego jest najlepsza ... on sprawiedliwie oceni ... jak? ... jednak stosowanie surowej miary dla siebie to pewniejszy sukces ...
anonim2013.11.25 13:23
Merak napisał(a): Lis 25, 2013, 1:07 "O tak bozia na pewno pobłogiosławi cie za używanie prezerwatywy .... a jak po nastu latach twój najukochańszy odejdzie do młodszej sztuki ( byc może oczywiście ) to z prezerwatywą tego nie połączysz a może ... odejdzie jak nie będzieśz już mogła i żadna prezerwatywa nie pomoże ( choroba?) wszak przyzwyczaił sie że ZAWSZE można .... ... można i tak ...." Co ma piernik do wiatraka? A skąd Ty wiesz co jest dobre dla czyjego małżeństwa? Skąd wiesz czy owa prezerwatywa nie jest tylko np. wspomagaczem dla pewności w I fazie? To wie tylko owo małżeństwo, Bóg i Tobie doprawdy nic do tego a wysnuwanie jakichś dziwnych teorii dla podparcia swoich twardych zasad zmniejsza Twoją wiarygodność. Dla małżeństw stosujących NPR a mających już tyle dzieci, że więcej utrzymać nie zdołają, prezerwatywa jest dobrym wspomagaczem np. w I fazie. Jest też dobra w okresie poporodowym, kiedy obserwacji prowadzić się nie da u wielu kobiet oraz nie ma na to czasu ani sił - a abstynencja półroczna czy roczna to nawet mnie dobrze na psychikę nie wpływa (nie wspominając o mężu), wręcz przeciwnie!!! Jeśli ktoś się ożenił , to nie po to aby żyć w celibacie czy kochać się raz w miesiącu ale po to aby także czerpać radość z seksu.
anonim2013.11.25 13:36
PRZYKRO MI bardzo jak czytam wypowiedzi wierzących braci, o niewierzących się nie wypowiadam, bo nie rozumiem po co im wiedza na temat NPR itd - niech robią jak chcą (tzn. życzę im jak najlepiej ale owoce niestety w końcu wyjdą same). CZY WY JESZCZE WIERZYCIE BOGU? tak czytam o tym wszystkim i śmiem wątpić. Nie chcę osądzać. Ale zastanówcie się. Nikt nie pisze ze Pan Bóg mu pokazuje ile ma mieć dzieci - GDZIE TO WASZE ZAUFANIE? Piszesz że nie stać cię na dziecko, że jest frustracja, niepokój itd. MÓDL SIĘ ŻEBY BÓG OTWORZYŁ CI OCZY!! Żeby dawał możliwości rozwoju twojej rodzinie. Przecież On se cały czas tobą opiekuje - GDZIE jest twoje zaufanie? Czy Bóg to jakiś sadysta? Jakie masz doświadczenie? Po co masz spełniać jakieś wymagania moralne kogoś KOMU NIE UFASZ? Bracia opamiętajcie się. Niektórzy piszą jakby życie miało być łatwe miłe i przyjemne. Nigdy tak nie będzie. To jest walka. I TY JUŻ WYGRAŁEŚ bo jesteś z Nim. Czego się boisz? Ja mam 3 dzieci a znam rodziny które mają 6, 7, 8, 9, 10, 11,12 dzieci. Znajdź ich, poszukaj - porozmawiaj skąd brać siłę, jak się utrzymują, jaka radość, ile trudów. BÓG sądzi o tobie lepiej niż myślisz. MA DO CIEBIE ZAUFANIE i nie zostawia nigdy. MÓWIĘ to ze swojego doświadczenia. Po ludzku już dawno powinniśmy z żoną zrezygnować po jednym dziecku. Ale jak BÓG jest hojny w naszym życiu - dlaczego mam nie oddawać z radością tego dalej? Pokój.
anonim2013.11.25 13:50
Agnieszko droga, skąd wiem ?? napisałem przecież, ze słuchanicy .... z poradni NPR, konfesjonału, sadu biskupiego ... wiadomości ogólne poddane obróbce statystycznej - parametrycznej ... Ty oczywiście możesz być szczególnym przypadkiem .... życzę dużo zdrowia i szczęścia ... ale ... nie odstapię od działalności dydaktycznej ... przypadek poufny agnieszka10 poddaje surowej interpretacji .... rteasumując jak chłop i baba nie mogą wytrzymać bez prezerwatywy to jak wytrzymają jak przyjdą prawdziwe problemy? to tak najprymitywniej ale konkretne ....
anonim2013.11.25 13:53
@ fauxliver ... dzięki za świadectwo ... podpisuję sie obydwoma rękami ... a radość ... nie da sie zmierzyć i jeszvze ze słuchanicy ... tak okolo 50 ... szkoda, że nie zdecydowaliśmy się na więcej dzieci ....
anonim2013.11.25 14:16
@Merak już po prostu nie mogłem tego czytać. Jakby życie dało się zaplanować - ciągły strach przed jutrem. Przecież to nie jest postawa chrześcijańska. Ja wiem - sam się wielu rzeczy boję - ale trzeba szukać u Pana Boga odpowiedzi. Skąd ten strach? dlaczego nie wierzę w siebie? Tak mało się znam? Kto mnie oszukuje? Pan Bóg odpowiada szybko. Ale jak chrześcijanin chce żyć tylko tym co tu i teraz to tak jest. Drobnomieszczański styl życia, wygoda i ciągła kontrola. Wtedy nie ma już miejsca w tym życiu na więcej dzieci. Powtarzam - piszę do wierzących. Szukajcie relacji z Panem Bogiem przez Jezusa Chrystusa. Nie bądźmy jak ten bogaty młodzieniec który odchodzi zasmucony jak słyszy Jego głos. Bo nie tak sobie wyobrażał Boga, życie, co to znaczy pełnić Jego wolę. To jest walka. Nikt nie dał nam gwarancji że życie to będzie słodka droga, dla milusińskich katolików.
anonim2013.11.25 16:03
Merak napisał(a): Lis 25, 2013, 1:53 po południu ... tak okolo 50 ... szkoda, że nie zdecydowaliśmy się na więcej dzieci Uważam, że nie ma co żałować. W końcu decyzję podejmowaliście w tamtym konkretnym czasie i tak jak czuliście. A z innej beczki - otwartość otwartością a czy obecni tu Panowie i Panie oprócz warunków materialnych (które są jednak decydujące) biorą pod uwagę: 1) wiek kobiety do rodzenia dzieci 2)Organizację i logistykę. Ja np. mając 2-kę dzieci mam nie raz duży problem, bo mąż jest w pracy calutki dzień poza domem a ja nie mam na kogo liczyć w sensie pomocy przy dzieciach i jak jedno dziecko choruje to drugiego nie mam jak do szkoły zaprowadzić a tu jeszcze na wizytę do przychodni trzeba jakoś dotrzeć z chorym itd itp..Często padam na twarz po całym dniu i gdybym miała trzecie dziecko to bym chyba siadłą i płakała, dosłownie. Pamiętam kilka razy jak dwójka dzieci mi wymiotowała i gorączkowała na zmianę a ja biegałam między nimi i łzy mi się lały, bo nie dawałam rady psychicznie. Takie historie (poza finansami i małym mieszkaniem) skutecznie mnie odstraszyły od kolejnego potomka. Myślę, że nie każda kobieta chciałaby rodzić w wieku 40 czy 40+. Czy uważacie, że kobieta powinna rodzić dotąd dokąd jest płodna? Przecież niektóre kobiety jeszcze po 50-tce miesiączkują. I co w związku z tym z otwartością? Ja mam jakiś wewnętrzny wiek graniczny na rodzenie dzieci - 37-38 lat. A że wiek ten już osiągnęłam, to choćbym wygrała milion w lotto i warunki finansowe by nam się poprawiły jakimś CUDEM, to już nie chciałabym kolejnego dziecka. 3) Warunki finansowe - ci "otwarci" uważają zwykle, że finanse to nie jest determinujący czynnik. Jednak co powiedzieć o sytuacji, gdy pracuje tylko mąż, małżeństwo ma 1-2 dzieci i teściowie co miesiąc pomagają im finansowo konkretną kwotą od kilku lat, bo małżonkom nie starcza na życie na cały miesiąc jedynie z pensji męża?(znam 2 takie małżeństwa z 2 dzieci). Czy takie małżeństwo powinno być otwarte na kolejne życie w sensie rozmnażać się dalej? Wg mnie byłoby to bezmyślne.
anonim2013.11.25 16:08
Bardzo dobry artykuł! Zastanawia mnie, jak nikła jest wiedza o NPR, skoro pojawiło się tyle kąśliwych uwag i brak otwarcia na argumenty podane przez autorkę. Tym bardziej niepokoi mnie stan intelektualny osób wierzących, (nie wszyscy, ale spory odsetek czytelników Frondy, zakładam, że jest Katolikami) którzy pokpiwają sobie z metod, które antykoncepcją NIE są i NIE będą - co wynika z definicji antykoncepcji. I nie jest to "wymysł kościołowy", tylko konkretne stwierdzenie faktu ni mniej ni więcej jak przez WHO.
anonim2013.11.25 17:46
Co się dzieje na tej Frondzie, pełno artykułów o NPR, za i przeciw, robiących zamęt prostym ludziom. O co redakcji chodzi?
anonim2013.11.25 18:41
Droga Agnieszko, wreszcie sie odkryłaś. Opisujesz TOTALNĄ patologie małżeńską. tak prosto z mostu. Przyczyn nie rozważam, gwarantuję jednak że kondomy nie pomogą .... będzie gorzej ... chyba, ze ... nawrócisz się z mężem ...
anonim2013.11.25 18:44
Wiedza o NPR ?? 10 % ma blade pojecie 2-3% zna i rozumie nowoczesne metody ( również w sensie mentalnym) ....
anonim2013.11.25 19:04
Merak napisał(a):Lis 25, 2013, 6:41 po południu Droga Agnieszko, wreszcie sie odkryłaś. Opisujesz TOTALNĄ patologie małżeńską. tak prosto z mostu. Przyczyn nie rozważam, gwarantuję jednak że kondomy nie pomogą .... będzie gorzej ... chyba, ze ... nawrócisz się z mężem ... ------------------------------------------------------------------------------------ Jak widzę Tobie argumentów już zabrakło a kondomy widzisz nawet w postach, w których ich nie ma (interesujące). No cóż, mający siebie za"nadkatolików" ludzie zazwyczaj nie potrafią odpowiadać na proste zagadnienia i problemy współczesnej rzeczywistości . Słowo "patologia", którego użyłeś w odniesieniu do moich pytań świadczy tylko i wyłącznie o Tobie samym i to bynajmniej NIE pozytywnie.
anonim2013.11.25 20:08
Moja droga Agnieszko ... trudno zauważyć własną ślepotę ...
anonim2013.11.25 20:10
@ GenesisX w chrześcijańskiej wizji małżeństwa kobieta i mężczyzna to jedność ... nierozerwalna ... Trybisz?
anonim2013.11.25 20:31
Merak napisał(a): Lis 25, 2013, 8:08 po południu Moja droga Agnieszko ... trudno zauważyć własną ślepotę ... ---------------------------------------------------------------------------------------Nadal brak argumentów i konkretów. Merak napisał(a): Lis 25, 2013, 8:10 po południu @ GenesisX w chrześcijańskiej wizji małżeństwa kobieta i mężczyzna to jedność ... nierozerwalna ... Trybisz? Tak tak - jedność w sensie duchowym, mają wspólnie podejmowac pewne decyzje itp. Ale to nie facet w ciąży 9 mies. chodzi i dzieci w bólach rodzi ( a przyjemność z tego żadna i kolejny raz dziękuję za takie "atrakcje"). Dlatego panowie zasiawszy nasionko chodzą dumni i "otwarci na życie" a potem to kobieta ma załatwić resztę - zajmowac się potomstwem od rana do nocy, podczas gdy facet cały dzień tego potomstwa nie ogląda, To ja już wolę chodzić do pracy!!! :-)
anonim2013.11.25 21:19
Merak ,podziel się ze mną proszę info na temat ilości posiadanego przez Ciebie potomstwa oraz dochodem, to może wtedy jeszcze porozmawiamy. ja mam około 4200 na miesiąc na 5 osobową rodzinę.
anonim2013.11.25 22:56
@GenesisX Ale teraz walnąłeś. Opcja NPR czyli "mężczyzno, musisz co jakiś czas sobie zrobić przerwę, wziąć swoje potrzeby na smycz i zadowolić się patrzeniem" jest patriarchalna i antykobieca, zaś antykoncepcja, czyli opcja "twoja żona będzie się truła chemikaliami po to żeby cały czas mogła być dla ciebie dostępna, co tam jej zdrowie i organizm, liczy się zaspokojenie twojej chuci zawsze i wszędzie kiedy tylko sobie zażyczysz" jest prokobieca?
anonim2013.11.26 7:41
@GenesisX nie powtarzaj, tylko przełóż na polski.
anonim2013.11.26 8:18
W ramach przybliżenia sytuacji na wielodzietni.org w sprawie npr-u postanowiłem dopracować i wstawić ten wpis w kilku miejscach na frondzie dotyczącej tej tematyki. Sam jestem wielodzietny (6-dzieci) Mam mało czasu, a wydaje mi się że może komuś to się przydać i dlatego tak robię. Proszę o wyrozumiałość. Czy rzeczywiście spójne jest twierdzenie: "drogą katolika jest otwartość na życie" z katolicką akceptacją npr-u w dzisiejszych czasach? Przecież dzisiejsze czasy charakteryzują się likwidacją całych narodów "rozsądnymi" metodami "planowania rodziny". Dlatego "rozsądnymi", że w tej sztucznie wykreowanej rzeczywistości rozsądek nakazuje rezygnację z dzieci. Co innego ten sam rozsądek nakazuje gdy uzna się obecną rzeczywistość za sztuczny, ludzki twór. Wtedy lepiej jest mieć więcej dzieci, gdyż racjonalnie rzecz ujmując jak nas więcej to i bezpieczniej. Dla mnie akceptacja npr-u przez katolików jest zaprzeczeniem mowy: "tak - tak, nie - nie". Npr jest zaakceptowany, ALE trzeba uważać aby nie stał się antykoncepcją. Przecież to jest paranoja. I nie uważam że osoby stosujące npr ze strachu przed dzieckiem są mniej pokrzywdzone od tych stosujących z tych samych powodów antykoncepcję. W tej całej wrzawie wokół antykoncepcji (w tym npr-u) jest walka o duszę. I Kościół (świeccy i duchowni) powinni brać udział, ale należałoby dobrze zdefiniować jaka jest siła i cel, tego wszystkiego, aby się skutecznie przeciwstawić. Siłą jest ogromna, bo całego porno-biznesu. A cel? Wydaje mi się że osłabienie całego narodu. I niestety npr powoduje niezgodę. I jak spojrzeć na niego z punktu statystycznego, to przypuszczam że byłoby naprawdę dużo ilościowo małżeństw, w których przez niego zostało podważone zaufanie do siebie małżonków. To nie jest żadne skuteczne antidotum dla tego przeżartego przez pornografię świata. I niestety podważa zaufanie do Kościoła i sakramentu spowiedzi. Za antidotum uznałbym pokorę. Pokorę Kościoła który uznałby wreszcie że ponosi sromotną klęskę w starciu z obecnym porno-królem tego świata. Radykalna zmiana motywowania swoich parafian, t.j. porzucenie metody kija-marchewki, a zastosowanie wewnętrznej motywacji, czyli wspierania pasji w dochodzeniu do świętości - dodatkowo pozwoliłoby poczuć się jak w dobrze funkcjonującej rodzinie. Proszę zauważyć że każdą ze stron t.j. zwolenników antykoncepcji, npr-u, czy "wielodzietnych otwartych na życie" (czyli łącznie chyba wszystkich ludzi) charakteryzuję to że dane podejście do płodności uznali za najbardziej korzystne dla siebie. I niestety najczęściej był to wybór między większym, a mniejszym złem. A człowiek musi wierzyć w to co robi, gdyż w innym wypadku traci wszelką motywację (takich niestety też nie brakuję). Zamiast podkopywać sensowność jakiegokolwiek wyboru, jedyną sensowną walkę jaką warto w tej sferze prowadzić jest "wojna obronna", gdyż tak naprawdę wszyscy jesteśmy ofiarami. Piszę szczególnie w trosce o te pokolenia, które dopiero wkraczają w dorosłe życie. A czym powinna się charakteryzować zdrowa rodzina, jak nie dobrze pojętą tolerancją? A czym powinna być bogata jak nie bogactwem osobowości osób, które wchodzą w jej skład? Wydaje mi się że to co niszczy rodziny to jest hermetyczne zamknięcie ich na innych. Jest to trudne w dzisiejszych, hejterskich czasach otworzyć się na innych. Ale większość ludzi tylko pozornie jest potworami i pozór ten mija właśnie przy bliższym i odpowiednio długim kontakcie.
anonim2013.11.26 10:59
" Merak - po prostu przedstawiam przesłanki do stwierdzenia, że NPR, a tym w bardziej maksymalna "otwartość na życie" jest, w małżeństwach, WYMUSZANY przez mężczyzn na kobietach. " wymuszany? Opisujesz więc dokładnie pseudomałżeństwo - małżeństwo zawarte nieważnie .... a potem tyle wrzawy o "katolickich" rozwodach ...
anonim2013.11.26 14:23
To prawda, zgadzam się z GenesisX oraz ponawiam pytanie o ilosc potomstwa oraz sytuację materialną Mereka. MOże merek jest kapłanem? Po raz kolejny Agnieszko przyznaję rację również Tobie.
anonim2013.11.26 19:50
POdsyłam link ze stronki wiara.pl "Czy trzeba spowiadać się z NPR" http://zapytaj.wiara.pl/pytanie/pokaz/170b87
anonim2013.11.26 22:26
RZ 14nn WSKAZANIA SZCZEGÓŁOWE Wzajemna wyrozumiałość dla odmiennych poglądów 1 A tego, który jest słaby w wierze, przygarniajcie życzliwie, bez spierania się o poglądy. 2 Jeden jest zdania, że można jeść wszystko, drugi, słaby, jada tylko jarzyny. 3 Ten, kto jada [wszystko], niech nie pogardza tym, który nie [wszystko] jada, a ten, który nie jada, niech nie potępia tego, który jada; bo Bóg go łaskawie przygarnął. 4 Kim jesteś ty, co się odważasz sądzić cudzego sługę? To, czy on stoi, czy upada, jest rzeczą jego Pana. Ostoi się zresztą, bo jego Pan ma moc utrzymać go na nogach. 5 Jeden czyni różnicę między poszczególnymi dniami, drugi zaś uważa wszystkie za równe: niech się każdy trzyma swego przekonania! 6 Kto przestrzega pewnych dni, przestrzega ich dla Pana, a kto jada wszystko - jada dla Pana. Bogu przecież składa dzięki. A kto nie jada wszystkiego - nie jada ze względu na Pana, i on również dzięki składa Bogu. 7 Nikt zaś z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie: 8 jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana. I w życiu więc i w śmierci należymy do Pana. 9 Po to bowiem Chrystus umarł i powrócił do życia, by zapanować tak nad umarłymi, jak nad żywymi. 10 Dlaczego więc ty potępiasz swego brata? Albo dlaczego gardzisz swoim bratem? Wszyscy przecież staniemy przed trybunałem Boga. 11 Napisane jest bowiem: Na moje życie - mówi Pan - przede Mną klęknie wszelkie kolano. a każdy język wielbić będzie Boga. 12 Tak więc każdy z nas o sobie samym zda sprawę Bogu.
anonim2013.11.26 22:27
To tak w kwesti npr, jego braku czy npr wspomaganego prezerwatywami.
anonim2013.11.27 7:27
Zapraszam dziś do słuchania audycji w tym temacie, szczegóły na stronie http://www.kierunekrodzina.com/2013/11/npr-metody-ktore-dziela.html
anonim2013.11.27 9:16
Ależ oczywiście, że macie rację . to wasza racja... to poc o przyczepiacie sie do KK? czyżby potrzeba jakiegoś splendoru? jakiegoś sakrum??? o tak tego wam brakuje ...
anonim2013.11.27 9:19
Droga matko Polko , gratuluję znajomości biblii ... szkoda, że tak wybiorczo traktowanej ... miłość to nie akceptacja ... ta równoważność pochodzi z innej wiary () szatana?) i nie jest to na pewno żadne chrześcijaństwo ... iść na łatwiznę można ... czy popłaca?? zobaczymy ....
anonim2013.11.27 17:42
Merak napisał(a): [ usuńcie ten komentarz! ]Lis 27, 2013, 9:16 rano Ależ oczywiście, że macie rację . to wasza racja... to poc o przyczepiacie sie do KK? czyżby potrzeba jakiegoś splendoru? jakiegoś sakrum??? o tak tego wam brakuje ... -------------------------------------------------------------------------------------- Z Twojej strony: -brak odpowiedzi na pytania forumowiczów -brak Ci argumentów -rzucasz ogólniki, żadnych konkretów -w Twoich wypowiedziach jest ton wyższości i zwyczajnie czuć pychę (sądzisz, że wiesz lepiej od innych a nie chcesz odpowiadać na żadne zadane przez forumowiczów do Ciebie pytania, bo po prostu nie znasz na nie odpowiedzi, te rzeczy Cię przerastają a nie potrafisz przyznać się do tego) -wydaje Ci się, że przeciętny katolik nie może zadawać sobie żadnych pytań i nie moze mieć żadnych problemów anie nie może posługiwać się własnym rozumem w planowaniu rodziny, tylko ma ślepo wierzyć (mylisz się bardzo)