Pan Bóg nie jest sadystą! - zdjęcie
21.11.13, 10:45Rodzina Filipiuków (fot. Jakub Szymczuk)

Pan Bóg nie jest sadystą!

35

Marta Brzezińska-Waleszczyk: Jesteś „pięć minut" starsza ode mnie, a masz już troje dzieci. Ja Cię podziwiam, ale większość ludzi w naszym wieku (i nie tylko) złapałaby się z przerażeniem za głowę, a później zaczęłaby się nad Tobą użalać, że nie umiesz się zabezpieczać. Spotykasz się z takimi reakcjami?

Aleksandra Filipiuk*: Na szczęście jeszcze nie. Nasi najbliżsi przyjaciele nas znają i wiedzą, że nasze dzieci są zaplanowane niemal co do dnia.

W przypadku młodego małżeństwa z trojgiem dzieci dla laików odpowiedź jest jedna – „wpadka".

Nasze dzieci są absolutnie zaplanowane – świadomie podjęliśmy decyzję, że chcemy je mieć. Nie potrafiłam jedynie dokładnie wyliczyć, kiedy urodzi się Zuźka, bo nie umiałam wskazać, kiedy się poczęła. To był taki poślubny szał (śmiech). Mogłam jedynie przypuszczać. Później Bartek, a teraz Małgośka – od początku do końca byli zaplanowani.

Dlaczego wybraliście metodę objawowo-termiczną? Delikatnie mówiąc, nie należy ona do najpopularniejszych...

Szczerze mówiąc, to ja tych metod w ogóle nie rozumiem. Jak Boga kocham, nie potrafię tego ogarnąć. Dla mnie to jakaś czarna magia, ale na szczęście Mateusz, mistrz logiki, po kolei wytłumaczył mi, o co w tym wszystkim chodzi. Szukaliśmy czegoś, co będzie dla nas łatwe – oczywiście, łatwe to tak w cudzysłowie – i odpowiednie. Na początku korzystaliśmy z innej metody, ale czegoś nam w niej brakowało i Mateusz zabrał się za naukę metody Rötzera. Najpierw razem czytaliśmy, na czym to wszystko polega, ja przyjmowałam do wiadomości, a Mateusz rozumiał (śmiech). Z czasem się tego nauczyliśmy, to było wtedy, kiedy byłam w ciąży z Zuzią.

Chcesz powiedzieć, że Ty w ogóle się tym nie zajmujesz, a Mateusz wie, kiedy możecie współżyć?

Dokładnie! Dlatego nie mogę go oszukać, bo on wie lepiej ode mnie! (śmiech)

Jakiś fenomen! Zwykle to jest tak, że wszystko spada na głowę kobiety, a mężczyzna tylko pyta, czy już można. A tutaj to raczej Ty się pytasz, czy już można!

Żeby się tego nauczyć i mieć w małym palcu, to chyba musiałabym tę metodę studiować latami, najlepiej na oddzielnym kierunku (śmiech). Mateuszowi przychodzi to bardzo łatwo, on to naprawdę rozumie. W praktyce wygląda to tak, że Mati podaje mi rano termometr i notuje wynik, a wieczorem pyta, jaki miałam śluz. Zapisuje to w karcie obserwacji, wychodzi mu jakiś wykres, który interpretuje. Pamiętam tylko, że trzeba doliczyć jakieś trzy dni – ale nie wiem, o co chodzi! To Mateusz mówi mi, że dni płodne zaczną się na przykład jutro.

A dlaczego taka metoda, a nie jakaś prostsza, antykoncepcyjna?

Z oczywistych powodów antykoncepcja nie wchodziła u nas w grę. Jest sprzeczna z nauką Kościoła, a skoro jesteśmy katolikami, to powinno to być dla nas naturalne. Antykoncepcja jest przeciwdziałaniem życiu. Jeśli przestrzegamy Bożych przykazań, to nie będziemy przeciwdziałać Panu Bogu, ale z Nim współpracować. A antykoncepcja tylko w tym przeszkadza, więc postanowiliśmy poszukać czegoś, co będzie otwarte na tę współpracę.

Ok, ale NPR nie ma wcale takiej rewelacyjnej skuteczności, co mocno podkreślają jego przeciwnicy. Nie bałaś się, że to metoda wielce zawodna?

To jest tak samo, jak z domowymi porodami. Wszyscy cię straszą, że powinnaś urodzić w szpitalu, a kiedy zapytasz ich, dlaczego, to ci odpowiedzą „bo tak". I mówią o jakichś prawdopodobieństwach, że będzie źle, będą komplikacje i tak dalej. A w gruncie rzeczy, jeśli tak chcecie i jesteście przekonani do tego, że to jest naprawdę dobre i jesteście otwarci na życie, to nie może się wam wydarzyć nic złego! Jeśli ufacie Panu Bogu, mówicie mu, że teraz nie jesteście gotowi na dziecko i podejmujecie współżycie w dni niepłodne, a mimo to Pan Bóg obdarza was dzieckiem, to przecież dlatego, że On ma lepszy plan! Może tak jest dlatego, że niebawem któreś z was zachoruje czy wydarzy się coś innego i będzie już za późno na dziecko... Dlatego jesteśmy otwarci na nowe życie. I nawet jeśli pomylimy się w naszych wyliczeniach i będziemy współżyć w dniach jakiegoś względnego ryzyka, to i tak oddajemy to Panu Bogu, to jest Jego decyzja, On wie lepiej. W takim myśleniu nie ma miejsca na błąd.

No tak, Ty mówisz to z perspektywy małżeństwa, które pokłada niezwykłą ufność w Panu Bogu. Zdarzają się jednak takie pary, które niby trochę ufają, ale zdroworozsądkowo podchodzą do sprawy i wiedzą, że nie mogą sobie pozwolić na dziecko. A jeśli mowa o NPR, to o pomyłkę bardzo łatwo – wystarczy choroba, większy stres...

Dlatego idealnie byłoby, gdyby kobieta zaczęła prowadzić obserwacje, jeszcze zanim planuje zajście w ciążę, czy w ogóle – zanim jeszcze zostanie mężatką. Świetnie byłoby, gdyby obserwacje prowadziła już od pierwszego okresu. Kobiety, które obserwują siebie od najwcześniejszych możliwych cykli, dochodzą do takiej perfekcji, że potrafią nawet rozpoznać objawy choroby.

Mówimy o perfekcjonistkach, a przeważnie jest tak, że kobieta wychodzi za mąż i dopiero wtedy zaczyna obserwacje... I tu pojawia się problem, bo poznanie siebie wymaga czasu. I jest ryzyko.

Ryzyko to jest wtedy, kiedy nie jesteś otwarta na życie, a NPR traktujesz jako antykoncepcję, przeciwdziałanie. Nie mam wątpliwości co do tego, że Pan Bóg wie, co robi. Nie od dziś wiadomo, że zawsze w takich sytuacjach okazuje się – wprawdzie czasem nawet po latach – że jednak dobrze się stało, jednak Bóg miał lepszy plan. Pan Bóg naprawdę wie, kiedy to dziecko ma być. Trzeba tylko zgodzić się z wolą Pana Boga i nie przeszkadzać Mu w Jego planie, bo On w nim uwzględnia wszystko. Nie tylko Twoje lęki, załóżmy o sytuację materialną, ale szereg innych kwestii, o których Ty nie masz zielonego pojęcia.

To jest chyba kwestia nie tylko zaufania, ale i wielkiej wiary. Dzięki niej Wam jest po prostu łatwiej rzucić się na głęboką wodę!

My rzeczywiście mamy sto procent zaufania do Pana Boga. Nie do nas, bo my możemy się pomylić nie tylko w wyliczeniach, ale także sądząc, że teraz jest zła pora na dziecko. A Pan Bóg wie, że jest dobra (śmiech). Jeśli ktoś nie ma tego pełnego zaufania do Boga, polega tylko na sobie, to faktycznie jest mu trudniej. Pan Bóg nie jest jakimś sadystą! Jeśli widzi, że ludzie ufają Mu, stosują NPR, a nie ślepo uprawiają seks, kiedy tylko chcą, i rzeczywiście nie wierzą, że sobie z tym dzieckiem teraz poradzą, to nie zrobi im na złość, pozwalając na poczęcie. Pan Bóg nie jest takim złośliwym zgredem.

NPR wymaga konkretnych okresów abstynencji, a współżycie przewiduje w okresach niepłodnych, kiedy kobiecie...

... już się nie chce (śmiech).

To jak sobie z tym radzisz?

Jest takie podświadome, diabelskie działanie. Zły coś tam zaczyna mieszać i się człowiekowi odechciewa. Większym problemem jest raczej odwrócenie tej sytuacji, bo kiedy kobieta ma okres płodny, a odkłada poczęcie, i tym samym rezygnuje ze współżycia, to akurat wtedy najbardziej jej się chce.

A nie może. I co ma robić?

No nic. Rozmawiamy sobie z mężem, że bardzo byśmy chcieli, ale nie możemy (śmiech).

Tak po prostu? Nie układacie puzzli, nie jeździcie rowerem, nie pijecie szklanki wody?

(Śmiech) Chyba nie było u nas większego problemu ze wstrzemięźliwością. Wiedzieliśmy, na co się decydujemy.

Żadnych przytulań, buziaków?

To przecież oczywiste, że są wtedy potrzebne. Miłe jest to, że można sobie w inny sposób okazać czułość.

I łatwo się nakręcić, a później trudno zatrzymać.

Nam się udało (śmiech). Nie mamy z tym większych problemów.

Idealna rodzina!

Eeee tam, taka normalna. Jesteśmy na razie pięć lat małżeństwem, więc wszystko przed nami, pewnie różne trudności także (śmiech).

Rozmawiała Marta Brzezińska-Waleszczyk

*Aleksandra Filipiuk, staż małżeński: 5 lat, zawód: teolog, dzieci: Zuzia (4 lata), Bartosz (2 lata), Gosia (4 miesiące)

**Wywiad jest fragmentem książki Marty Brzezińskiej-Waleszczyk „Wszystko, co chcecie wiedzieć o seksie bezantykoncepcji, ale boicie się zapytać”, która właśnie ukazała się nakładem wydawnictwa Fronda. Publikację patronatem objął "Gość Niedzielny" oraz portal Fronda.pl. Książkę poleca NPR.pl. 

***Dołącz do fanpage książki na Facebooku TUTAJ

Komentarze (35):

anonim2013.11.21 10:49
Stosujcie zabezbieczenie to bedziecie sie kochac kiedy chcecie a nie wg tabelek i wykresów, że Wasz Bóg pozwala na takie rzeczy. Naszczęcie mój nie zaglada pod kołdrę:)
anonim2013.11.21 11:15
Pablo miły, jedyny problem przy twoim podejściu jest ten, że najczęściej pigułki obniżają libido. Więc to "kiedy chcecie" zamienia się w "kiedy się panią uda namówić"...
anonim2013.11.21 11:38
@SzaraMysz Myszko Szara;) wiem że pigułki tak działają ale też są inne metody antykoncepcji niż faszerowanie sie chemią.
anonim2013.11.21 11:44
chętnie porozmawiam za 15 lat, na początku wszystko wydaje się idealne. Potem życie komplikuje się i nie ma prostych odpowiedzi. Zaręczam. Do zobaczenia w 2028 roku, jak dożyję.
anonim2013.11.21 11:54
no soorrry, ale trójka dzieci w pięc lat, to nie jest żaden wyczyn - to i bez pomiarów można spokojnie osiągnąć. trójka dzieci w 10 lat - to by było pokazanie światu, że metoda jest skuteczna.
anonim2013.11.21 12:42
NPR wymaga konkretnych okresów abstynencji, a współżycie przewiduje w okresach niepłodnych, kiedy kobiecie... ... już się nie chce (śmiech). To jak sobie z tym radzisz? Jest takie podświadome, diabelskie działanie. Zły coś tam zaczyna mieszać i się człowiekowi odechciewa. Większym problemem jest raczej odwrócenie tej sytuacji, bo kiedy kobieta ma okres płodny, a odkłada poczęcie, i tym samym rezygnuje ze współżycia, to akurat wtedy najbardziej jej się chce. A myślałem, że to prostu natura. Okazuje się, że to nawet szatan sprawia, że kobieta ma większą ochotę na seks w dniach płodnych. Dużo rzeczy jeszcze nie wiem.
anonim2013.11.21 12:50
@BlueSky - 20 lat stażu, tylko NPL i trójka dzieci. Bez specjalnej abstynencji na siłę.
anonim2013.11.21 14:03
Uwielbiam takie wywiady. Wszystko jest takie pikne (śmiech), takie kraśne (śmiech), takie radosne ( jeszcze więcej śmiechu)... No normalnie życie jest w pytę...
anonim2013.11.21 14:05
nikita ! no i brawo :) TO jest jakiś dowód :)
anonim2013.11.21 14:09
nie rozumiem o co chodziło z tym chceniem/nie chceniem i mąceniem przez złego. czy ktoś mi wyjaśni intencje autora? to kiedy on mąci? jak się chce czy jak się nie chce?
anonim2013.11.21 14:17
Blue Sky No jeśli Ci kobiecie się nie chce w dni niepłodne to jest to działanie szatana :) Żeby współżyła w dni płodne, a co za tym idzie stosowała antykoncepcję. :) Zdolność niektórych ludzi do interpretowania pewnych zjawisk (całkiem zresztą naturalnych) do własnych wyobrażeń Boga, szatana, wiary jest po prostu zadziwiająca :)
anonim2013.11.21 14:17
Lumiel, jedno drugiemu nie przeczy, ale to już kwestia wiary.
anonim2013.11.21 14:37
"Żeby się tego nauczyć i mieć w małym palcu, to chyba musiałabym tę metodę studiować latami, najlepiej na oddzielnym kierunku (śmiech). " Alez rozsadna pani. Nic tylko bezrefleksyjnie brac z niej przyklad. Rownei dobrze mozna by wiedze o zyciu czerpac z horoskopow.
anonim2013.11.21 14:39
http://rzymski-katolik.blogspot.com/2013/11/naturalne-planowanie-rodziny-czy.html?utm_source=feedburner&utm_medium=feed&utm_campaign=Feed%3A+blogspot%2FPPhfY+%28RZYMSKI+KATOLIK%29&utm_content=FaceBook
anonim2013.11.21 15:40
Pomysł na "planowane dzieci" jak widać przyjmuje się w kręgach katolickich dość szybko, co znajduje odzwierciedlenie w statystykach urodzeń. Ja tam wolę swoje nieplanowane oraz satysfakcję ze "ślepo uprawianego seksu" :-).
anonim2013.11.21 15:42
"Pan Bóg nie jest sadystą!" Co za bullshit. ""I rozsiekał w kęsy Samuel Agaga przed obliczem Pańskiem w Galgal" (1 Sam 15:33)
anonim2013.11.21 15:50
"Zdolność niektórych ludzi do interpretowania pewnych zjawisk (całkiem zresztą naturalnych) do własnych wyobrażeń Boga, szatana, wiary jest po prostu zadziwiająca :) " @PFX: 100% racji. Ja to nazywam "pseudoreligijną interpretacją rzeczywistości". Tacy ludzie naprawdę wierzą, że podczas spółkowania, w asyście aniołów i świętych, zstępuje z nieba Duch św. i stwarza człowieka. Do biologicznych faktów potrafią dorobić bardzo barwny obraz niewidzialnych, i nadprzyrodzonych zjawisk.
anonim2013.11.21 15:56
Hermanozacki- bullshit i kupa śmiechu. Żeby tam chociaż stało "I rozsiekał w kęsy Pan Bóg Agaga przed obliczem Samuela w Galgal" to bym się tak nie śmiał:-)
anonim2013.11.21 18:37
Stosujemy z żoną NPR od 17 lat, mamy dwoje dzieci. Moja puenta: metoda wymagając powtarzających się okresów wstrzemięźliwości powoduje, że seks małżeński nie powszednieje.
anonim2013.11.21 19:28
"dobrze, że Piogal nie planuje żadnych bachorów..." I w tej jednej kwestii pomiędzy Piogalem a katolikami wszelakiej maści panuje pełna zgoda ;).
anonim2013.11.22 9:59
My stosujemy metodę Rötzera od ponad dwóch lat (małżeństwem jesteśmy 6 lat) i mogę potwierdzić skuteczność tej metody oraz satysfakcję ze wspólnego pożycia. Dodam, że wcześniej stosowaliśmy różne metody antykoncepcji, z których nie byliśmy zadowoleni. Przyznaje, że wywiad przeprowadzony z Panią Aleksandrą nie wypad zbyt zachęcająco. Ważne jednak jest w tej metodzie zaangażowanie obu stron. Polecam stronę: www.iner.pl
anonim2013.11.22 10:03
mam jedno pytanie: czemu gdy zdrowa, normalna i miła rodzinka mówi o tym, ze to Pan Bóg decyduje o tym kiedy nastąpi poczęcie i On uważa , ze jest to najlepszy moment, to jest ok, a jesli jest mowa o patologii,gdzie dzieci są płodzone po pijaku w brudzie i smrodzie, to już tak głupio powiedzieć, że to Pan Bóg wybiera ten moment na poczęcie i wtedy trąbi się o wolnej woli. http://www.fronda.pl/blogi/nic-nie-wiem-na-pewno/akt-stworczy,31327.html
anonim2013.11.22 10:12
Przepraszam, ale jako ojciec 3 dzieci w małżeństwie 5 lat także muszę stwierdzić że to żadne planowanie. czuję trochę zażenowanie tym wywiadem. Ale może jakoś źle to odbieram. A rodzinie Filipiuków życzę wszelkich Łask Bożych.
anonim2013.11.22 11:58
Cytat: "Jest takie podświadome, diabelskie działanie. Zły coś tam zaczyna mieszać i się człowiekowi odechciewa. Większym problemem jest raczej odwrócenie tej sytuacji, bo kiedy kobieta ma okres płodny, a odkłada poczęcie, i tym samym rezygnuje ze współżycia, to akurat wtedy najbardziej jej się chce." Komentarz: Droga Pani Aleksandro! Najłatwiej jest wytłumaczyć ewidentne niezgodności praktyki z teorią działaniem szatana. A to tylko cud natury, działanie różnych biochemicznych czynników (np. feromonów) mających nas zachęcić do pożycia małżeńskiego w zgodzie z celem tego pożycia i w zgodzie z pierwszym celem małżeństwa: "PROCREATIO!!!". Ponadto jestem prawie pewien, że pożycie w okresie około menstruacyjnym, a szczególnie przez pierwsze 10 do 12-14 dni cyklu (w zależności od długotrwałości krwawienia) jest szkodliwe dla zdrowia kobiety - 1) może być przyczyną powstawania endometriozy - możliwość stymulowanej regurgitacji endometrium; - 2) ułatwiony dostęp dla mikroorganizmów i wirusów w okresie okołomiesiączkowym Pan Bóg nie jest sadystą, ale wie czego chce i chce tego samego od wieków. W tym bożym pragnieniu nie mogło się nic zmienić do tego stopnia, że coś co było obrzydliwością 100 lat temu dzisiaj ma być cnotą odpowiedzialności !!! Żal, że to na frondzie! Tak czy siak pozdrawiam
anonim2013.11.22 12:31
Mieć za żonę teologa... Blady strach na mnie padł na samą myśl. Dobrze, że moja luba ma poukładane w głowie i nie żyje w świecie mitomanów, okultystów i innych speców od "wiedzy" religijnej. My nie mamy takich debilnych problemów w stylu "chcemy, ale nie możemy", albo "Bóg patrzy gdzie mi wkładasz". Lol. ^_^ Niby XXI wiek, a u niektórych w domu wciąż panuje atawizm moralny... Nie dość, że Fronda to najlepszy portal komediowy w Polsce, to jeszcze wydaje książkę o seksie! To będzie hicior! :D
anonim2013.11.22 14:43
@Isameru brak słów na twój stan umysłowy. Kto tobie każe przestrzegać moralności katolickiej? jakaś schizofrenia.
anonim2013.11.22 17:56
Mam dobrego kolegę. Z żoną bardzo się kochają. Są młodzi, mają wspólne mieszkanie, dobre (w miarę) prace. Obydwoje są ludźmi religijnymi, tak prawdziwie, a nie na pokaz. Niedawno jego żona poroniła po raz drugi. Jest to olbrzymi dramat ponieważ obydwoje od 3 lat pragną potomstwa (po poprzednim poronieniu zrobili sobie rok przerwy aby wszystko się zagoiło - łącznie z głową). Drugi przypadek dodatkowo powiązany był z uszkodzeniem macicy (kobieta prawie nie przypłaciła tego życiem) i już nie mają szans na dziecko, myślą nad adopcją. Obydwoje kochają Boga i głęboko wierzyli, że "da" im dziecko! Nie dał! Dlatego bajki o modleniu, wierzeniu itp. to można małym dzieciom opowiadać. Ja wiem! Bóg ma gdzieś Was i mnie i tym bardziej moich głęboko wierzących znajomych. Takie życie.
anonim2013.11.23 1:09
Szakur- moja szwagierka adoptowała dwójkę dzieci. Gdzieś czeka opuszczone dziecko, dla którego rodzicami będą Twoi znajomi. Nie wycieraj sobie gęby Bożym Miłosierdziem bo nie masz pojęcia o czym piszesz.
anonim2013.11.23 16:31
@abolicjant nie każdy ma chęć, ochotę i wystarczająco dużo miłości, by zaadoptować np. dziecko z patologicznej czy alkoholowej rodziny. I nie każdy da sobie radę - znam wiele przypadków w których ludzie żałowali. Znam hostorie tych, którzy adoptowane dziecko oddali, bo w "bidulu" ktoś świadomie zataił informacje, a potem dziecko pokazało na co je stać (kradzieże to było najmniejsze zło - piekło zaczęło się później).
anonim2013.11.25 8:43
Co to za chore stwierdzenia , że jak się nie chce to "zły" zaczyna mieszać??? Proszę, nie publikujcie takich głupot w portalu dla dorosłych inteligentnych ludzi! Poza tym ta Pani nie zna metody którą stosuje (masakra) - a podobno NPR naki łatwy jest do nauczenia - to gdzie leży prawda? Przecież to oczywiste, że kobieta jest tak skonstruowana, że jej się chce najbardziej kochać w dni PŁODNE - biologia, natura, dlatego NPR NIE jest naturalny i w III fazie to żadnej kobiecie się nie chce bzykać.
anonim2013.11.26 9:36
NPR to zamkniecie sie na zycie i brak ufnosci Bogu. NPR to niestety pokazanie, ze najwazniejszy jest pieniadz i ostroznosc a nie zaufanie Bogu!
anonim2013.12.1 8:43
"Pan Bóg nie jest sadystą!" i dlatego po 15 latach mamy z mężem trójkę dzieci nie katując się NPRem (ani żadną inną formą antykoncepcji) śmieszno-straszna się ta powszechna wiara w dziką i nieskończoną płodność oraz manię "planowania" wszystkiego naokoło "Czy przyjmiecie i po katolicku wychowacie potomstwo, którym was Bóg obdarzy?" Tak, przyjmiemy - ale tylko "parkę" - bo tak sobie zaplanowaliśmy.
anonim2013.12.2 9:46
@Marsjanka Pan Bóg obdarza w tym sensie, że daje życie. Ale małżonkowie współpracują z Bogiem - do niepokalanego poczęcia to raczej nie dojdzie. Jak czujesz się gotowa na dziecko cały czas, to współżyj sobie na full spontan bez NPR, mnie nic do tego. Inni wolą jednak mieć "zaplanowaną dwójeczkę" lub jedno dziecko z NPR i też jest to zgodne z nauką Kościoła. Jak ktoś chce mieć 10-ro dzieci to niech sobie ma. Ja tam nie chcę tylu dzieciaków. Zbawienia wiecznego dostąpić może tak samo ten rodzic co ma jedynaka z NPR - i ten co ma 10-ro dzieci z full spontan. Niech każdy żyje
anonim2013.12.2 9:50
Z tym obdarzaniem to jest tak, żę możesz współdziałać z Bogiem aby "obdarzył" - albo robić tak aby w danym czasie nie obdarzył (III faza NPR jest niezawodna). Wybór należy do Ciebie, bo Bóg dał coś takiego jak ROZUM i niekorzystanie z niego to grzech.
anonim2013.12.6 15:15
Pełne zaufanie do Boga i NPR? Pełne zaufanie do Boga to chyba właśnie ten "ślepy seks". Czy mylę się?