Szef rządu opublikował wczoraj w mediach społecznościowych wpis, w którym podsumował swoją rozmowę z sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte. Szef Sojuszu Północnoatlantyckiego, jak wskazał Donald Tusk, przekazał „swoją ocenę sytuacji w regionie i na froncie ukraińsko-rosyjskim”.
- „Tak jak ostrzegałem, eskalacja ze strony Rosji postępuje. Ukraina potrzebuje większego wsparcia w powietrzu, co ma także znaczenie dla naszego bezpieczeństwa. To zadanie dla całej Europy”
- napisał przewodniczący Koalicji Obywatelskiej.
- „Najbliższe pół roku będzie rozstrzygające i musimy być przygotowani jako Polska i NATO na różne scenariusze. Nie możemy wykluczyć prowokacji ze strony Rosji wobec któregoś z członków NATO”
- dodał.
Zobacz wpis w X
Premier się pogrąża
O zagrożeniu ze strony Rosji premier mówił wczoraj również w czasie swojego wystąpienia na Campusie Polska Przyszłości. Szef rządu był pytany o wizytę szefa amerykańskiego wywiadu w Moskwie.
- „Nie mogę się za bardzo rozgadać, ale jesteśmy w stałym kontakcie z szefostwem CIA, więc nie jesteśmy zaskakiwani żadnymi informacjami dotyczącymi działań i przedsięwzięć, które szef CIA prowadzi. Uprzedzano nas także o potrzebie pilnej rozmowy na możliwie najwyższym szczeblu polsko-amerykańskim w tej kwestii”
- powiedział.
Następnie przywołał swój słynny wywiad dla „Financial Times”.
- „Wiele tygodni temu powiedziałem w wywiadzie, chyba dla »Financial Times«, że istnieje realne zagrożenie, że Rosja zdecyduje się na jakąś poważną prowokację, albo nawet na ograniczony atak, na któreś z państw Traktatu”
- przypomniał.
- „Usłyszałem wtedy od wielu komentatorów, że Tusk zwariował. Pamiętam, chyba redaktor, szef Kanału Zero, powiedział: »ale wygłup«, »niepoważny człowiek«, »mówi takie rzeczy, nikt tego nie potwierdza«. Dobrze wiedziałem, co mówiłem”
- dodał.
Stanowski: można powiedzieć coś takiego i „pora na CS-a”
Na wystąpienie premiera zareagował przywołany przez niego red. Krzysztof Stanowski.
- „Otóż, Panie Premierze, ja śmiałem się z czegoś zupełnie innego. Śmiałem się z tego, że premier Polski mówi, że zaraz NATO będzie w stanie wojny, a więc Polska będzie w stanie wojny, a wszyscy w Polsce mają to gdzieś, nawet rząd ma to gdzieś, nic się nie dzieje, po prostu »będzie wojna«, a teraz narysujmy pieska, nagrajmy tik-toka, pokłóćmy się o progi podatkowe albo zróbmy… Albo nic nie zróbmy”
- zauważył dziennikarz.
- „Jak rozumiem, aktualnie Premier triumfalnie ogłasza, że miał rację i że naprawdę za moment Rosja może uderzyć na państwo NATO.
To jeszcze gorzej. Chciałem się dowiedzieć, co się wydarzyło przez ostatnie pół roku - od wywiadu Premiera aż do triumfalnego ogłoszenia »miałem rację« (przy czym absolutnie nie przesądzajmy tej racji, po prostu dajmy się premierowi »nasycić« chwilą) - w zakresie przygotowania polskiego społeczeństwa do wojny? Ja, jako zwykły obywatel, przygotowany się nie czuję ani w zakresie teorii, ani w zakresie praktyki. Czy zadbaliśmy przez te pół roku o to, by każdy Polak wiedział co i w jakim momencie ma zrobić? Czy przeprowadziliśmy jakiekolwiek ćwiczenia związane z cywilami? Czy szpitale są gotowe na wariant wojenny? Jak to ze schronami jest, bo zatrzymałem się na etapie, gdy Rafał Trzaskowski dawał okejkę schronowi w Helsinkach?”
- pytał.
Twórca Kanału Zero przypomniał kompromitację rządzących przy okazji upadku rakiety na Lubelszczyźnie.
- „Przecież my nie potrafimy nawet obsługiwać alertów RCB. A o wojsko też oczywiście można pytać - o mobilizację, o jakieś większe ćwiczenia wojenne”
- podkreślił.
Zauważył, że „jeśli istnieje wielkie prawdopodobieństwo wojny to rząd powinien zrobić coś więcej niż zdjęcia przypływającego czy przylatującego sprzętu, zamówionego lata temu”.
- „Ja się nie śmiałem z tego, że Rosja może zaatakować, tylko śmiałem się z tego, że można powiedzieć coś takiego i »pora na CS-a«”
- zaznaczył.
Zobacz wpis w X
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.