Pomiędzy posłem Koalicji Obywatelskiej Pawłem Kowalem a byłym premierem Leszkiem Millerem od dawna iskrzy w związku z dwiema różnymi postawami, jakie politycy prezentują wobec pamięci o ludobójstwie na Wołyniu i polityki historycznej Kijowa, kultywującej pamięć o zbrodniarzach z UPA jako o bohaterach. O spór z Millerem polityk obozu władzy został zapytany na antenie Polsat News.
- „Jeśli ktoś chce mnie opluć za to, że życzę Polsce, żeby nie miała konfliktu z sąsiadami, to niech to robi Leszek Miller. Mam tylko jedno pytanie: co on zrobił w sprawach ekshumacji? Bo chodzić i pluć, to każdy potrafi”
- stwierdził.
Na ripostę byłego premiera nie trzeba było długo czekać.
- „Ten odrażający eksponent banderyzmu w Polsce o nazwisku Kowal chce informacji no to proszę. W czasie kiedy byłem premierem, od 2001 r. rozpoczęto szerzej zakrojone badania i poszukiwania miejsc pochówku Polaków zamordowanych na Wołyniu i w Galicji Wschodniej”
- zaczął swój wpis w mediach społecznościowych Miller.
- „W latach 2001–2004 przeprowadzono ekshumacje m.in. w Porycku (obecnie Pawliwka), Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej. Zespoły archeologiczne odnajdywały zbiorowe mogiły, zabezpieczały szczątki oraz dokumentowały okoliczności śmierci ofiar”
- dodał.
Badania te, jak przypomniał, kończyły się uroczystymi pochówkami z udziałem rodzin pomordowanych, przedstawicieli polskich i ukraińskich władz oraz duchowieństwa.
- „Premier i późniejszy prezydent Janukowycz w odróżnieniu od swoich następców rozumiał wagę problemu dla Polaków. W przeciwieństwie do innych prezydentów nie otrzymał Orderu Orła Białego”
- zauważył.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.