Polityka

„To już jest ciężkie przestępstwo” – Prezes PiS ostro o bandyckich awanturach podczas miesięcznicy smoleńskiej

Podczas kolejnej miesięcznicy smoleńskiej na placu Piłsudskiego w Warszawie doszło do napięć między politykami Prawa i Sprawiedliwości, policją oraz uczestnikami kontrmanifestacji. Delegacja PiS, w której byli m.in. Jarosław Kaczyński, Antoni Macierewicz, Zbigniew Bogucki i Sławomir Cenckiewicz, chciała złożyć kwiaty przed pomnikiem prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Jak relacjonują media, dostęp pod sam monument został utrudniony z powodu obecności protestujących i policyjnego zabezpieczenia. Ostatecznie politycy złożyli wieniec kilka metrów od pomnika.

2 min czytania
Jarosław Kaczyński, miesięcznica smoleńska
Jarosław Kaczyński, miesięcznica smoleńska · fot. Screensshot - YouTube/Wirtualna Polska, za: PiS

Według wPolityce.pl i Telewizji wPolsce24 jeden z uczestników kontrdemonstracji prowokował osoby biorące udział w miesięcznicy, a na miejscu doszło do szarpaniny. Z kolei RMF FM, powołując się na relację Onetu, podał, że jeden z mężczyzn miał uderzyć innego statywem do robienia zdjęć. Interia natomiast opisywała starcie między politykami PiS, funkcjonariuszami policji i protestującymi, którzy chcieli uniemożliwić złożenie kwiatów.

Prezes PiS zapowiada zmiany w prawie

Jarosław Kaczyński bardzo ostro skomentował wydarzenia. „Oni są osłaniani, a tutaj miesiąc w miesiąc jesteśmy obrażani, atakowani, łącznie z pogróżkami zabójstwa” — mówił, zarzucając policji brak reakcji. Jak dodał, nie traktuje tych gróźb osobiście jako realnych, ale podkreśla, że „policja ma obowiązek w takiej sytuacji interweniować, a nie interweniuje”.

Prezes PiS ocenił, że państwo nie radzi sobie z ochroną uroczystości upamiętniających ofiary katastrofy smoleńskiej. „Mamy do czynienia z bojówkami rządzącej partii, a nie z policją i z tego trzeba będzie wyciągnąć wnioski” — stwierdził. Zapowiedział też potrzebę głębokiej przebudowy służb oraz mówił o powołaniu „gwardii obywatelskiej”, która miałaby być „bardzo zdecydowana”.

Najmocniejsze słowa padły jednak, gdy Kaczyński mówił o możliwym tle działań osób zakłócających miesięcznicę. „Trzeba będzie wyjaśnić, czy oni działają sami, czy na zlecenie rosyjskie, czy innego państwa graniczącego z Polską, a to już ciężkie przestępstwo” — powiedział. Następnie zapowiedział: „My zaostrzymy kodeks karny, więc będzie dożywocie za to”.

Jarosław Kaczyński ocenił też, że osoby tworzące obecne przepisy karne „polskie bezpieczeństwo miały za nic” i zapowiedział „politykę przywrócenia normalności”.

Lider PiS odniósł się również do utrudnienia złożenia kwiatów. Jak relacjonował, policja miała tłumaczyć sytuację zgromadzeniem doraźnym. Kaczyński uznał to za skutek „błędu prawnego” i „daleko idącej naiwności” dawnych twórców przepisów o demonstracjach. Jego zdaniem nie przewidzieli oni, że zgromadzenie może być organizowane nie w dobrej wierze, lecz po to, by blokować inne uroczystości.

Spór wokół miesięcznic smoleńskich trwa od lat, ale dzisiejsze wydarzenia pokazały, że napięcie nie słabnie. Dla PiS to nie tylko kwestia politycznego protestu, lecz naruszania prawa do godnego upamiętnienia ofiar katastrofy. Dla przeciwników miesięcznic — sprzeciw wobec sposobu, w jaki obóz opozycyjny mówi o tragedii z 10 kwietnia 2010 roku. Dzisiejsze sceny znów pokazały jednak przede wszystkim jedno: pamięć o Smoleńsku pozostaje w Polsce jednym z najbardziej zapalnych punktów życia publicznego.

Źródło: mp/wPolityce.pl, Telewizja wPolsce24, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej