Kościół

Ksiądz nagle wybucha płaczem w czasie konsekracji. Cud eucharystyczny?

Nagranie ze Mszy odprawianej 14 września w uroczystość Podwyższenia Krzyża Świętego stało się sensacją w mediach społecznościowych. Na nagraniu z kościoła pw. św. Gabriela Archanioła w Hopinks w stanie Minnesota w USA ksiądz Brent Bowman w czasie konsekracji nagle doznaje ogromnego wzruszenia i zaczyna płakać. Na mszy byli obecni studenci Chesterton Academy, kadra, pracownicy i parafianie. W Internecie pojawiły się spekulacje, że doszło do cudu eucharystycznego.

2 min czytania
Fot. screenshot: YouTube (@Church_POP)
Fot. screenshot: YouTube (@Church_POP)

Wideo pokazuje, że gdy ks. Bowman wypowiada słowa „To jest bowiem kielich Krwi mojej...”, załamuje mu się głos. Następnie płacze ogarnięty emocjami i po dłuższej chwili z trudem unosi kielich w górę. Choć niektórzy komentatorzy, w tym autor katolickich książek Patrick O’Hearn, sugerowali możliwość cudu eucharystycznego – widoczną zamianę wina w krew, te sugestie zostały potem skorygowane.

Ks. Bowman wydał 16 września oświadczenie, w którym podkreślił, że było to „prywatne doświadczenie duchowe podczas modlitwy eucharystycznej”, jednak to „doświadczenie NIE było tym, co Kościół katolicki uważa za cud eucharystyczny”. Duchowny dodał: „Formy chleba i wina zachowały swoje przypadłości (tzn. swój wygląd i smak) w czasie całego tego doświadczenia. Nie widziałem wcale prawdziwej krwi czy ludzkiego ciała na własne oczy”.

Opisując swoje odczucia w czasie modlitwy nad winem przy ołtarzu ks. Bowman powiedział: „Otrzymałem coś, co jak wierzę, jest wewnętrzną wiedzą o mocy tych wypowiadanych słów i rzeczywistości ich skutku w takim stopniu, że miałem trudność mówienia”. Duchowny potwierdza, że zgodnie z nagraniem był „fizycznie przytłoczony” wypowiadając kolejne słowa.

Dalej dodaje: „Jednocześnie otrzymałem zmysłową wiedzę wagi Bożej mocy zstępującej na ołtarz i poczułem ciężar substancjalnej obecności Jezusa w kielichu w moich dłoniach. Kielich stał się zbyt ciężki do utrzymania i poczułem, jak ściąga go w dół, by oprzeć się na ołtarzu. Czułem, że moje dłonie przywarły do kielicha Przenajświętszej Krwi i nie mogłem go fizycznie poruszyć”.

Relacjonując to doświadczenie, ks. Bowman twierdzi, że nie mogąc unieść kielicha przez pewien czas, jednocześnie otrzymał „łaskę zrozumienia słodko-gorzkości Męki naszego Pana i tego, jak dużo krwi Chrystus przelał za niezmierny ciężar naszych grzechów”. Zdaniem duchownego doświadczył „tego ciężaru w kielichu” i to przytłoczyło go zarówno fizycznie, jak i emocjonalnie.

„Wreszcie prywatne spotkania z Bogiem, takie jak to, są całkowicie niezasłużonymi znakami przeogromnej miłości Boga do wszystkich ludzi. Niekoniecznie są one znakami świętości jakiejś osoby” – dodaje skromnie ks. Bowman.

Jak po rozmowie z ks. Bowmanem zauważył z kolei ks. Paul Haverstock, proboszcz kościoła pw. św. Gabriela Archanioła: „A więc nie było widocznego na zewnątrz cudu eucharystycznego, który nastąpił, ale była szczególna łaska, którą Bóg zdecydował się udzielić księdzu Brentowi. Nie wątpię, że źródłem tego był Pan”. Podkreślając piękno doświadczenia, jakie spotkało ks. Bowmana, proboszcz zauważył, że coś takiego tak naprawdę dzieje się na każdej Mszy. „A więc kiedy ktoś powie: Cóż, nastąpił cud na Mszy, każdy ksiądz powinien móc natychmiast odpowiedzieć: Wiem, tak, oczywiście, że nastąpił. Zawsze jest cud na Mszy”.

Źródło: LifeSiteNews.com; ncregister.com; archspm.org

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej