14.07.19, 10:52

Ks. Andrzej Paś: A swego bliźniego jak siebie samego

Kiedy wiemy dokładnie, że ta właśnie osoba jest moim przyjacielem? Że jej ufamy, że możemy na nią zawsze liczyć? To przekonanie pojawia się z reguły z biegiem lat. I widać to dopiero z perspektywy czasu, jak z różnych doświadczeń życiowych wyłania się prawdziwa przyjaźń i prawdziwy przyjaciel. Pismo Święte mówi, że kto znalazł przyjaciela, znalazł skarb. A Księga Przysłów zapewnia: „Przyjaciel kocha w każdym czasie, a bratem się staje w nieszczęściu”.

Bo w końcu przyjaciel to ten, kto „stoi — przy — moim — ja”. Istotę przyjaźni pięknie opisał średniowieczny opat cysterski św. Elred: „Źródłem i podstawą przyjaźni jest miłość; Miłość może być bez przyjaźni. Przyjaźń bez miłości nigdy. (...) Każdy, kto domaga się innej nagrody niż przyjaźń, nie zrozumiał jeszcze, czym naprawdę jest przyjaźń”. Pamiętacie rozmowę małego księcia z lisem. „Ludzie mają zbyt mało czasu, aby cokolwiek poznać. Kupują w sklepach rzeczy gotowe. A ponieważ nie ma magazynów z przyjaciółmi, więc ludzie nie mają przyjaciół. Jeśli chcesz mieć przyjaciela, oswój mnie! A jak się to robi? - spytał Mały Książę. Trzeba być bardzo cierpliwym. Na początku siądziesz w pewnej odległości ode mnie, ot tak, na trawie. Będę spoglądać na ciebie kątem oka, a ty nic nie powiesz.

Mowa jest źródłem nieporozumień. Lecz każdego dnia będziesz mógł siadać trochę bliżej...”. W tym dziecięcym tekście znajduje się kwintesencja przyjaźni. Bo najprościej — najlepiej. Jednak chciałbym zapytać o różnicę między przyjacielem a bliźnim. Wydaje się, że jest ona zasadniczo biblijna. Otóż w przypowieści o miłosiernym Samarytaninie mamy pełną odpowiedź. Bliźni to ktoś, kto jest napotkany, nieznany, obcy, daleki, anonimowy. Bliźniego spotykam na mojej drodze, która też należy do niego. A spotykam go w różnych okolicznościach życia. Czasami w momencie wielkiego szczęścia, a czasami w dramacie.

To właśnie druga wersja została opowiedziana przez Jezusa. Wszyscy bohaterowie Jezusowej przypowieści to bliźni, ale jak różni? Podróżujący do Jerycha i pobity, zbójcy, kapłan, lewita, Samarytanin i w końcu gospodarz karczmy. Każdy z nich to inna historia, inny bliźni. Co ich charakteryzuje? Odpowiedź jest prosta. To postawa serca. Serce zranione, serce pełne nienawiści, serce obojętne, serce wrażliwe. Bliźni to nie funkcja, czy postawa życiowa. To fakt, wobec którego muszę zająć konkretną postawę, którą jest wrażliwość serca wobec innych. Tego właśnie brakuje rozmówcy Jezusa, który stara się wystawić Mistrza na próbę. Nawet nie spostrzegł, jak sprytnie Jezus stawia go przed faktem bycia bliźnim. Niestety on (jak wielu z nas) akceptuje wybiórczo przykazanie miłości Boga i bliźniego, zostawiając dla siebie jedynie końcówkę: „jak siebie samego”.

Dziwne mamy czasy. Z jednej strony poszukujemy akceptacji, przyjaźni i prawdziwej miłości. Z drugiej — zbyt „skomunikowani” przez internet, telefon i kamery, uciekamy od ludzi, zamykając się w technologicznym labiryncie. A bliźni z Jezusowej przypowieści nie zmienił się od tysięcy lat. Jest na naszej drodze i czeka na dobre słowo, które — jak podpowiada nam Mojżesz „jest bardzo blisko ciebie: w twych ustach i w twoim sercu”. Z kolei św. Paweł dodaje, że w Bogu — Słowie Wcielonym — wszystko ma istnienie. Kochać to nie znaczy jedynie tworzyć więzi przyjaźni — bo tak się nie da wobec wszystkich. Kochać to znaczy pozwolić na to, aby stawać się bliźnim dla innych, tak całkiem zwyczajnie. Żyć i kochać. Ale jak? Jak siebie samego.

Źródło: Opoka.org.pl

Komentarze

twitter:@PromocjaPWS2019.07.14 17:57
Polecam Program Wiedzy Społecznej K. Karonia - na youtube.com/HISTORIASZTUKI2011 i jego stronę historiasztuki.com.pl. Zbiór wszystkich jego prelekcji na wiedzaspoleczna.pl.
anonim2019.07.14 14:00
A to teraz gejowskie związki między księżmi, nazywa się dla nie poznaki przyjaźnią, ciekawe czasy.
Mikołaj 2019.07.14 12:42
Coś autor artykułu nie dostrzegł . Jezus tam pyta : " Któryż z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?»" . Co z tego wynika ?- że " bliźni" to relacja tylko w jedną stronę, a nie wszyscy ludzie nawzajem sobie , jak to pojęcie obecnie uległo deprecjacji !. Bliźnim się okazujemy poprzez wyświadczenie dobra komuś , kto wobec tego zaciąga u nas dług wdzięczności .Ta relacja nie obowiązuje w drogą stronę , ale może także zaistnieć w przyszłości . Jezus to rozwija w nauce , gdzie radzi aby pożyczać tym którzy nie mają czym odpłacić ani oddać- innymi słowy , aby stawać się bliźnimi wielu , a niekoniecznie bliźnich pozyskiwać(bliźnich zyskujemy stając się ich ciężarem). 2 tys. lat nie wystarczyło aby zrozumieć tej nauki !.
Mikołaj 2019.07.14 13:01
Precyzując : Bliźni to osoby bardziej cenne niż rodzina i przyjaciele , bo oni wyciągają do nas pomocna dłoń nie będąc do tego zobligowani więzami krwi ani nawet przyjaźni ! . To dlatego miłosierdzie Boże jest ponad wszystkie dzieła , bo zachodzi ta sama zależność ,że grzesznik nie zasłużył na nie .Czemu jeszcze tego nikt nie wyłuszczył ?!. Po co tabuny teologów jadły chleb aż do teraz ?.
Mikołaj 2019.07.14 13:18
Jeszcze coś. W języku polskim jest ukryte bardzo dużo jak nie większość kluczy zrozumienia . I tak jest w tym przypadku. Słowo " blizna " pochodzi od słowa " bliźni" , czyli od osoby , która zabliźniła naszą ranę i pozostał po tym ślad; metafora wdzięczności .
KleruchaczeNieMająPrzyjaciółNawetZwierzęcych2019.07.14 12:21
Nadęte bredzenia kleruchacza oderwanego od społecznej rzeczywistości. Watykański kleruchacz to pasożyt w cynicznej pogoni za mamoną, który nie może mieć żadnych przyjaciół, bo musi wykorzystywać wszystkich bez wyjątku. Dzieci, dorosłych, starców. Od kołyski po grób - tylko zarobek na sprzedaży amuletów przeciw strachowi przed śmiercią. Trupia retoryka to 90% kato-treści sączonych jak jad.
Sebastian Lorenc2019.07.14 11:03
Jest podstawowa zasada. Żeby szanować drugiego człowieka, żeby go akceptować, żeby starać się go zrozumieć musimy najpierw polubić i zaakceptować siebie. Ludzie pogubieni, nieakceptujący siebie, swojego życia, nie lubiący siebie nigdy nie będą empatyczni w stosunku do kogoś innego. Widać to nawet w komentarzach na Frondzie. To ich "miłowanie bliźniego", jest tak "ogromne" , że aż czasem się zastanawiam skąd w ludziach tyle nienawiści.
Mateusz2019.07.14 12:04
Bo to jest jedyna w swoim rodzaju grupa katoli, nie wiem skąd się takie coś bierze, ale przynajmniej wśród tych co znam nie potrafiłbym wskazać nawet podobieństwa do tych z frondy.
Marian2019.07.14 12:58
Nadstawianie drugiego policzka bardzo was rozzuchwalilo wiec czasem trzeba oddac i to mocno zeby dotarlo do was
anonim2019.07.14 10:57
Dość już tego bredzenia o "świętości" jakiejś zbrodniczej sekty stworzonej przez parszywych i pazernych łajdaków gwałcących dzieci!