Polityka

Czarnek ostro do Rokity: „Od krytyka Tuska do jego mentalnego spadkobiercy?”

Przemysław Czarnek odpowiedział na gwałtowną krytykę Jana Marii Rokity, który oskarżył go o próbę przesunięcia Prawa i Sprawiedliwości w stronę polityki sprzyjającej Rosji. Wiceprezes PiS odrzucił te zarzuty i podkreślił, że pomoc walczącej Ukrainie nie może oznaczać rezygnacji z obrony polskiej racji stanu, pamięci o ludobójstwie wołyńskim oraz żądania partnerskiego traktowania Warszawy przez Kijów.

3 min czytania
Przemysław Czarnek
Przemysław Czarnek · fot. via Flickr.com/PiS

Polemika Czarnka została opublikowana 4 sierpnia 2026 roku w „Rzeczpospolitej”. Była odpowiedzią na wcześniejszy tekst Rokity zatytułowany „PiS staje się organizacją dywersyjną”, którego publikacji odmówił tygodnik „Sieci”. Po tej decyzji Rokita zakończył trwającą 13 lat współpracę z redakcją, a artykuł ukazał się ostatecznie na łamach „Rzeczpospolitej”.

– Sformułowana przez mojego krytyka teoria, iż swoimi działaniami próbuję dołączyć Polskę do „osi zła”, to jedynie dowód na to, że nie widzi on tego, co jest prawdziwym złem – napisał Czarnek.

Polityk PiS podkreślił, że jego ugrupowanie od lat ostrzegało przed rosyjskim imperializmem i po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny należało do najważniejszych zwolenników pomocy Ukrainie. Zaznaczył jednak, że bezpieczeństwo Polski i wsparcie dla Kijowa nie wykluczają walki o prawdę historyczną.

– Dobry strateg nie wybiera między frontami, tylko potrafi nimi zarządzać. Nie ma jakiejkolwiek sprzeczności w podejmowaniu działań, które doprowadzą do klęski Rosji w jej wojnie z Ukrainą, oraz w wymaganiu od władz w Kijowie uczciwości w relacjach z Polską – przekonywał.

Od opozycjonisty i „premiera z Krakowa” do ostrego krytyka PiS

Jan Maria Rokita wydaje się mieć długą i niejednoznaczną polityczną biografię. W czasach PRL działał w opozycji, był internowany podczas stanu wojennego i rozpracowywany przez Służbę Bezpieczeństwa. W katalogu Instytutu Pamięci Narodowej figurują między innymi materiały dotyczące jego działalności w Niezależnym Zrzeszeniu Studentów, ruchu Wolność i Pokój oraz dokumentacja operacyjna SB.

Na początku III Rzeczypospolitej przewodniczył sejmowej komisji badającej działalność Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w okresie PRL, powszechnie nazywanej komisją Rokity. Następnie był posłem Unii Demokratycznej i Unii Wolności, szefem Urzędu Rady Ministrów w gabinecie Hanny Suchockiej, a później jednym ze współtwórców Platformy Obywatelskiej. Największą popularność zdobył podczas komisji śledczej badającej aferę Rywina oraz kampanii PO prowadzonej pod hasłem „premier z Krakowa”.

Czarnek wykorzystał tę przeszłość do postawienia pytania, czy dawny krytyk Donalda Tuska nie zbliżył się obecnie do sposobu myślenia swojego byłego środowiska.

– Czyżby historia zatoczyła koło i niedoszły „premier z Krakowa” przeszedł drogę z krytyka działań partii Tuska do jego mentalnego spadkobiercy? – napisał wiceprezes PiS.

Do sporu włączył się także poseł Dariusz Matecki. W mediach społecznościowych opublikował materiały, które – jak czytamy – mają dotyczyć działalności zespołu pułkownika Jana Lesiaka w Urzędzie Ochrony Państwa w latach 1992–1993. Matecki stwierdza, że w okresie, gdy Rokita kierował Urzędem Rady Ministrów w rządzie Hanny Suchockiej, służby prowadziły działania operacyjne wymierzone w ugrupowania prawicowe i konserwatywne.

– Z szafy Lesiaka wyciągnęliśmy dokumenty, które nie pozostawiają złudzeń – napisał Matecki, sugerując polityczną odpowiedzialność ówczesnego zaplecza rządu za operacje prowadzone wobec środowisk prawicowych.

Warto przypomnieć, że określenie „szafa Lesiaka” odnosi się do dokumentów znalezionych w sejfie pułkownika Jana Lesiaka, oficera UOP. Materiały dotyczyły działań prowadzonych wobec części legalnie funkcjonujących ugrupowań politycznych na początku lat 90. 

Czarnek skoncentrował swoją odpowiedź przede wszystkim na polityce wobec Ukrainy. Zapowiedział, że Polska powinna wykorzystywać dostępne instrumenty nacisku, łącznie z możliwością blokowania wejścia Ukrainy do Unii Europejskiej, dopóki władze w Kijowie nie zmienią polityki historycznej dotyczącej OUN i UPA.

– Stanie na straży interesów polskich jest po prostu propolskie, a nie prorosyjskie – podkreślił. Dodał, że Polska powinna domagać się ekshumacji ofiar, partnerskich relacji gospodarczych i udziału polskich przedsiębiorstw w odbudowie Ukrainy.

Źródło: mp/Rzeczpospolita, IPN, Facebook, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej