15.05.12, 11:32

„Cristiada” wciąż nie może wypłynąć na szerokie wody. Lewica boi się kato-popkulturowej kontrewolucji?

Premiera filmu o powstaniu katolików w Meksyku w latach 1926-29 odbyła się misiąc temu w papieskim Instytucie Patrystycznym Augustinianum. Za realizacją filmu stoi meksykański producent Pablo Jose Barroso, który jest odpowiedzialny za głośny film „Guadalupe”. „Film opowiada o historii pięciu zwykłych ludzi, którzy stają w obronie swoich praw” - mówił reżyser Dean Wright w wywiadzie dla CNA. „W końcu trafiają w sam środek wojny domowej, gdzie muszę zdecydować, czy i jak daleko są w stanie pójść w obronie swojej wolności”- dodawał reżyser, który pracował przy takich obrazach jak „Władca Pierścieni” czy „Opowieści z Narni”. Osoby, które widziały film przekonują, że film robi piorunujące wrażenie. Główną rolę w obrazie gra znany ze swojego antykomunizmu oraz przywiązania do chrześcijaństwa hollywoodzki aktor i reżyser Andy Garcia, który wciela się w postać Enrique Gorostieta Velarde, przywódcy „chrystusowców”. „Jego celem było przywrócenie praw religijnych ludowi. Oglądamy jego powrót do wiary i odzyskanie  sensu życia” - wyjaśnia reżyser. Udział Garcii, który dowiódł w antycastrowskim „Hawana. Miasto Utracone”, że potrafi iść na przekór hollywoodzkiemu mainstreamowi, gwarantuje, że obraz nie będzie bajkową wersją katolickiego powstania.  W obrazie występuje również legenda kina Peter O’Toole, który wciela się w postać księdza Christophera co tylko może wzmacniać walory scenariusza. Aktor nie bierze udziały w miałkich produkcjach.

Film opowiada historię prześladowań jakich doświadczyli katolicy w lewicowym Meksyku. W 1926 roku prezydent Meksyku Plutarco Elias Calles zaczął wprowadzać antyklerykalne przepisy, które uderzały w Kościół katolicki. Calles był masonem i socjalistą nazywanym „antychrystem”. Za jego rządów zamknięto szkoły katolickie i większość kościołów oraz zarządzono przymusową rejestrację wszystkich księży. W odpowiedzi powstała „Krajowa Liga Obrony Wolności Religijnej”, która zorganizowała akcję obywatelskiego nieposłuszeństwa, który polegał m.in. na bojkocie wszystkich państwowych przedsiębiorstw i instytucji. Dwa miliony Meksykan podpisały petycję do władz z żądaniem anulowania antykatolickich zapisów konstytucji. Wówczas wybuchło powstanie, które przeszło do historii pod nazwą cristiady, a jej uczestnicy zasłynęli jako cristeros czyli chrystusowcy. W ciągu kilku lat w walce z socjalistami zginęło około 90 tysięcy ludzi.

/

„Dlaczego jest tak trudno znaleźć firmę, która zajęła by się dystrybucją filmu, pozostaje tajemnicą” pytał Barroso podczas marcowej premiery w Watykanie. Producent w jednym z wywiadów opowiadał jak wyglądały jego próby by wprowadzić film na ekrany i jak dziwnym trafem jego oferta byłą torpedowana przez wielkich graczy w świecie filmu. „Zwróciliśmy się do wszystkich głównych firm w sektorze filmowym, zgodnie z przyjętą praktyką, nie pomijając niczego. Byliśmy przekonani, że doskonała jakość techniczna filmu, jego przekonywująca historia i znakomita obsada, ze światowej sławy aktorami w rolach głównych mogą być pomocne, a mimo to przez wiele miesięcy nie uzyskaliśmy nic, tylko przeszkody”. Producent mówił, że żaden z dystrybutorów nigdy nie zapoznał się ze szczegółami scenariusza, ale wiedział, że film będzie klapą i jest…niszowy. Katolicki portal La Bussola Quotidiana zauważył jednak, że ta argumentacja jest czystym kuriozum i przypomniał, że za jego realizację odpowiada laureat Oscara za efekty specjalne do „Władcy Pierścieni” a film jest przepełniony gwiazdami. Na dodatek traktowanie „Cristiady” jako filmu niszowego musi budzić uśmiech politowania. Chyba, że dystrybutorzy uważają, że katolicy są w katakumbach…

/

Film na ekranach meksykańskich kin pojawił się w kwietniu i dystrybuuje go 20th Century Fox. W czerwcu ma w końcu wejść do amerykańskich kin. Nie zanosi się jednak na to by miał on promocję choćby w połowie podobną do tej jaką cieszyły się bełkotliwe gnioty na podstawie Dana Browna w reżyserii Rona Howarda. „Cristiada” jest filmem, który musi drażnić lewicowy establishment w świecie filmu. Opowiada w końcu o katolickim powstaniu w czasie ateistycznej pierekowski dusz, która jest coraz mocniej widoczna w dzisiejszym świecie. Na dodatek film jest zrealizowany w spektakularny sposób i może przyciągnąć do kina całe rzesze młodych ludzi wychowanych na popkulturze. A to jest zagrożenie wręcz śmiertelne. Pozostaje oczekiwać na meksykańską superprodukcję. Miejmy nadzieję, że nie podzieli ona losy znakomitego hollywoodzkiego „There be dragons” o założycielu Opus Dei, które do dziś nie może doczekać się szerokiej dystrybucji w Polsce. Czy taki sam los spotka groźną laicy sów „Cristiadę”?  A może będzie ona popkulturową kontynuacją katolickiej rewolucji, która uratowała wiarę w Chrystusa w Meksyku?

 

Łukasz Adamski

Komentarze

anonim2012.05.15 11:53
<p>Wreszcie Panie Adamski dostrzegł Pan coś bardzo istotnego, a nie chłam z pralni. Na ten film czekam odkąd był kręcony... Tak na marginesie jak Pan się odniesie do postawy naszych przyjaci&oacute;ł Amerykan&oacute;w, kt&oacute;rzy jawnie wspierali siły rzadowe w tym konflikcie dając upust swojemu protestanckiemu, antykatolickimu fanatyzmowi (choćby z diabłem byle na katoli)? Takie korzenie ma nekonserwa...</p>
anonim2012.05.15 12:07
<p>przecież film jest antysemicki i szerzy teorie spiskowe o masonach.</p>
anonim2012.05.15 12:20
<p>\"<span \" : verdana,geneva; font-size: small;\">W obrazie występuje r&oacute;wnież legenda kina Peter O&rsquo;Toole, kt&oacute;ry wciela się w postać księdza Christophera co tylko może wzmacniać walory scenariusza. Aktor nie bierze udziały w miałkich produkcjach\". Z całą sympatią dla odtw&oacute;rcy roli Lawrence\'a - to nie jest to prawda. Dość spojrzeć na listę: http://www.filmweb.pl/person/Peter+O%27Toole-4924 by zauważyć, że zwłaszcza przez ostatni 20 lat O\'Toole grywał nawet krzesła w poślednich produkcjach, wg zasady że żadna gaża nie śmierdzi. Nie dajmy się więc ponosić sympatii do omawianego filmu. </span></p>
anonim2012.05.15 13:08
<p>Wyczepizm</p>
anonim2012.05.15 18:18
<p>@Antysemici Szerzenie teorii spiskowych jest zarzutem tylko w mediach mainstreamowych. Tutaj się o tym bez kompleks&oacute;w ani uprzedzeń dyskutuje.</p>
anonim2012.05.15 21:42
<p>Nie wierzę, że wierzysz w to co piszesz!</p> <p>Każdy ma prawo? Owszem, ale nie tak, że się wchodzi do cudzego domu, szydzi się z gospodarzy, indoktrynuje na swoją modłę i pr&oacute;buje przestawiać meble,</p> <p>Od tego ma swoje włości i niech do nich wraca, gdy jest nieproszony!</p> <p>Tylko ze taki, wyrzucony na pysk, wraca z zafajdanymi buciorami oknem!</p>
anonim2012.05.16 6:08
<p>@Obiektywny, @Antysemicki - po ile wy macie lat? \"0\"!</p>
anonim2012.05.24 7:31
<p>A kiedy w Polsce? Dobrze, że powstają takie filmy. Nota bene film o św. J.Escrivie jest świetny.</p>
anonim2012.12.2 22:01
Na torrentach jest. Jak na razie tylko taką drogą niestety można obejrzeć ten film.