Sprawę skomentował minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Odnosząc się do informacji o planowanej obecności Karola Nawrockiego podczas gali UFC organizowanej na terenie Białego Domu, napisał na serwisie X: „Trzymam kciuki, aby prezydent Karol Nawrocki wszedł co najmniej do półfinału”.
Wpis szefa polskiej dyplomacji szybko spotkał się z reakcją otoczenia prezydenta. Szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz odpowiedział krótko: „Przywieźć Panu coś z Waszyngtonu?”. W ten sposób internetowa wymiana zdań przerodziła się w kolejny epizod politycznego sporu między obozem rządowym a Pałacem Prezydenckim.
Sam fakt zaproszenia Karola Nawrockiego przez Donalda Trumpa jest jednak szeroko komentowany również z innego powodu. Od objęcia urzędu obecny prezydent Polski utrzymuje intensywne kontakty z administracją amerykańską. W ostatnich miesiącach wielokrotnie dochodziło do spotkań i rozmów na najwyższym szczeblu, a Donald Trump publicznie podkreślał znaczenie relacji polsko-amerykańskich. Reuters przypominał wcześniej, że Trump wskazywał Polskę jako jednego z najbliższych sojuszników Stanów Zjednoczonych w Europie i zapowiadał dalsze wzmacnianie obecności wojskowej USA nad Wisłą.
Według doniesień medialnych, centralnym punktem niedzielnych uroczystości ma być gala UFC przygotowywana na terenie Białego Domu. Organizatorzy zapowiadają widowisko z udziałem siedmiu walk oraz specjalną oprawę związaną zarówno z obchodami amerykańskiego Dnia Flagi, jak i jubileuszem 250-lecia Stanów Zjednoczonych.
Wymiana uszczypliwości między Radosławem Sikorskim a współpracownikami prezydenta pokazuje jednak, że nawet wydarzenia o charakterze towarzyskim i symbolicznym stają się dziś elementem ostrej walki politycznej. Dla jednych zaproszenie od Donalda Trumpa jest dowodem silnej pozycji Polski w relacjach z Waszyngtonem, dla innych – jedynie okazją do politycznych żartów.
W tle tych sporów pozostaje jednak znacznie poważniejsza debata dotycząca relacji polsko-ukraińskich. Coraz częściej w przestrzeni publicznej pojawiają się głosy, że decyzje władz Ukrainy dotyczące polityki historycznej, w tym honorowania postaci związanych z Organizacją Ukraińskich Nacjonalistów i UPA, są odbierane w Polsce jako działanie godzące w pamięć ofiar rzezi wołyńskiej. Krytycy tych działań argumentują, że gloryfikacja osób odpowiedzialnych za zbrodnie na polskiej ludności cywilnej stanowi policzek wymierzony polskiej pamięci historycznej i wymaga stanowczej reakcji władz państwowych. W tym kontekście pojawiają się postulaty ponownego rozpatrzenia zasadności utrzymywania najwyższych polskich odznaczeń przyznanych Wołodymyrowi Zełenskiemu.
Przywieźć Panu coś z Waszyngtonu?@sikorskiradek pic.twitter.com/UsdvqAlQU7
— Marcin Przydacz (@marcin_przydacz) June 10, 2026
