Wiadomości
Plany wspaniałe a wyszło jak zwykle czyli wielkie nic. Nadal trzęsiemy się po dwupasmowych asfaltówkach, mimo, że od czasu do czasu uroczyście otwiera się kolejny odcinek jakiejś tam autostrady. Ciekawe jest to, że parę lat temu otwierano z pompą (choć z rzadka) odcinki pięćdziesięcio- a zdarzało się, że i stukilometrowe. Teraz otwiera się 5 kilometrów, oczywiście równie uroczyście. Zgodnie z logiką za kilka lat jakiś wielce szanowany VIP uroczyście przetnie wstęgę przed dwudziestometrowym odcinkiem, który właśnie otwarto po przyspieszonej, pięcioletniej budowie. Stadiony co prawda się pojawiają, tylko jakoś na przykład Narodowego nie da się otworzyć, a to z powodu schodów a to innej awantury. Dobrze, że chociaż gminy parę Orlików zbudowały, w razie czego i premier będzie miał gdzie zagrać i mecz otwarcia będzie można zorganizować. Co do hoteli i innych cudów… nie ma o czym mówić. Dosłownie.