Wiadomości
Reklamujący się (skutecznie zresztą), światowej sławy guruateizmu „racjonalnego" Richard Dawkins rzuca przed nami swoje perły. Wśród swoich wypowiedzi ma i tę na temat pedofilii. Właściwie chodzi o „lekką pedofilię" (mild pedophilia). Normalni ludzie, słysząc takie określenie, zaskoczeni pytają: ale co to jest „lekka" pedofilia? Ktoś może mieć pociąg seksualny do dzieci, ale tylko taki „lekki"? Aby nie brnąć dalej w te wyobrażenia o jakkolwiek zwanej pedofilii pytamy się: po co komu takie określenie? Czyżby istniała potrzeba stopniowania ogromu cierpień dzieci wykorzystanych seksualnie? Dawkins odpowiada na to pytanie twierdząco. Co więcej stwierdza, że obmacywanie, obnażanie się nie wyrządza w naszych pociechach długotrwałych szkód. Nie można więc tego tak surowo karać. Ale dlaczego ktoś miałby łagodzić kary pedofilów, stopniować to, czy moje dziecko zostało skrzywdzone tylko „lekko", więc przestępca nie zasługuje na surowy wyrok?