Tam, gdzie zaczyna się przemoc, także wobec homoseksualistów, tam kończy się chrześcijaństwo
Parady homoseksualistów przetaczają się wesołym korowodem przez ulice miast na całym świecie. W Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Australii czy Europie Zachodniej nie wywołują większych emocji. Po prostu na tyle wrosły w świadomość ludzi, że stały się pewnym elementem krajobrazu i nikt się nimi jakoś specjalnie nie przejmuje. Inaczej jest w miejscach, których do cna nie zepsuła jeszcze moralna zgnilizna Zachodu. Rosyjska Duma na przykład przegłosowała zakaz szerzenia propagandy, a polskie „Parady Równości” co roku napotykają na przeszkody w postaci kontrmanifestacji obrońców tradycyjnej rodziny.