Każdemu, kto ma, będzie dodane; a temu, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma
Powiadam wam: Każdemu, kto ma, będzie dodane; a temu, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma
Kategoria
Podkategoria: Wiara
Powiadam wam: Każdemu, kto ma, będzie dodane; a temu, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma
Gdy św. Tomasz z Akwinu podawał w „Sumie teologicznej” swoich pięć dowodów na istnienie Boga, zaczął, paradoksalnie, od przytoczenia argumentów przeciwko Jego istnieniu. Te argumenty, od starożytności wysuwane przez niewierzących, są zasadniczo dwa: że świat sam siebie wystarczająco tłumaczy i że zło w świecie przeczy istnieniu Boga. Wierzący muszą znaleźć na te zarzuty odpowiedź, a w szczególności wyjaśnić, dlaczego, choć Bóg jest dobry, w świecie jest tyle zła. Pytanie o pochodzenie zła nie jest tożsame z pytaniem o pochodzenie i sens cierpienia, ale obie te kwestie są powiązane.
Czy to jest możliwe, aby umarli mogli ukazywać się żywym? Owszem jest, dzięki Dobroci Bożej!
Na to Jezus rzekł do niego: «Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł odszukać i zbawić to, co zginęło».
Niestety - Boże, zachowaj od tego i mnie, i każdego! - jeżeli umrę w stanie grzechu, zobaczę siebie jako jedną wielką obrzydliwość duchowego spustoszenia - ojciec Jacek Salij OP.
Jezus mu odrzekł: «Przejrzyj, twoja wiara cię uzdrowiła».
Dla pierwszych słuchaczy Ewangelii figi, lato i koniec były ściśle powiązane w ich umysłach, czyniąc ten obraz nie tylko jedną z „rzeczy, które mają przyjść lub ukazujących oznaki jej nadejścia”, ale były bardzo potężną, skondensowaną metaforą czasu nakierowanego na Boży sąd – pisze dr Faydra Shapiro, specjalistka od współczesnych relacji żydowsko-chrześcijańskich, w komentarzu dla Centrum Heschela KUL na niedzielę 17 listopada.
Słowo „jałmużna” w obecnych czasach jest coraz mniej popularne, stopniowo odchodzi w zapomnienie. Większości kojarzy się negatywnie, utożsamiamy ją z litością, wymuszonym współczuciem i drobnymi monetami. Zapominamy, że jałmużnę powinniśmy czynić z radością i ochotą oraz na różne sposoby...
«W owe dni, po wielkim ucisku, „słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku. Gwiazdy będą spadać z nieba i moce na niebie” zostaną wstrząśnięte. Wówczas ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w obłokach z wielką mocą i chwałą. (Mk 13, 24-26)
Elżbieta urodziła się w 1207 r. w Bratysławie lub na zamku w Sarospatah jako trzecie dziecko Andrzeja II, króla Węgier, i Gertrudy, siostry św. Jadwigi Śląskiej. Miała zaledwie 4 lata, gdy została zaręczona z Ludwikiem IV, późniejszym landgrafem Turyngii. Wychowywała się wraz z nim na zamku Wartburg. Wyszła za niego za mąż zgodnie z zamierzeniem swojego ojca dopiero 10 lat później, w roku 1221, mając 14 lat. Z małżeństwa urodziło się troje dzieci: Herman, Zofia i Gertruda. Po 6 latach, w 1227 r. Ludwik zmarł podczas wyprawy krzyżowej w Brindisi we Włoszech. Tak więc Elżbieta została wdową mając 20 lat.
W roku 1917 od 13 maja do 13 października, z wielką regularnością, w trzynaste dni każdego miesiąca, w małej portugalskiej wiosce Fatima miały miejsce tzw. objawienia fatimskie. Według relacji trojga dzieci Matka Boża objawiła całej ludzkości trzy tajemnice, które (z pominięciem pierwszej tajemnicy) zawierały proroctwa co do dalszych dziejów świata.
Trzynastowiecznej niemieckiej mistyczce św. Gertrudzie z Helfty Bóg objawił niezwykłą modlitwę, która ma posiadać potężną moc uwalniania z czyśćca aż tysiąca dusz w nim cierpiących.
"A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę".
W czasach ZSRR sowieccy ateiści kpili sobie z ludzi wierzących w istnienie nieśmiertelnej ludzkiej duszy, twierdząc, że jej nie ma, bo nie widać jej na prześwietleniu. Inni byli przekonani, że dusza ludzka jest materialną energią i da się ją badać, ale są i tacy ateiści, dla których dusza to tylko produkt ludzkiego mózgu lub zwykłe złudzenie.