Wiadomości
Nie sposób nie zaznaczyć, że nowy film Anity Gargas już widziałem.Nowy, jest tu pojęciem kluczowym wcale nie dlatego, że premierę będzie miał dopiero w środę o 21.30, ale dlatego, że Gargas tragedię Smoleńską pokazuje właśnie – w nowy sposób. Bez piedestału, do którego po 74. miesiącach "od największej tragedii po II wojnie światowej" (jak nazwał to w uchwale Sejm), do którego już w jakiś sposób przywykliśmy (choć pogodzić się – po prostu – nie sposób). W bardzo prosty, zwyczajny, ludzki. I przez to – przejmujący. To też nowa Gargas – na co dzień bezkompromisowa, nierzadko wręcz ostra, dziennikarz śledcza, chowając się tutaj za reżyserią, scenariuszem i oprawą muzyczną, otwiera też nowy rozdział w swojej twórczości. "W imię honoru" to opowieść trzech wdów po najwyższych dowódcach Wojska Polskiego – Operacyjnym, Marynarki Wojennej, Wojsk Lotniczych i Obrony Powietrznej. Nie ma innych, najważniejszych postaci polskiej polityki. Nie ma polityki wcale. Jest trzech z dziewięciu generałów z