Wiadomości
Od samego początku byłem apologetą programu 500+, ponieważ nie widzę w nim żadnego rozdawnictwa, ale najlepiej wydane pieniądze z podatków w ostatnim ćwierćwieczu. Wszystkie demony jakie się zleciały do twórców i zwolenników programu przepoczwarzyły się w śmieszne ludki. Program działa idealnie, samo wdrożenie było modelowe, wypłaty wpływają na konta bez zakłóceń, a budżet nie tylko się nie rozsypał, ale zaliczył wzrost dochodów i spadek deficytu. Wiadomym jest, że te pieniądze nie biorą się znikąd, tylko „z moich podatków”. Ano właśnie, magiczne zawołanie wszelkiej maści cwaniaków – „z moich podatków” i dalej cała litania, czego to sobie cwaniak nie życzy finansować. Oczywiście kryteria cwaniactwa są proste, kto jest melomanem ten nie życzy sobie budowania stadionu narodowego, bo nie starczy na dotowanie opery. Kto ma 20 lat, temu nie w smak rewaloryzowanie emerytur i tak dalej. Zastanawiam się, czy ze swoim podejściem do życia nie powinienem się udać do specjalisty od głowy? Nie mam