Wiadomości
Skala represji stosowanych przez władze na Białorusi budzi zdziwienie. Demonstrantów jak na lekarstwo, a władze dokonują aresztowań na niemałą skalę. Paradoksalnie jest w tym jednak żelazna logika. Reżim zakłada, że jeśli dziś zbierze się 5.000 ludzi i nikt nie zostanie aresztowany, to jutro zbierze się 50.000 ludzi i będzie "Ploszcza". Innymi słowy Aleksander Łukaszenka to jednak nie Wiktor Janukowycz (albo Mohammad Reza Shah Pahlawi), którzy nie reagowali na protesty siłą, gdy ją jeszcze mieli, a użyli jej, gdy już jej de facto nie mieli i gdy było już za późno.