Niemcy
Że jestem niemieckim katolikiem, poznałem we Francji. To było podczas jednej z wielkich pielgrzymek z Paryża do Chartres, z okazji Zesłania Ducha Świętego; najbardziej znaczący poeta, eseista, mówca i wydawca czasopism „renouveau catolique”, Charles Peguy zainicjował je przed I wojną światową. Po Soborze Watykańskim II popadły w zapomnienie, podobnie, jak wiele popularnych pobożnych ćwiczeń, by zostać przypomnianymi przez ruch na rzecz tradycji katolickiej. W laickim Paryżu nadal budzą niedowierzanie i czasem oburzenie, gdy przed katedrą Notre Dame ustawia się pochód dziesiątek tysięcy ludzi, którzy wczesnym rankiem rozpoczynają drogę przez ciche ulice. Trzeba umieć wędrować, by w szybkim tempie przejść sto dwadzieścia kilometrów, które trzeba pokonać w trzy dni. W drodze modli się i śpiewa; podczas każdego postoju wokół obozu rozkładają się księża w komżach i fioletowych stułach, by wysłuchać spowiedzi, a na jednej z piękniejszych polan w bukowym lesie w Rambouillet celebruje się uroc