Grzech w chrześcijaństwie. Czyli co?
Kto krzywdzi człowieka, ten zadaje ból Bogu, bo Jezus utożsamia się z każdym z nas.
Kategoria
Sekcja: Duchowość i wiara
Kto krzywdzi człowieka, ten zadaje ból Bogu, bo Jezus utożsamia się z każdym z nas.
„On mnie widział” – mówił po latach o jednej z decydujących chwil swego życia Roman Brandstaetter. Poeta po prostu poczuł się widziany przez mającego na wizerunku zamknięte oczy Ukrzyżowanego Chrystusa. Niedługo potem „otworzył Nowy Testament jak się otwiera drzwi prowadzące do domu”.
Co nas bardziej zmienia i nawraca? Oglądanie zła i jego konsekwencji, czy osobiste spotkanie z Jezusem? Nie dla wszystkich ta odpowiedź jest jasna, dlatego popatrzmy dziś na egzorcyzm Jezusa nad opętanym Gerazeńczykiem. Kto tu tak naprawdę się nawrócił?
Czytając 1 List św. Jana. Przebóstwienia i pożądliwość
PIERWSZE CZYTANIE Dawid ucieka przed Absalomem
Jan Bosko urodził się 16 sierpnia 1815 r. w Becchi (ok. 40 km od Turynu). Był synem piemonckich wieśniaków. Gdy miał 2 lata, zmarł jego ojciec. Jego matka musiała zająć się utrzymaniem trzech synów. Młode lata spędził w ubóstwie. Wcześnie musiał podjąć pracę zarobkową. Kiedy miał 9 lat, Pan Bóg w tajemniczym widzeniu sennym objawił mu jego przyszłą misję. Zaczął ją na swój sposób rozumieć i pełnić. Widząc, jak wielkim powodzeniem cieszą się przygodni kuglarze i cyrkowcy, za pozwoleniem swojej matki w wolnych godzinach szedł do miejsc, gdzie ci popisywali się swoimi sztuczkami, i zaczynał ich naśladować. W ten sposób zbierał mieszkańców swojego osiedla i zabawiał ich w niedziele i świąteczne popołudnia, przeplatając swoje popisy modlitwą, pobożnym śpiewem i "kazaniem", które wygłaszał. Było to zwykle kazanie, które tego dnia na porannej Mszy świętej zasłyszał w kościele parafialnym.
Chciałbym poruszyć bardzo trudny problem, który dotyczy zarówno Europy jak i Ameryki. W obu tych regionach coraz powszechniejsze jest zjawisko pojawiania się sekt: satanistycznych, świadków Jehowy, sekt wywodzących się z religii wschodu (np. buddyzmu) oraz innych religii, które nie akceptują w Jezusie Boga i egzystują poza Prawdą. Powszechny staje się również ateizm, już nie filozoficzny, ale praktyczny. Ludzie żyją dziś pieniądzem i seksem, które stały się „bogami” dnia dzisiejszego.
Zmagający się z wieloma problemami polski Kościół realizuje zadanie przeprowadzenia na szczeblu diecezji i parafii nowego synodu. Niewielu wiernych zainteresowało się dotąd Synodem ds. synodalności. Tymczasem, synodalną pustkę chcą wykorzystać rewolucyjne grupy, które już naciskają na Episkopat radykalnie lewicowymi postulatami. Czy to początek końca Kościoła, jaki znamy? Pytanie to stawiają autorzy broszury, która zyskuje popularność w sieci.
Fragment książki: "Uwierzcie w koniec świata!". Z o. Joachimem Badeni rozmawia Judyta Syrek.
„Różaniec Święty, to bardzo potężna broń. Używaj go z ufnością, a skutek wprawi cię w zdziwienie” – uczył św. Josemaria Escriva do Balaguer. Modlitwa różańcowe jest nabożeństwem wyjątkowo umiłowanym przez Boga. Za pośrednictwem Najświętszej Maryi Panny, na różańcu przez wieki chrześcijanie wypraszają niezliczone łaski i dary. Tego ogromu łask doświadczyło wielu Polaków, którzy w sposób szczególny upodobali sobie to maryjnie nabożeństwo.
Kościół od lat stoi na pierwszej linii walki z trądem prowadząc leprozoria dla chorych i ośrodki edukacyjne dla dzieci z rodzin trędowatych. Chrześcijanie często są jedynymi, którzy niosąc im pomoc w praktyce walczą z wszechobecnym systemem wykluczenia społecznego, jaki generuje ta choroba. W ostatnią niedzielę stycznia obchodzony jest Światowy Dzień Trędowatych. W tym roku pod hasłem „Zjednoczeni dla godności”.
Szkaplerz, to część średniowiecznego ubioru. Nie znano wówczas jeszcze kroju stroju męskiego spodni, koszuli i marynarki. Podobne do dzisiejszych stroje pojawiają się w późnym średniowieczu i z początku były bardzo drogie. Ubodzy mężczyźni długo jeszcze będą ubierać się w długie tuniki, z kapturami, chroniącymi od słońca i deszczu, do których, w najprostszy sposób, pod kątem prostym doszywano rękawy. Podczas pracy ten strój łatwo plamił się z przodu, z tyłu zaś łatwo go było zabrudzić siadając. Ciągłe pranie było uciążliwe i w zawiązku z tym przez tę suknię przewieszano długi, prosty pas materiału, który z przodu i z tyłu ochraniał ciało. Nazywano tę część ubioru szkaplerzem. Do dzisiaj szkaplerz stanowi element wielu habitów zakonnych.
Obawy przed zarażeniem się w świątyni „mogą, ale nie muszą” usprawiedliwiać nieobecność na niedzielnej Eucharystii – zauważa kanonista ks. dr. Rafał Kaniecki.