Świadectwo
W piątek przeczytałem coś, co Monika Olejnik zatytułowała: "Ale jaja!". Pora była nie po temu, aby się tym zajmować; teraz - czemu nie? Pani redaktor postawiła pytanie: "...kto był pierwszy - prezes czy jajko?" - ale o tym potem, bo ważniejsze wydają się trzy pierwsze zdania. Ważniejsze, bo mówią wszystko o całym tekście: "Mamy Trybunał Konstytucyjny, który nie jest akceptowany przez partię rządzącą. Mamy orzeczenie TK, którego nie chce opublikować rząd. Ba, mamy nawet prezesa partii rządzacej, który grozi premier sądem, jeżeli ta opublikuje orzeczenie." Zdania trzy, a stosunek w nich do realiów jeden i ten sam - czyli fałsz: co do Trybunału w takiej postaci, jaka jest, nikt nie ma zastrzeżeń - co innego, jeśli idzie o aktywność Prezesa; nie mamy orzeczenia TK, a tylko notatkę ze spotkania dwunastu sędziów; prezes partii rządzącej nie groził pani premier, a tylko wyjaśniał, dlaczego ona nie może opublikować tej notatki jako orzeczenia; bo to byłoby złamanie prawa, za co grozi odpowiedz