Kościół
Światowe Dni Młodzieży. Papież przyjeżdża do Polski. Na lotnisku wita go delegacja Komitetu Obrońców Demokracji, były prezydent acz wciąż w pogotowiu Bolesław Wałęsa, lider opozycji Ryszard Petru, jego przyszły koalicjant Grzegorz Schetyna, największy z obrońców konstytucji Andrzej Rzepliński, a gdzieś w tle obecnie urzędujący prezydent Andrzej Duda z małżonką i tymczasowa premier Beata Szydło. Franciszek od progu ściska się z Mateuszem Kijowskim, gratuluje Wałęsie obalenia komuny, mówi, iż pokłada nadzieję w przyszłym polskim rządzie pod kierownictwem Ryśka Petru, który na to odpowiada "dziękuję Benedykcie". Papież uśmiecha się. Słynie przecież z poczucia humoru, którego brakuje polskiej prawicy. No właśnie, na oficjalnym spotkaniu z Andrzejem Dudą, na które tak naprawdę nie ma ochoty po tym co usłyszał od Komisji Europejskiej, długo i cierpliwie tłumaczy prezydentowi, jak ważną rolę stanowi konstytucja i namawia do bezzwłocznego zaprzysiężenia sędziów wybranych przez poprzedni parlam