Trumny wracają do Rosji. Już 3 tysiące zabitych Rosjan
Dziennikarka gazety „Nowyj Region” przeprowadziła rozmowę w Jekaterynburgu z przyjacielem jednego z zabitych rosyjskich żołnierzy. „Mieszkaliśmy z Antonem na jednej klatce schodowej. Jedynak, sportowiec, spokojny chłopak. W zeszłym roku wzięli go do wojska. Za dwa miesiące miał przejść do rezerwy. Nie zdążył” – opowiada Maksim Prokopiew. Dodaje, że dostarczono go do domu „w postaci spalonego mięsa”. „Rodzicom kazali się zamknąć, nigdzie nie pisać, do nikogo się nie zwracać” – dodaje Prokopiew.