Wiadomości
Katastrofa, taka jak ostatnio z niemieckim airbusem, musiała się w końcu wydarzyć. Nie tylko ze względu na ryzykowne przepisy wprowadzone w lotnictwie pasażerskim po zamachach na Nowy Jork z 11 września 2011 r. Przed skutkami tych rozwiązań ostrzegał dwa miesiące temu holenderski pilot Jan Cocheret. Opisany przez niego scenariusz, w którym kapitan samolotu wychodzi do toalety i nie może już powrócić za stery z powodu zablokowania drzwi do kabiny przez drugiego pilota, został właśnie zrealizowany z morderczą precyzją. Ale katastrofa taka musiała się kiedyś wydarzyć również ze względu na obłęd, w którym coraz bardziej pogrąża się nasza cywilizacja.Pikujący w alpejskie zbocza samolot niemieckich linii Germanwings, za którego sterami zasiadał człowiek mający poważne zaburzenia w ocenie siebie i całej rzeczywistości, jest smutnym obrazem naszego świata. Dla zabarykadowanego w kokpicie pacjenta, który powinien być właśnie na zwolnieniu lekarskim, a nie za sterami samolotu, nie miały wówczas