Matka Kurka: Co będzie, gdy ktoś ważny pójdzie siedzieć? Będzie normalnie!
Nieustannie powraca wątek dotyczący czegoś, co można nazwać marketingiem „wymiaru sprawiedliwości”. Bierze się jakąś sprawę lub delikwenta, a następnie szacuje, czy warto go wsadzić, czy strach postawić zarzuty. Obecnie na tapecie jest troje takich ważniaków, jednego pominę, żeby siebie i Czytelników nie męczyć, ale dwóch, aż się prosi o podsumowanie. Jego Kabotyńskość Rzepliński wystąpił w programie znanej w PRL-u dziennikarki i oświadczył, że jego działania są poza jurysdykcją prokuratury. Jego Kabotyńskość poszedł dalej i w ogóle się wyłączył z prawa, na zasadzie sądzić to ja, ale nie mnie. Nie znający prawa koń by się uśmiał, natomiast jako tako orientujący się w prawie człowiek, bez zaglądania do kodeksów wie, że Kabotyńskość bredzi.