Polityka

Zamrażanie majątków i sankcje za „manipulację informacyjną” - rząd Tuska szykuje niebezpieczne przepisy!

Zamrażanie kont bankowych, przymusowy zarząd nad przedsiębiorstwami, przejmowanie majątku, kary finansowe sięgające 20 mln zł i nawet 12 lat więzienia za określone naruszenia sankcji. Tak daleko idące rozwiązania przewiduje rządowy projekt ustawy o środkach ograniczających, oznaczony drukiem sejmowym nr 3003.

3 min czytania
Cenzura
Cenzura · fot. via Pixabay.com

Jak można się dowiedzieć, szczególne kontrowersje buduje możliwość wpisywania osób i organizacji na krajową listę sankcyjną w związku z zarzutami dotyczącymi manipulacji informacyjnej. Pojawiają się poważne pytania o bezpieczeństwo praw obywatelskich, ochronę własności prywatnej i granice władzy administracyjnej państwa.

Projekt przygotowany przez rząd Donalda Tuska, pod kierownictwem Ministerstwa Spraw Zagranicznych, trafił do Sejmu w sierpniu 2026 roku. Oficjalnym celem regulacji jest między innymi wdrożenie unijnej dyrektywy 2024/1226, dotyczącej karania za naruszanie i obchodzenie sankcji.

Jednak dokument wykracza poza samo wykonanie tego obowiązku. Przewiduje również odrębny, krajowy system środków ograniczających, umożliwiający podejmowanie dotkliwych decyzji wobec osób fizycznych, przedsiębiorstw i organizacji.

Podczas pierwszego czytania projektu wiceminister spraw zagranicznych Władysław Teofil Bartoszewski wyjaśniał:

– Mówiąc po polsku, środki ograniczające to w normalnym języku są sankcje.

Rząd uzasadnia nowe rozwiązania koniecznością skuteczniejszego przeciwdziałania wspieraniu rosyjskiej agresji na Ukrainę, obchodzeniu sankcji oraz zagrożeniom dla bezpieczeństwa narodowego.

Krajowa lista sankcyjna - wystarczy decyzja ministra, aby zamrozić majątek?

Największe zastrzeżenia budzi zakres uprawnień, które projekt przyznaje administracji rządowej. Zgodnie z proponowanymi przepisami minister właściwy do spraw wewnętrznych miałby prowadzić krajową listę sankcyjną. Wpisanie na nią określonej osoby lub podmiotu pozwalałoby na zastosowanie dotkliwych ograniczeń majątkowych.

W art. 6 projektu wskazano między innymi „zamrożenie środków finansowych lub zasobów gospodarczych”.

Przewidziano również mechanizmy zarządu przymusowego nad majątkiem oraz możliwość jego sprzedaży, a w określonych okolicznościach także przejęcia własności na rzecz Skarbu Państwa lub innego podmiotu.

Szczególnie niepokojąca jest natychmiastowa wykonalność decyzji administracyjnych. Od wpisu na listę sankcyjną nie przysługiwałby wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy. Wprawdzie obywatel mógłby skierować skargę do sądu administracyjnego, ale samo zaskarżenie decyzji nie wstrzymywałoby automatycznie jej skutków. W praktyce oznacza to ryzyko, że przedsiębiorca utraci możliwość dysponowania swoim majątkiem jeszcze przed zakończeniem sądowej kontroli decyzji urzędników.

Projekt przewiduje ponadto administracyjne kary finansowe do 20 mln zł za określone naruszenia obowiązków sankcyjnych oraz odpowiedzialność karną, w najpoważniejszych przypadkach sięgającą 12 lat pozbawienia wolności.

Sankcje za manipulację informacją?

Szczególnie niebezpieczny precedens może stanowić wprowadzenie do krajowego systemu sankcyjnego przesłanki dotyczącej ingerencji i manipulacji w środowisku informacyjnym. W wersji projektu przyjętej przez komisje sejmowe pojęcie to powiązano z celowym, systematycznym i skoordynowanym działaniem informacyjnym, stwarzającym poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego i służącym interesom państw lub podmiotów objętych sankcjami.

Projekt zawiera jednocześnie zastrzeżenie chroniące korzystanie z wolności wyrażania poglądów oraz działalność dziennikarską, publicystyczną i wydawniczą, o ile nie stanowią one świadomego udziału w opisanej ingerencji. Nie usuwa to jednak całkowicie wątpliwości co do sposobu interpretowania przepisów przez administrację.

W obszernej analizie projektu publicystka Agnieszka Stelmach ostrzega, że krajowy mechanizm sankcyjny może stać się „pałką na niepokornych obywateli”. Jej zdaniem szczególnie groźne byłoby wykorzystywanie nieostrych przesłanek informacyjnych do represjonowania osób i organizacji krytycznych wobec władzy.

To poważny zarzut, który wymaga oceny nie tylko w kontekście bieżącego sporu politycznego, lecz przede wszystkim konstytucyjnych gwarancji wolności słowa, prawa własności i prawa do sądu.

Artykuł 64 Konstytucji RP gwarantuje ochronę własności, natomiast art. 45 zapewnia prawo do sprawiedliwego rozpatrzenia sprawy przez sąd.

Sama możliwość ustawowego ograniczenia tych praw nie oznacza jeszcze naruszenia Konstytucji. Kluczowe pozostają jednak proporcjonalność zastosowanych środków, precyzyjność przesłanek oraz skuteczność sądowej ochrony obywatela.

W toku prac parlamentarnych posłowie opozycji zgłosili poprawki zmierzające między innymi do usunięcia krajowego systemu sankcyjnego albo ograniczenia przepisów dotyczących manipulacji informacyjnej. 23 października projekt został ponownie skierowany do komisji po drugim czytaniu. Według dostępnych informacji o przebiegu prac parlamentarnych nie został jeszcze uchwalony.

Oznacza to, że ostateczny kształt regulacji nadal pozostaje przedmiotem sporu. Najważniejsze pytanie brzmi, czy pod hasłem walki z zagraniczną ingerencją państwo nie otrzyma instrumentów umożliwiających zbyt daleko idącą ingerencję w majątek i prawa obywateli.

Zenon Witkowski

Źródło: mp/Sejm RP, pch24.pl, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej