Przypomnijmy, że w 2024 roku zabrakło do planu aż 56 mld zł, a w 2025 roku prawie 42 mld zł dochodów podatkowych, przy przyzwoitym wzroście gospodarczym wynoszącym ponad 3% PKB i średnim poziomie inflacji wynoszącym ok 3%. Co więcej także wydatki budżetowe po upływie 2/3 roku, nie są w pełni zrealizowane, bo tylko na poziomie 58,6%, a więc są niższe od upływu czasu aż o 8 pp, co oznacza, że nie wydano zgodnie z planem już ponad 60 mld zł, a to jest mocny sygnał, że już teraz minister finansów przygotowuje się do cięć wydatków budżetowych w końcówce roku.
2. Ponad 151 mld zł deficytu budżetowego za 2/3 tego roku, to fragment większej całości, czyli pogłębiającej się zapaści polskich finansów publicznych w ciągu już blisko 3 lat rządów koalicji 13 grudnia i to mimo przyzwoitych poziomów wzrostu PKB w każdym z tych lat. Już pod koniec października 2024 roku, rząd Tuska zdecydował się na nowelizację budżetu, w wyniku której zwiększono deficyt budżetowy z 184 mld zł do 240 mld zł, choć ostatecznie został on zrealizowany w wysokości 211 mld zł, ale tylko dlatego, że wydatki budżetowe wykonano tylko w 96% zaplanowanych, a więc były aż 32 mld zł mniejsze, niż planowano. Z kolei budżet na 2025 rok został zaplanowany z jeszcze wyższym deficytem w wysokości aż 289 mld zł i z jego szacunkowego wykonania wynika, że został zrealizowany w wysokości 276 mld zł, ale tylko dlatego, że znowu wydatki budżetowe zrealizowano w jeszcze niższej wysokości niż w 2024 roku, a więc w 94%, czyli o ponad 50 mld zł mniejszej niż planowano. Ale zupełnie dramatycznie pod tym względem wygląda rok 2026, bo to już trzeci budżet z deficytem aż 272 mld zł i wspomnianym już wynoszącym ponad 151 mld zł deficytem, zaledwie po 8 miesiącach tego roku, a tak naprawdę już z deficytem wynoszącym ponad 210 mld zł, że względu na wykonanie wydatków, tylko na poziomie niecałych 59 % w stosunku do tych zaplanowanych.
3. Ale przecież nie tylko o deficyty budżetowe tu chodzi, rząd Tuska chętnie pożycza, także poza budżetem ,żeby finansować zadania publiczne, co skutkuje tym , że dług publiczny liczony unijną metodą ESA2010 , wyniósł w 2024 roku około 320 mld zł, w 2025 roku ponad ponad 324 mld zł, a w 2026 roku, wg prognozy ma przekroczyć 400 mld zł. A więc tylko suma deficytów budżetowych za 3 lata wyniesie ok 750 mld zł, a długu publicznego zbliży się do astronomicznej sumy 1,1 biliona złotych i to oznacza, że jesteśmy najszybciej zadłużającym się krajem w Unii Europejskiej. Od kilkunastu dni znamy już także projekt budżetu na 2027 rok i nie odbiega on swoją konstrukcją od tych trzech zal lata 2024-2026, w tym na rok przyszły rząd Tuska przewiduje 282 mld zł deficytu i ponad 410 mld zł dodatkowego długu publicznego, co oznacza ,że suma deficytów budżetowych za 4 lata to kwota 1 biliona 40 miliardów złotych, a dług publiczny przyrośnie o ponad 1,5 biliona złotych. Ostrzega w tej sprawie Polskę, również KE, która ostatnio raporcie opublikowanym w lutym tego roku, podała dane, że jeżeli tempo zadłużania naszego kraju nie spowolni, to w ciągu 10 lat, a więc do roku 2036, dług publiczny przekroczy aż 107% PKB ,co oznaczałoby tak naprawdę, realizację wariantu greckiego.
4. Po 2/3 tego roku rząd Tuska osiągnął już ponad 151 mld zł deficytu, po stronie dochodowej brakuje już ok 48 mld zł dochodów podatkowych, bo zostały one wykonane zaledwie w 59,2%, gdy upływ czasu wynosi dokładnie 66,6 %, a więc są one niższe od planowanych o 7,4 pp. Z kolei po stronie wydatkowej zrealizowano wydatki w wysokości prawie 58,6% co oznacza ,że są one o 8 pp niższe od planu, a więc gdyby zostały zrealizowane w pełni, to deficyt budżetowy wyniósłby ponad 210 mld zł. To wszystko dzieje się w sytuacji kiedy minister finansów, jak się to zgrabnie nazywa, urealnił dochody budżetowe (czyli jej obniżył), czego dobitnym przykładem jest zaplanowanie w 2026 roku dochodów z VAT na poziomie 341,5 mld zł, podczas gdy w 2025 roku były one zaplanowane na poziomie 350 mld zł. Co więcej w 2026 roku przyjęto prognozę wzrostu PKB na poziomie 3,9%, inflację na poziomie 3%, co oznacza, że nominalny wzrost PKB to blisko 7% ,a to jest właśnie baza do ustalania wpływów z głównego dochodu podatkowego, czyli VAT , który stanowi blisko 60% wszystkich dochodów podatkowych. Wszystko to tylko potwierdza, że minister finansów kompletnie nie panuje nad realizacją budżetu zarówno w latach poprzednich jak po upływie 2/3 tego roku, a w konsekwencji także nad sytuacją w finansach publicznych i to już trzeci rok z rzędu, co coraz wyraźniej grozi Polsce realizacją wariantu greckiego.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.